Dobroslaw rodziewiczNa początek cytat z portalu „Wirtualne Media” z dnia 8 marca 2013 r. : „Zarząd spółki Gremi Media podjął decyzję o sprzedaży znaków towarowych m.in. „W sieci opinii” i „W sieci”. Grzegorz Hajdarowicz bierze pod uwagę możliwość sprzedaży tych znaków również spółce Fratria.- Od piątku będziemy czekać na oferty i liczę, że stosunkowo szybko pojawi się propozycja atrakcyjna finansowo. Możemy sprzedać prawa do całej nazwy, możemy ją wydzierżawić, możemy sprzedać jej fragment, a także wymienić na inną w barterze. Jestem otwarty na wszelkie propozycje - powiedział w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Grzegorz Hajdarowicz, właściciel Gremi Media.” 

Koniec cytatu, w tym cytatu z cytatu z samego Hajdarowicza. Teraz przypuśćmy na moment, że Hajdarowicz chce tu na serio coś sprzedać, wydzierżawić lub wymienić, choć nie tylko wzmianka o barterzemusi skłaniać do podejrzeń o tupeciarski żart. No, ale na moment przypuśćmy i wodze puśćmy …

Skoro Hajdarowicz jest „otwartyna wszelkie propozycje” i skoro rozważa sprzedaż znaków towarowych „W sieci opinii” i „W sieci”, to śmiem mu doradzić wybór wspomnianej przezeń opcji fragmentarycznej, czyli wystawienie na sprzedaż luzem następujących fragmentów: „W”, „sieci” oraz „opinii”. Pomijając korzyści z potrójnego, miast pojedynczego, zarobku, solowe wystawienie na sprzedaż wyrazu „sieci” (narzędnik liczby pojedynczej i zarazem mianownik liczby mnogiej rzeczownika „sieć”) złapałoby spółkę Fratria w sieć przymusu zapłacenia za coś, co ma zamiar używać bezpłatnie, po tym jak sąd zabronił jej używania tytułu „W sieci”. Powyższej rady udzielam Hajdarowiczowigratis (znaczy sie za friko).Propozycję barteru złożę później.

O ile szanse Hajdarowiczana sukces w roli wydawcy gazet lub czasopism nadal widzę marnie, o tyle uwarzamrze (rze trochę sobie urzyję na zarrzniętymprzez Hajdarowiczaznaku towarowym)Hajdarowicz jako wynalazca i pionier branży „parcelacja leksykalna znaków towarowych” ma widoki na perspektywy.Perspektywy zaś zmienią się w gwarancje, kiedy za sprzedajne fragmenty hajdarowiczowychznaków towarowych polskie sądy zaczną uznawać nie tylko pojedyncze słowa, ale także sylaby uzyskane z pogłębionej parcelacji. I tak, na przykład, przy sprzedaży tytułu „Przekrój”, Hajdarowicz mógłby osobno wystawić fragmenty: „Prze”, „Krój” i „Rój”. Fragment „Prze” mógłby wydzierżawić jakiś newsletterpołożniczy, „Krój” –kwartalnik chirurgiczny lub miesięcznik krawiecki, a „Rój” –periodyk pszczelarski. Warto o tym pomyśleć już teraz, bo może przyjść dzień, w którymnawet caluteńki, a nie przekrojony „Przekrój”, pójdzie za symboliczną złotówkę, najlepiej prosto do muzeum, by nastał kres zgorszeniu zalatującymi nekrofilią próbami jego reanimacji.

Ale wróćmy do „rzeczy”, czyli do „sieci”. (Z ostrożności procesowej także słowo „rzecz” opatruję cudzysłowem, bo sąd  może uznać je za cudzą własność intelektualną Hajdarowiczapowstałą z rozparcelowania Rzeczpospolitej). Otóż wracając do stanowiącej owoc parcelacji „sieci”, to byłbym skłonny pójść z Hajdarowiczem na brany przezeń pod uwagę układ barterowy: w zamian za „sieć” proponuję - „siedź!”. Z dala od mediów. Także od własnych. Najlepiej z wyroku sądu.

Dobrosław Rodziewicz

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl