W wielkiej tajemnicy przed mediami, Stowarzyszenie Piszących Senatorów ( w skrócie SPS – nie mylić z sms) wysłało do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargę na niekorzystną  dla polskich parlamentarzystów zmianę prawa prasowego. Przed nami, na szczęście, nic nie da się  ukryć. Niestety, prawda jest gorzka. Dlaczego? Gdyż trudno nie zgodzić się z opinią skarżących. Zmiana, którą wstępnie wymusiły media, z pewnością zaciąży negatywnie na obrazie polskich parlamentarzystów. A przecież nie o to chodzi, by prasa degradowała osiągnięcia naszej młodej jeszcze demokracji. Budowała obraz skrzywiony, krzywdzący elitę naszego narodu. Niesprawiedliwe, fałszywe informacje mogą hamować czy wręcz torpedować wiele światłych, korzystnych dla rozwoju naszego kraju rozwiązań, podejmowanych z tak dużym zaangażowaniem przez Posłów i Senatorów oraz ich rodziny, przyjaciół i dobrych znajomych.

 Zgodnie z pierwotnym projektem, chroniącym dobra osobiste parlamentarzystów, a przyjętym już przez Radę Senatu, parlamentarzyści na każdą informację prasową, dotycząca ich szeroko pojętej działalności,  mieli prawo udzielać odpowiedzi. Zaś czasopisma byłyby zobowiązane do zamieszczania odpowiedzi na swoich łamach. Ważne, że odpowiedź mogłaby zawierać trzykrotnie więcej znaków niż krytyczna, a ściślej, oczerniająca parlamentarzystę, publikacja. Załóżmy, że pojawiłaby się relacja prasowa z wysokogórskiej wspinaczki dla upamiętnienia uchwalenia przez Sejm nowej ustawy emerytalnej  lub informacja dotycząca przetargu na remont kapitalny Biura Senackiego, senatora związanego z rządzącą partią.  Jest prawie pewne, że skłonni do szukania dziury w całym, gazety podważałyby wartość wyczynu sportowego parlamentarzystów. Gotowe byłyby przypominać, nawiasem mówiąc, zgodnie z prawdą,  że na pokonanych z ogromnym wysiłkiem przez posłów i senatorów wysokościach, wcześniej nagrywał teledysk zespół  Jarzębina, śpiewający na tle słowackich Tatr hymn  polskiej reprezentacji na Euro 2012 „Koko Euro Spoko”. Uzdolnione wokalnie i tanecznie staruszki śmigały po skałach niczym dzikie górskie kozy. Natomiast posłowie i senatorowie po wejściu na tę samą wysokość co „Jarzębina” , słaniali się z wycieńczenia – mogłyby drwić rozpasane, nieprzychylne obozowi władzy, gazety.  Bardziej szkodliwe byłyby zapewne zamieszczone w prasie informacje o przetargu. Szczególnie wtedy, gdyby przetarg wygrała firma, której właścicielem jest dajmy na to szwagier senatora. Natychmiast pojawiłyby się publikacje sugerujące układ korupcyjny. Parlamentarzysta w takich przypadkach musi mieć możliwość napisania odpowiedzi, że firma szwagra jest najlepsza w całym powiecie. Taka informacja mogłaby rozwiać brzydkie podejrzenia raz na zawsze.

 Jednakże pod naciskiem zmasowanej fali propagandowej, w obronie  rzekomej wolności słowa, senatorowie ustąpili częściowo ze swych prerogatyw. Teraz próbują przywrócić nową, zdrową myśl w walce o prawdę, uruchamiając autorytet Sądu Strasburskiego. Z całego serca, życzę im powodzenia.

Z ostatniej chwili!  Do skargi skierowanej do Strasburga, Prezydium Senatu dołączyło taryfikator honorariów za teksty odpowiedzi i sprostowań. Do wypłacania honorariów będą zobowiązane redakcje, do których będą kierowali odpowiedzi bądź sprostowania nasi parlamentarzyści lub wysocy urzędnicy państwowi, powyżej  180 cm wzrostu.

 

Jerzy Jachowicz

12 maja 2012

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl