W rozmowie dnia polsko-ukraiński, polski a zarazem ukraiński dziennikarz, Henryk Kościelny powiedział, że na Ukrainie jest większa wolność słowa niż w Polsce. Dziennikarze nie są skazywani z paragrafu o zniesławienie, a media tropią korupcję. Pozazdrościłem Ukrainie, ukraińskim mediom i ich dziennikarzom.
Ale, nie byłbym dziennikarzem, polskim, gdybym tego nie sprawdził. Wyznając zasadę, że obiektywnych źródeł trzeba szukać przede wszystkim poza obszarem polsko-ukraińskiego sporu o wyższości naszej wolności nad waszą w całkowicie wolnym świecie starej demokracji, sięgnąłem po publikacje brytyjskie i amerykańskie.
Co można znaleźć w raportach Human Rigts, Reporters without Borders, Committee to Protect Journalists, dokumentach Departamentu Stanu USA? Bardzo dużo – faktów, ocen i analiz. Nie znaczy to, że polskie źródła są bezużyteczne, ale mimo to są w tym sporze drugorzędne.
Skąd docierają informacje na zachód, i dziwne, że nie docierają tu bliżej, na wschód. Ano, z Ukrainy, od samych dziennikarzy, którzy alarmują o praktykach groźnych dla medialnej, i nie tylko medialnej demokracji.
W raporcie Reporterów bez Granic (Reporters without Borders) czytam o patologiach toczących ukraińskie media, na przykład o ścisłych związkach między dziennikarzami a politykami, mediami a polityką. Posiadacze prywatnych środków przekazu zajmują wysokie stanowiska państwowe, a szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Walerij Choroszkowski jest właścicielem grupy Inter Media. Nie dziwi więc wcale, kiedy czytam o podporządkowaniu stowarzyszeń dziennikarskich państwu (dotacje rządowe), i trafiam na informację, że przewodniczący Krajowej Administracji Państwowej na Wołyniu, Borys Klimczuk, przyznaje dziennikarzom wołyńskich mediów nagrodę za obiektywne i skuteczne informacje! No, tego nam trzeba – pomyślałem. Jakżeby cieszyli się nasi regionalni kacykowie, gdyby dziennikarze tak bardzo uznawali ich autorytet. 1:0 dla Ukrainy.
Czytam dalej: w Europie w 2010 roku zginęło 4 dziennikarzy, w tym jeden na Ukrainie. Pod względem wolności prasy wg Reporters without Borders Polska w 2010 roku była na 32. miejscu (w 2009 była na 37.), a Ukraina na 131 (w 2009 na 89.). Rosja jest na 140. A listę zamyka Korea Północna i Erytrea. Obserwuje się pogorszenie warunków wolności prasy od kiedy Wiktor Janukowycz został prezydentem. Obserwuje się, ale kto obserwuje? Bo przecież – jak czytam w raporcie Human Rigts - Ukraińcy są w większości zadowoleni ze swojej wolności i swojej prasy. Więc jak to jest, bo coś się tu nie zgadza. Aha, już wiem – nie zgadzają się STANDARDY.
Amerykański Departament Stanu podał, że w 2009 roku były próby zastraszania dziennikarzy ukraińskich przez państwowych i lokalnych urzędników. Media same wprowadzały też auto-cenzurę wobec spraw, które rządowi wydawały się niewygodne. Grupy monitorujące media wyraziły obawy co do ekstremalnie wysokich odszkodowaniach żądanych przed sądami w procesach o zniesławienie. To są ogólniki. Będą i szczegóły – proszę bardzo.
Dziennikarz śledczy Wasyl Klementiew zaginął i prawdopodobnie został zamordowany w Charkowie w sierpniu 2010 roku. Był redaktorem naczelnym gazety „Nowyj Styl” i pisał o korupcji miejscowych urzędników. Tuż przed zniknięciem Klementiew napisał o posiadłościach czterech wysokich urzędników charkowskich, w tym jednego ze służby bezpieczeństwa Ukrainy. Jego telefon komórkowy i klucze znaleziono na łodzi pływającej po jeziorze około 50 km od Charkowa. Policja odrzuciła wersję, że jacyś funkcjonariusze czy urzędnicy mieliby być zamieszani w jego zniknięcie. Dopiero po interwencji rodziny i jego przyjaciół, wykazujących, że policja i lokalna prokuratura spowalniają śledztwo, zostało ono przeniesione z Charkowa do Kijowa i trwa do dziś. Represje spotykają zarówno adwokata reprezentującego rodzinę, jak i przyjaciółkę dziennikarza.
Afera ze zniknięciem Klementiewa jest opisywana jako Gongadzegate II. Odsyła do wcześniejszego morderstwa Georgija Gongadze, który zaginął w 2000 roku. Jego ciało znaleziono w płytkim grobie w lesie niedaleko Kijowa. Jego głowa została odcięta siekierą. Były generał ukraińskiego MSW Oleksij Pukacz przyznał po 11 latach w sądzie, że zabił go w 2000 r. na zlecenie byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Wymienił też pozostałych zleceniodawców: Wołodymyra Łytwyna, przewodniczącego parlamentu, i Jurija Krawczenka, byłego szefa MSW. Georgij Gongadze, dziennikarz i założyciel niezależnej gazety internetowej "Ukrainska Prawda", tropił korupcję na szczytach ukraińskich władz.
Kolejne sprawy wiele mówiące o wolności mediów na Ukrainie: na przełomie sierpnia i września 2010 sąd w Kijowie pozbawił licencji dwie niezależne, opozycyjne stacje telewizyjne TVi i 5 Kanal. W kwietniu 2011 roku został zwolniony z pracy Brian Bonner, redaktor naczelny anglojęzycznego pisma „Kyiv Post”. Bonnera odwołano za to, że nie chciał wstrzymać publikacji wywiadu z ukraińskim ministrem rolnictwa. Po protestach 30-osobowej grupy dziennikarzy Bonner wrócił do pracy. Ukraina – Polska 1:1.
W czasie kampanii prezydenckiej 2010 roku eksperci medialni wyrazili obawy, że właściciele mediów zwiększyli presję na media w postaci bezpośredniej cenzury. Redaktorzy naczelni i menedżerowie byli zmuszani do uczestnictwa w posiedzeniach sztabów wyborczych partii politycznych i ostrzegani, by nie wspierali niektórych polityków.
Zgodnie z danymi Instytutu Masowej Informacji (IMI) przynajmniej 31 dziennikarzy ukraińskich było atakowanych lub zastraszanych w 2010 roku. IMI odnotowała przemoc ze strony policji i strzelanie do dziennikarzy. Ostrzelano siedzibę wołyńskiej gazety Viche, gazetę Expres we Lwowie, i Nova Zorya w Iwano-Frankowsku. Strzelano do dziennikarzy: Kiryła Daniłowa, dyrektora prywatnej TV Dnipro w Dniepropietrowsku oraz fotokorespondenta Rusłana Liubczenko z magazynu „Konflikty i zakon”. Lubczenko fotografował pomnik Lenina w centrum Kijowa, kiedy podeszło do niego kilku mężczyzn i zaczęli go bić po głowie, a jeden z nich strzelił do niego z pistoletu. Policjanci nie zatrzymali napastników, lecz fotoreportera; zabrali mu aparat i kartę pamięci oraz ukarali grzywną.
16 lutego 2010 roku samochód Walerego Worotyniuka, lokalnego dziennikarza i właściciela medialnej grupy Antena, eksplodował w Czerkasach (miasto w centralnej Ukrainie), zaraz potem jak dziennikarz ogłosił protest przeciwko zamknięciu 5 miejscowych szkół. 25 maja 2010 reporter Oleksander Ilnytskij z Vinnychchyna TV został zaatakowany w głowę przez municypalnego urzędnika po tym jak zdobył nagranie oskarżające urzędników o korupcję.
O takich i podobnych atakach można dowiedzieć się z raportów Human Rights. Napaściach fizycznych, spaleniach samochodów, cenzurze materiałów, reklamach udających newsy. Bo to ostatnie zjawisko też często się zdarza, na przykład kupiony news w gazecie kosztuje (w zależności od wagi tematu, miejsca na stronach, itp.) od 100 do 5000 dolarów. Tyle samo (5 tys. $) kosztuje występ w talk – show. W „meczu o wolność” Ukraina – Polska 2:1.
Na koniec – słynny artykuł 212. U nas jest, a nich podobno nie ma, ale czy na pewno? Albo to na Ukrainie nie ma procesów o zniesławienie? Oczywiście, że są. Na przykład Narodowy Związek Dziennikarzy podaje osiem procesów o zniesławienie przeciwko Kanałowi 33 z oskarżenia b. gubernatora Vinnickoj Obłasti Grigorija Kaletnika, który zażądał od gazety 89 tys. dolarów odszkodowania. Sąd apelacyjny zmniejszył te roszczenia z przyznanych mu przez sąd I instancji 37 tys. do 19 tys. dolarów. Ukraina – Polska 3:2.
Mecz za waszą i naszą wolność wciąż trwa. Do przerwy prowadzi jednak Ukraina. Ja nie mogę być tylko kibicem. My nie możemy być tylko kibicami. Dopóki piłka w grze, a bramki są dwie, to wielu chce nam strzelić gola. Ale my się nie damy i najpierw na aut wykopiemy artykuł 212. Polska biało-czerwoni!
Marek Palczewski
8 grudnia 2011
Ps. Przy pisaniu tego felietonu skorzystałem z następujących źródeł:
en.rsf.org/press-freedom-barometer-journalists-killed.html?annee=2011
http://www.state.gov/g/drl/rls/hrrpt/2009/eur/136063.htm
http://www.guardian.co.uk/world/2010/sep/08/ukraine-press-freedom
