Szwedzki tabloid "Expressen" postanowił prewencyjnie monitorować komentarze czytelników na swych stronach internetowych – taką informacje podała niedawno Polska Agencja Prasowa. Chodziło o to, by nie dopuszczać do publikowania treści rasistowskich, oszczerczych, podżegających do nienawiści.

Co jednak z prostymi obelgami, wyzwiskami, pomówieniami? Co z pedałami, zdrajcami, moskiewskimi pachołkami, gnojkami, trollami, lemingami i pokrakami – czy takie określenia również powinny podlegać eliminacji, i czy nie jest to ograniczenie wolności słowa i wprowadzenie formy cenzury?

Dwie szwedzkie gazety – „Aftonbladet” i Dagens Nyheter” - wprowadziły na swoich stronach internetowych konieczność uprzedniego zalogowania się, co miałoby wykluczyć anonimowe komentarze.

Formy walki z chamstwem w internecie są różne: od cenzury prewencyjnej, poprzez logowanie anonimowe lub nieanonimowe, a skończywszy na moderowaniu wpisów ex post i zaskarżaniu autorów wpisów do sądu.  Czasem wyglądać to może na walkę z wolnością słowa. Ale czy tak jest w istocie? Przecież, można powiedzieć, że mamy prawo bronić się przed czyjąś napastliwością, nienawiścią i agresją. Ale, z drugiej strony – co ważne dla wydawców - ograniczenie dostępu powoduje mniejsze zainteresowanie internautów stronami poddawanymi tym restrykcjom. Wielu wydawców zastanawia się więc czy warto umniejszać zainteresowanie czytelników i, pośrednio, swoje wpływy z reklam. Coś za coś – albo mamy chamskie wpisy, zainteresowanie i reklamy, albo nie mamy wpisów, ale i nie mamy zysków.

Pod informacją o projektach szwedzkich gazet przeczytałem takie oto dwa przykładowe wpisy internautów na portalu wp.pl:

~homo [2011-08-30 20:42]

bardzo fajny pomysl. gdyby niektore portale wdrozyly ten pomysl dowiedzialbym sie kto zyd a kto z ruskiej ambasady pisze:))))))

~Paulina [2011-08-30 20:06]

U nas do tego nie dojdzie,bo najlepiej tutaj można się co nie którym wykazać,jacy są miłosierni i darzący jadem i nienawiścią ,po to aby postawić na swoim.

Inni zwracali jeszcze uwagę, że jest to wylewanie dziecka z kąpielą. Nikt nie był tym pomysłem zachwycony. Zatem czy to się może udać?

Kilka słów o tym skąd – moim zdaniem - bierze się agresja w Internecie i język pełen nienawiści. Otóż myślę, że powodów jest kilka, a większość jest dobrze znanych i opisanych: chowamy się za maską anonimowości; czujemy się bezkarni; wyładowujemy nasze codzienne frustracje; możemy kogoś obrazić – jak nam się wydaje – tylko wirtualnie, a nie realnie, co zmniejsza poczucie odpowiedzialności; osoba w internecie jest od-podmiotowiona, „fantomatyczna”, nierzeczywista; język obowiązujący w internecie dopuszcza większą dosadność i bezpośredniość. It bleeds, it leads - im więcej krwi, tym lepiej. Ta zasada tabloidów sprawdza się w internecie. Agresja nie bierze się znikąd. Agresja dobrze się sprzedaje. Wystarczy sięgnąć do literatury czy filmów, żeby się o tym przekonać.

Na jednym z portali roi się od  wyzwisk wymierzonych w posła PO, którego internauci nazywają pokraką, uznają współwinnym satanizmowi i proponują mu, żeby sobie „poszedł won”. To tylko jeden z setek przykładów agresji na wielu portalach i wobec posłów ze wszystkich ugrupowań, jak i w stosunku do zwykłych użytkowników sieci. Wszyscy podlegamy tym samym prawom – zostaliśmy zrównani wobec chamstwa.

16 września rozpoczyna się kampania „Komentuj – nie obrażaj!”.  Hasło ze wszech miar słuszne, ale myślę, że będzie zupełnie nieskuteczne. Jego realizacja sprawiłaby, że fora internetowe świeciłyby pustkami, a jakiż to sprzedawca lubi, aby jego sklep klienci omijali szerokim łukiem?


 

Marek Palczewski

15 września 2011

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl