Uspokajam, problem dotyczy USA bowiem w polskiej prasie instytucja rzecznika czytelników (ombudsmana) nie istnieje. Jego zadaniem jest przywrócenie mediom wiarygodności, poprzez wsłuchanie się w krytykę czytelników i reagowanie na błędy dziennikarzy. Zwykle zatrudniony jest na etacie na określoną kadencję, z dużą niezależnością i możliwością publikowania swoich opinii.

 

 

 

Jednym z najdłużej działających w opiniotwórczej gazecie codziennej, od roku 1970, był ombudsman w Washington Post – dziś zdecydowano, że nie będzie już potrzebny. Wraz z odejściem Patricka Pextona, 1 marca 2013, stanowisko to zostanie zlikwidowane. Powodem są oszczędności.

W redakcji nie podjęto jeszcze decyzji jak w nowych warunkach będzie wyglądała komunikacja z czytelnikami. Chociaż Fred Hiatt redaktor odpowiadający za kolumny redakcyjne deklaruje, że głosy czytelników nadal będą wysłuchiwane to jest faktem, że sprawdzony przez lata niezależny kanał komunikacji z czytelnikami został usunięty ze struktury redakcji.

Były rzecznik w WP, Andy Alexander mówi wprost, że The Post wykorzystuje argumenty finansowe by pozbyć się wewnętrznego krytyka, dbającego o zachowanie wysokich standardów dziennikarskich. Zaznacza jednak, że rola rzecznika może i powinna rozwijać się w epoce cyfrowej, należy rozmawiać z czytelnikami wykorzystując nowe możliwości komunikacji. Jakkolwiek jest ogromna różnica między ombudsmanem, który odzwierciedla jedynie co czytelnicy mówią, a ombudsmanem, który ma niezależność i autorytet upoważniający go do zadawania niewygodnych pytań dziennikarzom i redaktorom, a następnie publicznie rozliczającym newsroom z błędów.

Myślę, że świat mediów jest dziś zupełnie inny od tego, gdy The Post rozpoczął zatrudnianie rzeczników – skomentował krytyczne wypowiedzi Hiatt.

Jeffrey Dvorkin, prezes Organization of News Ombudsmen stwierdził, że decyzja The Post będzie "krokiem wstecz". Instytucja ombudsmana dokonała, jego zdaniem, przełomu w relacjach z czytelnikami: uczyniła newsroom odpowiedzialnym wobec społeczeństwa, pomagał zarządzającym zrozumieć, że nie ma wyboru między wielkim dziennikarstwem a reputacją firmy, ale przede wszystkim odpowiadała na wielkie zapotrzebowanie społeczeństwa na bezpośredni kontakt z dziennikarstwem i dziennikarzami.

Historię opisał portal Media Matters. I właściwie można potraktować ją, z naszej perspektywy, jako medialną ciekawostkę, w końcu rzecz dzieje się za oceanem. Jednak na naszych oczach odchodzi ważna tradycja związana z wolnymi mediami. Rozwiązanie, które mogło po przeniesieniu na polski grunt pomóc w odbudowaniu normalnych relacji także między naszymi mediami a społeczeństwem.

Andrzej Stawiarski

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl