- Sama prawda - orzekli m.in. Tomasz Lis i Wiktor Osiatyński po obejrzeniu głośnego filmu BBC, w którym Sol Campbell namawia, by nie przyjeżdżać do Polski. W „Gazecie Wyborczej” objawił się nasz własny Emil Zola, czyli Wojciech Maziarski, który napisał esej w stylu słynnego „Oskarżam” francuskiego pisarza. W przeciwieństwie od Francuza Maziarski nie tylko oskarża, ale i dziękuje.
Dziękuje kolegom z BBC za dobry film o Polsce i pomoc w walce z „mroczną plagą ksenofobii, antysemityzmu, nienawiści”. Oskarża całą plejadę polskich znanych publicystów o umacnianie wyżej wymienionych zjawisk. „To właśnie oni - ideolodzy, politycy i publicyści narodowej prawicy - są dziś głównymi winowajcami.”. To o Leszku Bublu? Nie, to o Cejrowskim, Ziemkiewiczu, Pospieszalskim, Karnowskich, a nawet Warzesze i Jachowiczu.
Przez nich właśnie zdaniem Maziarskiego kwitnie faszyzm w Polsce (bo nie przeciwdziałają). BBC wychodzi naprzeciw potrzebom osamotnionych „polskich demokratów” jak o sobie pisze autor, który zresztą „prosi o jeszcze”. Parę razy rozmawiałem ostatnio z Wojciechem Maziarskim o tym, że poziom wzajemnej agresji - u obu stron sporu politycznego w Polsce - przyjął chorobliwy poziom. Miałem wrażenie, że pomimo oczywistych różnic światopoglądowych i w ocenach jesteśmy w stanie osiągnąć spory obszar porozumienia. Trzeba przyznać Wojtku, że na łamach przyjąłeś dziwną metodę walki o ten obszar. Teraz nie pozostaje już chyba nic innego, jak poczekać aż twój redakcyjny kolega Seweryn Blumsztajn wezwie niemieckich antyfaszystów na pomoc, żeby przyjechali i dali wyżej wymienionym redaktorom w ryj.
Taką prawdziwą koleżeńską i narodową krytykę powinno się jednak zacząć od samokrytyki. Więc czy Ty, Wojtku, kiedy rano patrzysz w lustro nie czujesz się również współwinny? Temu, że twoi szacowni koledzy z BBC wmanipulowali nas nawet w burdy w Charkowie? I czy ty Wojciechu Maziarski, nie czujesz się winny temu, że indolentny rząd, któremu tak od lat kibicujesz, nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa na stadionach i wyłapać rasistów oraz lumpów malujących swastyki na murach? Tak samo zresztą jak coraz słabiej sobie radzi z łapaniem bandytów i zwykłych złodziejaszków? I czy nie jesteś winien temu, że nie zauważyłeś, że polski prezydent, który z najbardziej autentycznym zainteresowaniem i troską traktował żydowski wkład w tożsamość współczesnej Polski, to był akurat właśnie ten, którego Ty i koledzy najbardziej zwalczaliście? Choć sami pewnie niedługo zaczniecie sobie roić i pisać, że taki był wasz krystaliczny Lech Wałęsa.
I czy ty Wojtku, nie czujesz się winny temu, że koledzy z BBC kierowali się nie żadną tam walką o tolerancję, a ciasnym ksenofobicznym interesem swojego kraju? Bo czemu innemu miałby służyć fakt, że w filmie akurat popularny sportowiec, a nie jakiś mądry pan politolog, wprost nawołuje „nie przyjeżdżajcie do Polski”. Czy w ten sposób w poważnym dziennikarstwie opisuje się zjawiska społeczne? To po prostu klasyczna antyreklama. W tym przypadku antypolska. Oni, koledzy z BBC, chcą, żeby kibice zostawili swoje pieniądze na londyńskiej Olimpiadzie, a nie na polskim Euro, bo tak rozumieją i zawsze rozumieli misję swoich mediów publicznych – że, po pierwsze, służą one interesom Królestwa. A walka z rasizmem jest w tym przypadku po prostu pałą na tych, którzy na drodze tych interesów stoją. Taką samą jak kiedyś były brytyjskie działa, pieniądze i kaganek oświaty. Widocznie zbyt mało Wojtku walczyłeś z brytyjską ksenofobią i egoizmem narodowym. Do dzieła.
Wiktor Świetlik
2 czerwca 2012
