Napisał Ojciec 8 marca br. list do redakcji dziennika „Rzeczpospolita”, gdzie usiłuje przekonać opinię publiczną, że prof. Andrzej Nowak w wywiadzie opublikowanym 23-24 lutego br. w „Plusie Minusie” tegoż dziennika niesłusznie postponuje Tadeusza Mazowieckiego. Ojciec bowiem uznaje byłego premiera za „jedną z najważniejszych postaci publicznie przeciwstawiających się władzom PRL”…
Nie czytał Ojciec broszury Mazowieckiego z 1952 r. „Wróg pozostał ten sam” napisanej razem z Zygmuntem Przetakiewiczem, aktywistą przedwojennej „Falangi”, w której „tym samym” wrogiem są żołnierze i działacze podziemia niepodległościowego, tropieni i mordowani z niesłychanym w naszych dziejach okrucieństwem przez władców Polski pojałtańskiej.
Nie czytał Ojciec, co Tadeusz Mazowiecki, j u ż redaktor naczelny „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” w numerach z 5. i 27. września 1953 napisał o procesach biskupa Czesława Kaczmarka i biskupów z Kurii Metropolitalnej Krakowskiej oskarżonych o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych.
Nie czytał Ojciec dytyrambu Mazowieckiego o sprawiedliwości władzy ludowej, zamieszczonego w tym samym piśmie i miesiącu, że „przywróciła ona godność ludzką milionom prostych ludzi”. Niecałe trzydzieści lat później Mazowiecki włączył się do buntu „Solidarności”, którym prawie dziesięć milionów „ludzi prostych” upominało się o godność odebraną przez władzę ludową. I nie miał wrzutów sumienia. Ani później, kiedy był redaktorem tygodnika „Solidarność” oraz gdy został premierem, „pierwszym niekomunistycznym(?)”, rządu Rzeczypospolitej, której wolność wydarli władzy ludowej głównie „ludzie prości”. Biskup Czesław Kaczmarek został zrehabilitowany dopiero w 1990 r., 27 lat po swej śmierci. Ale w tym przywróceniu czci śp. biskupowi Kaczmarkowi nie było udziału Tadeusza Mazowieckiego.
Nie czytał Ojciec książki Zdzisława Najdera „Patrząc na Wschód” z 2008 r., gdzie autor przypomina, że 23 listopada 1989 r., kiedyśmy żyli w euforii odzyskiwanej wolności, na oficjalnym spotkaniu w Moskwie z przywódcami sowieckimi Mazowiecki zadeklarował, że sojusz polsko-sowiecki jest konieczny i „obowiązuje bez względu na zmienione okoliczności”. Nie słyszy tu Ojciec echa zapewnień składanych Katarzynie przez Targowiczan?
Nie czytał Ojciec ani nie słyszał, że na początku 2000 r. był u nas pastor Joachim Gauck i powiedział dziennikowi „życie”: „gruba kreska” Mazowieckiego uchroniła funkcjonariuszy policyjnych służb peerelowskich przed konsekwencjami ich postępowania... A przy okazji przysłoniła popełnione przezeń nikczemności.
Do dziś nie powiedział, że nas oszukiwał, zapatrzony w złotego cielca, i nie wycofał się z życia publicznego
A że papież Jan Paweł II uprzejmie przyjmował i rozmawiał z Mazowieckim, to dlatego że był papieżem i nie mógł zamknąć drzwi przed politykiem polskim, chociaż znał jego działalność sprzed 1956 r. i wspomniane umizgi do konającego Związku Sowieckiego.
Zestawienie patriotyzmu Papieża z „patriotyzmem” Mazowieckiego jest bluźnierstwem.
Napisał Ojciec m. in.: „Wątpię, niestety, acz wierzę resztką nadziei, że to wielopiętrowe
kłamstwo płynie jednie z ignorancji prof. Nowaka. Nawet gdyby była to prawda, to jest to <niewiedza zawiniona>, która żadną miarą nie usprawiedliwia autora z profesorskim tytułem z historii”. Jeśli Ojciec jest człowiekiem honoru i duchownym o katolickiej wrażliwości moralnej, to powinien przeprosić na łamach dziennika „Rzeczpospolita” prof. Andrzeja Nowaka - chociażby za te słowa.
Jacek Wegner,
blog na portalu www.SDP.pl
12 marca 2013 r.
