Już wkrótce to posłowie będą mianować, a głównie zwalniać: redaktorów naczelnych gazet codziennych, tygodników i innych pism oraz wskazanych przez parlament tzw. mediów elektronicznych.
Inicjatorem tej rewolucyjnej ustawy jest Stefan Niesiołowski. Poseł PO słynny ze swojej nieprzejednanej walki o najwyższe standardy etyczne we wszystkich dziedzinach życia duchowego narodu i państwa. Podkreślmy, że ten tryskający pomysłami polityk jest dzieckiem miasta Łódź, które wydaje mężów wybitnych i zasłużonych, że przypomnę inn ego działacza tej samej partii, co naszego dzisiejszego bohatera, Mirosława Drzewieckiego. Ten walczył z kolei całe życie ze wstrętnym nałogiem jakim jest hazard, nie ograniczając się jedynie do Łodzi. Jego ambicją stała się też likwidacja jaskini hazardu rozwijana intensywnie przez Ryszarda Sobiesiaka we Wrocławiu, pod swojską nazwą „jednoręcy bandyci”. Również wpływy polityczne Niesiołowskiego nie ograniczają się do robotniczej Łodzi. Rozszerzają się z każdym rokiem na inne obszary kraju, czego dowodem jest fakt, że w ostatnich wyborach do parlamentu startował jako przedstawiciel ziemi zielonogórskiej, obfitej w wina, ale ubogiej w myśl polityczną. Przypomnę też, że Stefan Niesiołowski, jest człowiekiem nieskończonej dobroci, łagodności charakteru, miłości do innych ludzi, a przede wszystkim niewyczerpanej wyrozumiałości, można by powiedzieć „Tolerancji beczka bez dna”.
Wśród wielu zalet i umysłu obecny wciąż wicemarszałek Sejmu ma niezwykłe talenty z zakresu lingwistyki stosowanej. Rozwinął w języku nurt tzw. niesiołologizmów, z których najgłośniejszy to „pornogrubas”, który miał oddawać możliwie najcelniej i najdelikatniej osobowość, a może wizerunek fizyczny posła SLD Ryszarda Kalisza. Dzięki nowym tworom językowym, nasz bohater przejdzie prawdopodobnie do historii rozwoju polskiego języka, a być może szeroko rozumianej kultury. Osobistej.
Projekt ustawy „o zmianach na kierowniczych stanowiskach w mediach” autorstwa Niesiołowskiego poddawany jest obecnie konsultacjom w innych komisjach sejmowych. Najważniejsza z nich, komisja sprawiedliwości z aplauzem przyjęła propozycję wicemarszałka. Uznała, że najwyższy czas położyć kres rozpasaniu mediów, z których wiele pozwala sobie na niestosowne wycieczki pod adresem pana prezydenta, rządu, a nawet parlamentu. Te praktyki zostaną na szczęście w dużej mierze ukrócone raz na zawsze. A nazwisko Niesiołowskiego wraz z jego pomysłem wejdą do skarbnicy polskiego dziennikarstwa.
