W którymś z wywiadów ciemnoskóry Cass Pennant, autor książek o kibicach, powiedział: „Przemoc stadionowa sprzedaje gazety. W Anglii w momencie, w którym poradzono sobie z chuligaństwem, temat zniknął z czołówek. Media lubią jednak informować o zagrożeniach, jakie wiążą się z międzynarodowymi turniejami. Stąd zainteresowanie Euro 2012…My znamy te prasowe sztuczki”. Właśnie.


     Kiedy 5 lat temu Michel Platini ogłosił, że Polska i Ukraina zwyciężyły w głosowaniu na organizację Euro 2012, w Wielkiej Brytanii zaczęły pojawiać się  artykuły na temat neo-nazistowskiej subkultury w  tych krajach. Rozpisywano się na temat „głęboko zakorzenionego rasizmu i antysemityzmu”,  i że „władze bardziej zajęte są obroną prestiżu swoich krajów  niż poraniem się z tymi społecznymi patologiami”.  Zanotowałam kilka „pikantniejszych” przypadków tej serii. Najpierw pojawiło się publiczne oświadczenie rodzin dwóch czarnych  zawodników brytyjskiej kadry Theo Walcotta i Alexa Oxlade’a Chamberlaina: nie pojadą na Ukrainę, aby kibicować swoim mężom/ synom, bo boją się o swoje bezpieczeństwo. Ich oświadczenie zostało potraktowane jako aksjomat, nikt nie kwestionował czy obie rodziny dobrze oceniły stopień ryzyka wyjazdu. Potem mieliśmy  program BBC  „Stadiony nienawiści”, gdzie kibice ukraińscy podczas meczu biją młodego Azjatę, a oficjele się temu przyglądają,  z kolei polscy fani „robią małpę” w stronę czarnego zawodnika, a wyraz „żyd” w ich slangu jest rodzajem wyzwiska. Rodzi się pytanie: co to za materiał śledczy, którego już tytuł nie pozostawia wątpliwości co do jego końcowej wymowy -  co jest błędem w metodzie. Którego scenariusz nie daje odpowiedzi czy powstał  przed wylotem Chrisa Rogersa z Londynu czy po powrocie? Co to za rzetelność i obiektywizm, kiedy autor pokazuje stadiony wypełnione wyłącznie  agresywnymi skin-headami, gdzie wszystkie spotkania kończą się krwawymi zamieszkami, a na leguminę dostajemy wypowiedź Sola Campbella, który stwierdza, że „Ukraina nie zasłużyła na to, aby gościć Euro 2012”, i ostrzega, „żeby tam nie jechać, bo można wrócić w trumnie”. Jeśli dodamy, że Campbell nigdy nie grał na żadnym z pokazywanych stadionów, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.


     Wybucha skandal, polskie i ukraińskie władze upominają się o dziennikarski obiektywizm w prezentowaniu tematu, o wyważenie argumentów, choćby wpisanie przypadków w kontekst europejski.  Często oglądam i Panoramę i podobny program Channel 4, Dispatches, które mają swoje lepsze i gorsze wydania. To było  gorsze. Przykład nie  tyle dziennikarstwa śledczego, ile dziennikarskiego rezonerstwa, które zamiast  dyskusji proponuje  pomówienie i plotkę. Nie bez powodu BBC jest ostatnio w Wielkiej Brytanii krytykowana o schlebianie najniższym gustom,  poszukiwanie sensacji za wszelką cenę, słowem  tabloidyzację programu. Bo czym się różni program Rogersa od głupstw, wypisywanych przez konserwatywny tabloid „Daily Mail”, który piórem Davida Jonesa zafundował nam tekst,  zaczynający się od westernowej sceny w saloonie w Doniecku, do którego wchodzą dwaj czarni zawodnicy, proszą o coś do jedzenia i otrzymują rasistowską odpowiedź: „kuchnia została zamknięta”. A kiedy w jakimś momencie autor w swojej „analizie” wybryków polskich i ukraińskich stadionowych chuliganów powołuje się na „Stalin’s savage legacy” widać, że zagubiliśmy się w oparach absurdu.  8 czerwca ten sam „Daily Mail” informował: „Holenderscy  zawodnicy skarżyli się, że byli przedmiotem przyśpiewek i kpin podczas treningu w Krakowie” . A już w kilka dni później polskie media podały, że analizy taśm z monitoringu spotkania nie potwierdziły skarg. Ale przekaz o „polskim rasizmie” już poszedł w świat.

    Obraz ostatnich zdarzeń inaczej wygląda w nationals, krajowych dziennikach i tygodnikach opinii. Oto „The Economist” z 6 czerwca podaje: „8 czerwca budzi wielkie nadzieje na piękną grę i entuzjazm dla niemającego precedensu boomu budowlanego z nowymi stadionami i długo oczekiwanymi drogami i autostradami. Jednak jest on przyćmiony przez oskarżenia, że w Polsce i na Ukrainie panuje rasizm i antysemityzm”.  Gazeta powołuje się oczywiście na program „Stadiony nienawiści” z BBC, jednak równoważy problem podając racje drugiej strony: „Polski i ukraiński rządy stwierdziły, że BBC w dużym stopniu przesadziła z ryzykiem, dobierając najgorsze przypadki, w izolacji od tła. Żaden rasistowski atak przeciw Anglikowi nie został zgłoszony do ambasady brytyjskiej w Warszawie przez co najmniej 3 lata. A jeden z dwóch czarnoskórych posłów do polskiego parlamentu John Godson powiedział dla magazynu WPROST: „Myślę, że Polska to kraj tolerancyjny … Na mnie głosowało 30 tys. wyborców. Czy trzeba lepszego dowodu na tolerancję w Polsce?” Artykuł kończy się takim oto passusem: „Wydaje się, że reporterzy BBC wybierali materiały do swych reportaży w Panoramie BBC bardzo selektywnie. A 6 czerwca dyrektor Centrum  Żydowskiego w Krakowie Jonathan Ornstein przesłał do nas następujące oświadczenie, zaczynające się od słów: „Jako amerykański Żyd, mieszkający szczęśliwie i bezpiecznie w Polsce …wpadłem w furię, kiedy zobaczyłem sposób w jaki BBC eksploatuje mnie jako źródło informacji. Organizacja wykorzystała mnie i innych, aby zmanipulować poważny problem antysemityzmu dla swoich sensacyjnych planów, BBC obraziła wszystkich Polaków i zrobiła złą robotę dla rosnącej i kwitnącej społeczności żydowskiej w Polsce”. Czy trzeba lepszego dowodu na stronniczość i tabloidyzację BBC?

   Ale to nie koniec serii: oto konserwatywny dziennik opinii „The Daily Telegraph” w jednym z artykułów sugeruje, że Brytyjczycy powinni raczej unikać tonu oskarżycielskiego w stosunku do Polaków i Ukraińców, kiedy sami dopiero niedawno  poradzili sobie z własnymi chuliganami stadionowymi. Kosztowało to wiele milionów funtów, zorganizowany wysiłek kilku kolejnych rządów, Scotland Yardu i wspólnego frontu wszystkich mediów bez wyjątku.  Aktualnie ok. 3 tys. brytyjskich kibiców ma zakaz wyjazdu na Euro 2012, jedynie w hrabstwie Sussex, gdzie mieszkam - 42. Czterdziestu zdało paszporty, dwóch nie, a kiedy zostaną znalezieni, grozi im kara do 6 miesięcy więzienia i grzywna do 5 tys. funtów. 13 czerwca „Daily Telegraph”  on-line piórem Luke’a Edwardsa informował krótko i z całym obiektywizmem: „Najczarniejsze przypuszczenie UEFY stały się faktem, kiedy polscy i rosyjscy kibice starli się w bijatykach przed wtorkowym meczem. Policja informuje, że aresztowano 183 osoby, a będzie więcej, bo śledztwo trwa.” Z umiarkowanymi ocenami i komentarzami. Znalazłam też materiały  symetryzujące „nasz” problem. Oto agent czarnego zawodnika Mario Balotelli krytykuje Michela Platiniego, że „nie zareagował mocniej na przejaw rasizmu, gdy zawodnik podczas meczu Włoch z Hiszpanią został obrażony przez hiszpańskich kibiców.”

    Lewicowo-liberalny „Guardian”  ma swoje fiksacje, że przypomnę niedawny raport o aresztowaniu  działaczek praw kobiet, które protestowały w stroju topless, ale trudno mu zarzucić  tendencję do tabloidyzacji. W wydaniu z 7 czerwca donosił: „Rząd Zjednoczonego Królestwa bojkotuje Euro 2012 w związku ze sposobem traktowanie przez władze liderki opozycji Julii Tymoszenko”, ale „w pełni popiera brytyjski udział w Euro 2012, i ma nadzieję, że będzie to dla brytyjskiej drużyny, dla fanów piłki nożnej i państw – gospodarzy udany turniej”. I nawet  „Guardian” uznał program  BBC, bliskiej mu przecież ideologicznie, za  „kontrowersyjny”.

    Sporo się na Wyspach mówi i o tym, że brytyjska drużyna nie jest w swojej najlepszej formie, więc dziennikarze szukają tematów zastępczych jak „rasizm w Polsce i na Ukrainie”.  No i tabloidy mają się dziś na Wyspach Brytyjskich świetnie. Nawet jeśli do niedawna były  - jak BBC - najbardziej prestiżową, rzetelną i wiarygodną korporacją medialną na świecie.  
 

 

Elżbieta Królikowska-Avis

15 czerwca 2012

Londyn
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl