Śniło mi się tak: idą barany jeden za drugim, podchodzą pod zydel, na którym siedzi Monika Olejnik, a ta obcina im łby sekatorem. Sen mara – Bóg wiara. A może jednak coś w tym jest?

   Wybrańcy narodu na Wiejskiej (za jedyne 20-30 tysięcy miesięcznie) i narodów w Strasburgu mają z założenia troszczyć się o NAS. Ale jak sami mówią otwartym tekstem: w polityce jest rzeczą normalną, że każdy gra o swoją pozycję. Chodzą więc dobrowolnie na rzeź by zaistnieć w programie oglądanym przez setki tysięcy, a nawet miliony. Jakaż to wielka władza i odpowiedzialność tych, którzy mogą besztać i łajać. Mogą stawiać najtrudniejsze pytania, dopytywać o rzeczy skryte i sekretne. Delikwent sam podstawia gardło. Ważne, że to na wizji i fonii. Ekshibicjoniści masochistyczni czy cwani gracze walczący o przywileje i łatwe później diety. Anonimowy tłum w ławach i tylko harcownicy wystawiani na odstrzał. I jakieś tam skryte strasznie mozolne prace i to poświęcenie w przygotowaniu ustaw, które jeszcze raz ma wałkować izba wyższa, choć wszystko łatwo wylądować może potem w koszu.

   Pracowity Sejm (choć przy ważnych tematach sala zionie pustką) i tajemniczy Senat przypominany okazjonalnie. Tych panów oglądamy rzadko.

Wszyscy się bardzo pocą i poświęcają. Do kamery uśmiechają. Na mównicy kłócą. Klubowo dyscyplinują. Za swoim liderem murem stoją, ale do czasu - gdy nie przeskoczą do innej partii. Bo wtedy plują na byłego szefa bez umiaru i żenady.

   Może i dobrze, że na wybrańców narodu dybie Olejnik, dostają „piaskiem po oczach” lub namawia się ich by pili „kawę na ławie”. Wszystko to z połowicznym skutkiem. Redaktorzy nie do końca wykorzystują swoją władzę.

   Wcale nie chodzi, by tylko besztać. Ważniejsze byłoby by zmusić do odpowiedzi na najtrudniejsze żywotne pytania. Powtórzmy za rozgoryczonym rolnikiem: jak żyć?

   Jak przyjdzie żyć 66-latce czekającej przy maszynie jeszcze rok na pełną emeryturę? Gdzie ma emigrować pracowity absolwent wyższej uczelni, który dobrze się uczył za wysupłane przez rodziców pieniądze – gdy przez otwarte wprawdzie granice może pojechać do pracy jedynie przy zmywaku w cudzej knajpie?

   Łożono sowicie na kształcenie kadr po to by już kilka milionów wyemigrowało za chlebem. W Gdyni powstaje muzeum emigracji. Z założenia miało pokazywać Balcerów z Brazylii, górali z Chicago i górników z Liege. Tymczasem teraz dopiero będzie miało czym zapełnić ściany. Powinno się fotografować wszystkich opuszczających Polskę. Niech przyszłe pokolenia zobaczą i zdumią się marnotrawstwem z lat początku XXI wieku. Z Afryki wywożono niewolników siłą, u nas sami muszą płacić za exodus na poniewierkę.

   Wystarczy się przejechać pociągiem z Katowic do Warszawy by po drodze przez okna zobaczyć dziesiątki rozwalających się fabryk w Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Zawierciu, Częstochowie, Piotrkowie Trybunalskim i innych miastach. Wspominanie COP-u, budowy Gdyni będzie niedługo karalne, a za śpiewanie piosenki „morze, nasze morze – wiernie Ciebie będziem strzec” otrzyma się pobór do Afganistanu. Wspaniałymi autostradami, od bramki do bramki, mknąć będą samochody ludzi zasobnych i wyalienowanych ze społeczeństwa. Za jedyne kilkanaście złotych za kilometr, za to z szybkością 200 kilometrów na godzinę – bezpiecznie, bo te wspaniałe, w końcu zbudowane szosy, będą puste.

   W prywatnych zupełnie nieprzepełnionych szpitalach nigdy nie zabraknie leków, a bardzo uprzejmy personel z Mozambiku i Indii leczyć będzie tylko tych, których na to stać (i leżeć).

   Pani b. Marszałek, ponownie b. premierzy i b. prezydenci będą odznaczeni trzema albo i czterema Orłami Białymi. Będą też mieli w swoich bibliotekach odznaczenia chińskie i inne. Dzieci ich studiować będą wyłącznie w Oxfordzie, Cambridge, na Sorbonie i Harwardzie. Chyba, że czasowo przebywać będą na stażach w licznych, zagranicznych bankach.

   Na placach w centrum miast (nawet małych) stać będą pomniki wąsatego stoczniowca (za szczegółową informacją i zdjęciami co to były STOCZNIE), oraz pomniki ekonomisty-rewolucjonisty i kilku zatroskanych bardzo premierów. Nazwy ulic nosić będą nazwiska najpopularniejszych prezenterów telewizyjnych i celebrytów.

   Będzie fajnie.

   I oczywiście wszyscy cierpliwie czekać będą w długiej kolejce do studia telewizyjnego własności sędziwej srebrzyście długowłosej damy, by ta postawiła im „kropkę nad i”.

   Amen.

 

 

27.04.2012 r.

 

Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl