Gorączka Euro 2012 opanuje za chwilę wszystkie media. W nich prym wieść będą specjaliści od piłki nożnej. To naturalne. I zrozumiałe. Byłoby czymś dziwnym, gdyby nagle krytycy teatralni zaczęli w mediach snuć rozważania na temat układów poszczególnych grup albo piszący na co dzień o ekonomii dzielili się z nami swoimi opiniami  o wartości trenerów ekip uważanych za murowanych faworytów do medali.

Co nie znaczy, że odmawiam  fachowcom z innych dziedzin znajomości spraw związanych z piłką.  O ile przewidywania wyników polskiej reprezentacji przez „amatorów” przyjmowałbym spokojnie, nawet wtedy, gdyby były one odwrotnością wróżby, o tyle od specjalistów piłkarskich oczekuję, aby ich prognozy zbliżały się do realnego rezultatu końcowego. Dysponują oni takim bogactwem informacji o poszczególnych reprezentacjach narodowych i ich zawodnikach, że prosta analiza porównawcza  stwarza im szanse w miarę dokładne miejsce na skali ich potencjalnych możliwości.  Podobnie ścisłe dane mają o naszej reprezentacji, jej miejscu w światowym i europejskim rankingu, aktualnej formie zawodników grających w polskich klubach i zagranicą. Mają więc wszystkie narzędzia, aby móc dokonać w miarę trafnej oceny także naszych możliwości. Czemu więc się ciągle mylą?  Nie tylko specjaliści piłkarscy. Również innych dyscyplin sportowych. Lekkoatletyki, pływania, siatkówki, sportów zimowych, boksu.

W większości imprez mistrzowskich na szczeblu europejskim i światowym pojawiają się tzw. czarne konie, które obalają wszelkie racjonalne przewidywania.  Najczęściej zdarza się to w grach zespołowych. Ostatnim takim głośnym przypadkiem  stała się piłkarska drużyna grecka w roku 2004, która nie brana pod uwagę do wyjścia z grupy, zdobyła Mistrzostwo Europy.  Podobne rzeczy zdarzają się w innych gałęziach sportu. Nas dziś interesuje piłka nożna.

Jedną z najbardziej charakterystycznych właściwości polskiego dziennikarstwa piłkarskiego jest szalony optymizm. Miliony fanów piłki, przez krótki czas dają się uwieźć optymistycznej wizji. Później  jednak w dwójnasób przeżywają porażkę. Zaskakującą, szokującą. Nasz drużyna miała zadziwić świat swoimi umiejętnościami, a skończyło się porażce. Wystarczyło być uczciwym w przewidywaniu najbliższej przyszłości, by nie przeżywać huśtawki nastrojów. Ileż to razy byłem pompowany przez polskie media zapowiedziami niemal pewnego zdobycia złotych medali, olśniewających zwycięstw w pojedynkach z teoretycznie silniejszymi rywalami.

Chciałbym, aby tym razem nasi specjaliści od piłki nożnej, zachowali rzetelną postawę i powiedzieli, że stanie się cud, jeśli nasza drużyna wyjdzie ze swojej grupy. Może nawet przegrać wyścig już na pierwszym etapie. Nie musi to przynieść naszym piłkarzom ujmy. Wystarczy, jeśli zrobią to po prawdziwej walce. Polskie media nie muszą nas mamić bzdurnymi przewidywaniami, tak jak zrobiła to Joanna  Mucha, która wygłosiła opinię, że co najmniej dojdziemy do półfinału. To, co wolno ignorantce, jest niedopuszczalne w mediach, dbających o swoją wiarygodność.       
 

Jerzy Jachowicz

26 lutego 2012  
   

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl