Na początek wierszyk aktualnościowy, naszego kolegi Pana Andrzeja Tokarczyka
Zebranie
To było długie zebranie
I długie procedowanie.
Od gadulstwa pęka głowa,
Czy zaczynać to od nowa?
Szkoda czasu, czasu strata…
Poczekajmy! Za trzy lata,
Za trzy lata się spotkamy
I wyboru dokonamy!
* * *
Tyle kolega-poeta, a ja – najkrócej – ująłbym to tak: w mroźny sobotni dzionek dotarło na Foksal ok. 10 procent stanu
warszawskiej SDP, młodzi najwyraźniej przestraszyli się mrozu – bo dominowali weterani. Oni też nie chcieli dyskusji programowej przed głosowaniem. I słusznie – bo byśmy do rana nie uporali się potem z wyborem władz. Ale fakt, że w ogóle taka – oczywiście bardzo potrzebna – dyskusja nie miała miejsca w środowisku warszawskim – to grzech i błąd największy. Niby wiemy jakie ma być to nasze SDP, Marek Palczewski naczelny portalu sdp.pl gorąco zachęca do wymiany opinii - niestety chętnych brak.
Ale wróćmy do wyborów.
Były sprawnie przeprowadzone i bez kłótni. Tyle, że nie wiadomo – tak na pewno – czy zostaną przez KRS uznane. Rzecz w tym, że nie ma zgody co do interpretacji statutu: czy winniśmy wybierać oddziałowe władze zwykłą, czy bezwzględną ilością głosów. Żeby było „śmieszniej” to nawet ekspertyzy dwóch prawników zostały odebrane niejednoznacznie. Tak czy owak zebrani, mając pełną świadomość, że cały ten trud wyborczy może pójść na marne przegłosowali: wybieramy zwykłą większością. No i rzeczywiście było szybciej, ale czy zgodnie ze statutem – o tym zadecyduje KRS. Musimy czekać.
W sprawozdaniu, które przedstawił ustępujący zarząd mamy – jak to zwykle bywa – wyliczankę sukcesów. Absolutorium udzielono. Plany nakreślono. Wszyscy znają się jak…, co jest do zrobienia, o co trzeba „walczyć” – też wiadomo. (Wywiad z nowo-starym prezesem Grzegorzem Cydejko już od wczoraj stoi na stronie.) Felietonista nie powinien powtarzać tego co znane, więc powiem tak: w Zarządzie Głównym pojawiło się dwoje znanych bo dużo piszących dziennikarzy prawicy. To dobrze. Jak im się ułoży współpraca z kolegami, którzy tam już od dawna zasiadają – zobaczymy. Razem z prezesem licząc, to 6 osób, które teraz się ukonstytuują. Ciekawe jak to zrobią?
Ciekawe również, czy jak to się dzieje ostatnio, zgłaszać się będzie do SDP coraz więcej ludzi. Być może masowe już teraz zwolnienia z pracy (patrz: „Rzeczpospolita”, która brutalnie wyrzuca na bruk) wywołają odruchy obronne i zmobilizują środowiska. Inna rzecz – czy tych nadziei na obronę zrzeszonych i nie zrzeszonych – nie zawiedziemy.
Poza Zarządem wybrano jeszcze 10 osób do komisji. Śmiało można rzecz osoby… zasłużone dla SDP. W takich momentach jedni się cieszą, inni smucą. Niepotrzebnie. W Stowarzyszeniu jest naprawdę wiele do zrobienia. Jest wiele możliwości podjęcia działań, realizacji swoich pomysłów. Muszą do tego jednak zaistnieć liderzy. Wiele takich osób niejednokrotnie dawało o sobie znać podejmując społeczne prace bardzo konkretne i widoczne. Do nich należy np. Hanka Budzisz, Teresa Wójcik i Stefan Kudełka. Jestem przekonany, że oni na pewno często pojawiać się będą nadal na Foksal z konkretnymi pomysłami, które nie tylko będą „rzucać” innym ale i sami realizować. A za nimi… pójdą inni.
I jeszcze jedna sprawa – chyba najważniejsza. Warszawski Oddział SDP – chociaż największy z naszych 16-tu oddziałów jest częścią naszego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pamiętajmy wszyscy o tym, że jeden mamy statut, majątek i – oby – te same cele podstawowe. Weryfikacja tego co robimy, co zrobimy, następuje co trzy lata. Ambicje to ważna rzecz, ich przerost – nie!
Stefan Truszczyński
13.02.2012 r.
