W wywiadzie - rzece, którego dla „dziwek i narkotyków” Marek Raczkowski udzielił Magdzie Żakowskiej można przeczytać między innymi taki fragment dotyczący czasów, kiedy rysownik pracował w „Życiu”:
M.Ż. - Nie miałeś w „Życiu” przyjaciół?
M.R. - No jak to -byłaś tam ty. I Jarek Jakimczyk, który ciągle radził się mnie w sprawach sercowych. Zresztą ty też się radziłaś.
- A ty się radziłeś mnie. Utrzymujesz kontakt z Jarkiem?
- Nie utrzymuję. On poszedł w życiu w przeciwnym kierunku. Nasze drogi raczej już nie mają szans się zejść (Jarosław Jakimczyk pracuje w IPN - M.Ż).
Koniec, kropka. Kolejny wątek, bo wszystko jasne. Czy nie ciężko o lepszy opis tego, co stało się w ostatnich latach z Polską? Było sobie kilkoro przyjaciół, którzy się sobie zwierzali, dobrze im było razem. Nagle okazało się, że jeden się nie nadaje. „Pracuje w IPN” - i wszystko jasne.
Ktoś pewnie zauważy, że tak naprawdę Jakimczyk nigdy nie pracował w IPN. Był i jest dziennikarzem. Ale przecież nie o to chodzi. „Człowiek z IPN” - to zdaje się pojęcie szersze. To ten, który nie obraca się w tym towarzystwie, w którym wypada, nie wyznaje któregoś z dogmatów albo popełnia jakąś myślozbrodnię. Może po prostu napisał coś w niewłaściwym tytule albo bywał w czytelni IPN - gmachu, który kulturalny człowiek omija szerokim łukiem i pluje przy tym przez lewe ramię?
Z takim człowiekiem widać nie można było się dłużej zadawać. Przyszedł czas wyborów i jedni zostali Hutu, a drudzy Tutsi. Normalne, że drogi jednych i drugich zejść się nie mają szans. No chyba, że jeden drugiemu utnie głowę maczetą. Jedni biją pokłony w kierunku Czerskiej, drudzy w kierunku Nowogrodzkiej. Trzeba wybierać. By na Czerskiej zostać uznany za tego, który bije pokłony w kierunku Nowogrodzkiej, wystarczy ich nie bić w kierunku Czerskiej. I na odwrót. Może to i pewna redukcja rzeczywistości i świadomości, ale jakże komfortowa. Trzeba tylko poświęcić kilka przyjaźni, nieco uprościć świat, otworzyć w pełni swój umysł na propagandę płynącą z ośrodka. Za to można uniknąć najcięższej pracy i tortury zarazem - samodzielnego myślenia.
