Obejrzałem kawałek serialu rodzimej produkcji pt. „Rezydencja”, kawałek bo więcej się nie dało. A potem, wieczorem, odcinek duńskiego „Biuro ochrony”. Toż to niebo i ziemia. W Warszawie wyprodukowano rzęch, a w Kopenhadze – majstersztyk. Kto przystaje na coś tak nieporadnego jak pseudo – rezydencja? Na marnowanie pieniędzy i amatorszczyznę.
Ktoś mi powiedział, że Pani Odorowicz, która kieruje krajowym biznesem filmowym daje scenariusze aż 200 redaktorom przed zakwalifikowaniem dzieła do produkcji. Ale to niemożliwe, żebyśmy mieli aż tylu idiotów. Albo jest tak, że scenariusze biorą do realizacji popaprańcy, by je zepsuć i zmarnować. Tak, czy owak emitent (czyli kochana TVP) emituje i odpowiada za to, co oglądamy. Gdyby żył jeszcze Zyzio Kałużyński na pewno schlastałby ową pseudo - pałacową wydmuszkę, która z rezydencją ma tyle wspólnego, co pałac ze stodołą. I jeszcze ci biedni aktorzy. Wiadomo, że biorą co się da, bo inaczej trzeba reklamować odkurzacze lub „Stoperan”.
Stop! Szmirze i popaprańcom. Niech reżyserują garden party u nowobogackich, albo wesela z muzyką techno.
W związku z wyjątkowo głupimi i prowokacyjnymi ostatnimi decyzjami KRRiTv można się spodziewać, że jednak nastąpią „ruchy” kadrowe. Szef tejże Rady, mianowany przez Prezydenta, na pewno nie przysporzył poparcia głowie państwa. Wprawdzie teraz i tak wszystko co złe spada na głowę premiera, ale Pan Prezydent też powinien się wypowiedzieć w tak ważnej sprawie, a nie tylko… trwać na posterunku.
Byłoby śmieszno, gdyby nie straszno. Tak czy owak… tak jak kiedyś, chociaż teraz nowy Nowak (tym razem na drogach). A dziury po staremu, a nawet coraz szybciej się ujawniają: jeszcze nie zardzewiały nożyczki od przecinania wstęgi, a dziury już 10- centymetrowe. Reporter pyta inżyniera drogowego na miejscu: dlaczego? A spec na to: wszystko zrobiliśmy zgodnie ze sztuką! Ale jaką sztuką, tego już reporter nie dopytał. Wystarczyło mu najwidoczniej, że wykonawca jest zadowolony.
Trudno za to, by widzowie byli zadowolenia z tak bardzo „dociekliwej” pracy dziennikarza telewizyjnego. Może zresztą coś tam jeszcze było, ale w redakcji wycieli; może? Jaki jest koń, każdy widzi. Podobnie z telewizją, która rży okrutnie i mało daje. I właśnie w związku z tym we władzach medialnych powinny nastąpić zmiany. Może by nieśmiałego Pana Juliusza Braun zastąpić w przyszłości przebojowym Tomaszem Lisem. No i wtedy, to dopiero będzie się działo! Lis wie bowiem dobrze, że w tej branży szefuje się krótko. Założę się, że nie będzie liczył na układne trwanie, a zrobi po swojemu rewolucję w TVP, że hej!
Ten nieruchawy, a bardzo drogi moloch musi paść, żeby się odrodzić. Biurokratyczna narośl i powszechny w TVP nepotyzm to grzechy główne. A także ociężałość w podejmowaniu decyzji i podporządkowanie się politykom. Trzeba pogonić z TVP wszystkich partyjnych rezydentów ustawionych na decyzyjnych stołkach. Wówczas można by liczyć, że zacznie się na Woronicza czas twórców, dziennikarzy i filmowców.
Niech „dwójka” nie wydziera widzów „jedynce”. Niech oddziały terenowe swoim wielomilionowym widzom dadzą programy o nich i dla nich. Niech INFO wypełni cały jeden kanał – niech będzie szybko i wszędzie. Niech korespondenci zagraniczni będą pełnowymiarowi i wszechstronni. Dać im pieniądze i sprzęt. Dziś już nie potrzeba wieloosobowych ekip. Jeden kompetentny i radzący sobie z techniką silny i odważny (albo odważna i silna) reporter (lub reporterka, oczywiście pamiętam o dzielnych paniach) wystarczy. Naturalnie nie można wymagać od delikatnych panienek by biegały po froncie lub ładowały się w ogłupiałe demonstracje. Może jednak wysłać osoby trochę starsze i bardziej doświadczone, bo młodzi i delikatni po prostu się nie sprawdzają, a i żal ich bardziej… gdyby co. (No i te raty do spłacenia i dziecina w kołysce).
Telewizja publiczna na własne życzenie wykastrowała sobie kadry. Nie tylko nie wychowała, nie nauczyła i spopularyzowała dobrych prowadzących, mądrych komentatorów i przebojowych reporterów, ale straciła wielu wartościowych ludzi wybierając według zasady: mierny, bierny, ale wierny!
Mogłaby pożyczyć logo od ojca Rydzyka – bo trwa w uporze międlenia z opóźnieniem i refleksem szachisty. Pal sześć, że powtarza stare filmy (bo ponoć biedna, choć ma i abonament i reklamy), pal sześć - że widzi i zaprasza ciągle tych samych polityków jakby nie chciała zauważyć tego ponad 400-sto osobowego niemego tłumu w końcu wybrańców narodu, którzy ukrywają się na Wiejskiej. Pal sześć… albo zapalcie reflektory w wielkim studio, zwołajcie załogę, niech powiedzą ludziom przez własny ekran co im przeszkadza, co nie pozwala być najlepszą wśród o wiele przecież biedniejszych komercyjnych stacji. Inni by być zauważonymi muszą wychodzić na ulice, zapraszać kamery, by nagłośnić swój protest i gniew. „Telewizorkowi”, wy macie wszystko w zasięgu ręki – sami siebie pokażcie ludowi miast i wsi. Wytłumaczcie ludziom za co mają płacić ten abonament. Reklamy w tej sprawie więcej kosztują niż przynoszą wpływów. Ci, co się u nich pokazują to pseudoautorytety, raczej wkurzają niż są w stanie namówić do czegokolwiek.
„Telewizorki” – powstańcie, zamieńcie w sukces trud! Sami wybierzcie sobie prezesa, postawcie na takich którym jeszcze się chce coś zrobić, A nie tylko przyjeżdżać do pracy. Lider – jak matka – jest tylko jeden. Telewizja dziś to nic wyjątkowego. Czy w prawie 40-milionowym kraju nie można znaleźć choćby jednego mądrego sprawiedliwego? Zróbcie coś z tym koksem. Nie jutro. Dziś! Wyrobnicy wszystkich redakcji – łączcie się. To wy stanowicie kapitał. Nie dajcie się oszukać jak stoczniowcy, czy też zagrożeni obecnie wojskowi marynarze, którzy tak dzielnie mieli nas strzec.
„Telewizorki” znacie się przecież na montażu. Tymczasem demontaż w TVP zaczęto od oddziałów. Pojedźcie do Gdańska na ul. Sobótki. Tam od 12 lat gnije były telewizyjny – naprawdę – pałac. Władowano w studia i biurowce miliony, ale ci którzy szarpią do siebie czerwone sukno z tym się nie liczą. W innych ośrodkach straszą puste, wielopiętrowe gmachy (jak np. w Szczecinie). Prezesi się zmieniają – żaden jednak nie potrafił poradzić sobie z problemem terenowych ośrodków. Odsuwają to jak śmierdzące jajo. To wielkie marnotrawstwo. Gdzie NIK, gdzie prokuratura?
„Solidarność” telewizyjna śpi. „Wizja” (czyli drugi związek) straciła parę. Panie Boże – widzisz to i nie grzmisz?
Stefan Truszczyński
28 lutego 2012
