Zewsząd słychać lament, że dziennikarstwo upada, upadają gazety papierowe, rosną w siłę Internet i tabloidy. Panie Wołodyjowski, larum grają, ojczyzna w potrzebie! Dziś pójdę na konferencję SDP o kryzysie dziennikarstwa i porozmawiam z tymi, których w takiej sytuacji wezwałby do apelu hetman Sobieski.
I dziennikarze, i medioznawcy w zasadzie stwierdzają niemal zgodnie, że zawód dziennikarza w naszym kraju z roku na rok traci na znaczeniu (pisze o tym obok na stronie Andrzej Bober), że prasa przeżywa ciężkie chwile (pisał o tym Piotr Legutko, mówi w rozmowie dla portalu prof. Maciej Mrozowski), że dziennikarze nie szukają poważnych tematów, angażują się politycznie, że dziennikarstwo śledcze zanika (Michał Majewski). Po co więc zbierać się i rozprawiać o czymś, co już prawie nie istnieje (?).
Na Zachodzie również nie bez zmian; klasyczne dziennikarstwo przywiędło, technologiczne zmiany i rozwój tzw. dziennikarstwa obywatelskiego sprawiają, że zmienia się paradygmat dziennikarstwa, że tradycyjne dziennikarstwo przestaje być podstawą dyskursu w mediach. Zresztą, co tu dużo mówić, i tam, i u nas, poważny dyskurs zanika. Tematem codziennej prasy i portali internetowych stają się piesek Obamy, koń Putina i kot Jarosława Kaczyńskiego.
Czy jednak jest aż tak źle, by mówić o strasznym upadku dziennikarstwa? Myślę, że jak zwykle popadamy w przesadę. Sami się trochę nakręcamy, może nawet sami wytwarzamy obraz unieszczęśliwionego dziennikarza? A może problem tkwi gdzie indziej: nie w dziennikarzach, a po stronie odbiorców, właścicieli mediów i reklamodawców? Jest tak i tak, bo wystarczy sięgnąć choćby do dwóch tygodników z bieżącego tygodnia, żeby przekonać się, że jest w nich o czym czytać, ale zarazem ich treść jest wyznaczona również przez trendy rynkowe i pogoń za kasą.
W „Uważam Rze” jak zwykle spora dawka polityki, ale i artykuły o biznesie, mediach, czy historii. Niebanalne analizy, a każda z nich zachęca do dyskusji. Z drugiej strony, najnowsze wydanie „Newsweeka” ukazało się z kontrowersyjną okładką, w stylu tabloidów: Antoni Macierewicz w turbanie. Macierewicz poczuł się obrażony i zapowiedział pozwanie Lisa do sądu. Mało kto zauważył jednak, że samo to skojarzenie jest przede wszystkim antymuzułmańskie i utożsamia ludzi noszących turban z talibami i terrorystami. Tym samym, „Newsweek” paradoksalnie operuje językiem nienawiści, które to zjawisko chce zwalczać na swoich łamach. Tak czy inaczej, ciekawie zapowiadająca się dyskusja o języku nienawiści zostanie prawdopodobnie sprowadzona do rozmowy na temat okładki. Dla rozgłosu i sensacji (i powiedzmy szczerze: dla pieniędzy) tygodnik zdecydował się na publikację wątpliwego etycznie zdjęcia. Szkoda, bo w środku numeru czytelnik znajduje ważne artykuły, jak choćby ten o straconym pokoleniu absolwentów szkół wyższych, którzy nie mogą znaleźć pracy po studiach. Ważny problem społeczny, który mógłby przynieść wartościową dyskusję został przysłonięty przez turban założony na głowę Macierewicza.
Jakie są więc nasze media? Jakie jest nasze dziennikarstwo? Dziś wybieram się na Foksal, by posłuchać, co sami zainteresowani mają do powiedzenia. I daję słowo, że podzielę się tym, co usłyszałem. W końcu warto wiedzieć, czy wśród dziennikarzy są Wołodyjowscy gotowi stanąć w obronie prawdziwego dziennikarstwa, gdy ojczyzna wzywa?
Marek Palczewski
26 kwietnia 2012
