Pijanego Machalicę wyrzucili z samolotu, Lepper nie chciał się zabić, Polacy wolą Ukrainki, a piłkarze dużo czytają. Medialny misz-masz. Na szczęście niezabetonowany.

W mediach znowu słyszę, że polska scena polityczna jest zabetonowana, a Platforma buduje kraj. Buduje kraj z betonu i stali, a w telewizji spuszczają surówkę z wielkiego ekranu. Czekam na argumenty, a dostaję hasła i hasełka.

Wczoraj, jako fanatyk hiszpańskiej piłki oglądałem mecz Barcelona – Real. Ci piłkarze wiedzą za co biorą pieniądze. A Dariusz Szpakowski wie za co mu płacą. Kilkadziesiąt razy mówił o czytaniu. Ten przeczytał tamtego, tamten owego, itd. Chodziło o proste podania, a już myślałem, że piłkarze czytają. Szkoda, bo może i czytelnictwo w Polsce by wzrosło. Przynajmniej wśród trampkarzy. Z tego czytania tak im się w głowach pomieszało, że aż się na koniec pobili.

Dziennikarze w Polsce też dużo czytają, o czym czytam w mediach codziennie. Daniel Passent w „Polityce” przeczytał Jarosława Marka Rymkiewicza, Kubę Wojewódzkiego i Magdalenę Środę. Pierwszy w Polsce felietonista – według rankingu miesięcznika PRESS – napisał „Kupą, mości panowie!” Ale Panie też do tej kupy dopuścił. Jak się okazuje, to sprawa z flagą i psią kupą Kuby nie jest jednoznaczna. A Rymkiewicz powinien być podany do sądu, bo Passenta nie przekonują argumenty, że publicysta nie powinien skarżyć publicystę. Z pewnymi argumentami i z pewnymi autorami – twierdzi – polemika nie ma sensu.  I dodaje, że Magdalena Środa ma rację, że dosadnie określiła „sztandarowy program TVP IV RP” (nazwała go „ubeckim” – M.P.). No, ale przecież Passent nie odmawia drugiej stronie poszukania sprawiedliwości w sądzie.

Polemika – polemiką, wolność słowa – wolnością słowa, ale spotkajmy się w sądzie. A tam sobie poczytamy! Ciekawe, że według felietonisty publicyści mogą spotykać się tylko w sądzie. Może lepsze byłoby boisko piłkarskie albo i ulica. Ale tutaj też się spotkać nie mogą, bo jak pisze Igor Ryciak w „Newsweeku” na ulicy Słupeckiej w Warszawie stoją czasem po przeciwnych stronach i czekają na spóźnione taksówki Jerzy Baczyński i Dorota Kania, Jacek Żakowski i Tomasz Sakiewicz. Do jednej nie wsiądą, a byłoby taniej. Ale z pewnością im nie po drodze.

W radiu TOK FM słucham jak Grzegorz Schetyna mówi, że kampania wyborcza będzie na argumenty, i myślę sobie kpi, czy o drogę pyta (a propos taksówek). Kiedy ostatnio ktoś wysłuchał argumentów, a zwłaszcza argumentów drugiej strony? Wystarczy kilka zdań na Twitterze, modne zdjęcie w tabloidzie, bon-mot, sound-bite i kampania z głowy. Jeszcze jakaś lodówka by się przydała (wczoraj kupiłem sobie nową [uwaga: to jest reklama – M.P.]). Nie tylko zabetonowaliśmy scenę polityczna, ale i uszy, a język kołkiem staje, kiedy miałby coś pochwalić – chyba, że autopromocyjnie.

Niedawno Krzysztof Kłopotowski wezwał do zgody narodowej i się zaczęło. Okopani w „okopach Św. Trójcy” i na „barykadach ludu roboczego” uznali, że naruszył podziałowe tabu. Są podziały i one są rzeczą świętą, a każdy Polak wie na kogo głosować  (na PiS lub na PO – dowolne skreślić). Role dawno rozdane, przeczytane i zabetonowane.

Ale jest iskierka, że jednak coś się zmienia. Inicjatywa ponad podziałami prezydentów dużych miast rozbija duopol partyjny, a inicjatywy przeciwna Wprost, Gazety Codziennie i Super to robić może sprawią, że nie będziemy skazani wyłącznie na czytanie tego, co już wiemy. 25 procent Polaków nie wie na kogo głosować, a nie wie, bo nie jest świadkiem prawdziwych polemik. Czytelnik „Polityki” nie weźmie do ręki (chyba, że z obrzydzeniem) „Uważam Rze” i odwrotnie, choć mógłby poznać, co mają do powiedzenia inaczej myślący. Na szczęście są portale internetowe niebojące się konfrontacji myśli i idei. I na nich mogą spotkać się Ziemkiewicz z Żakowskim, a Środa z Gargas.

Zagrajmy taki mecz jak Barcelona z Realem i zakończmy go w 88 minucie (ósemka to szczęśliwa liczba). Prawdziwego czytania jednak nie odkładajmy, bo inaczej będziemy okładać się pięściami!

 

18 sierpnia 2011

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl