W towarzystwie atrakcyjnych kobiet, urodziny „Playboya” świętowali Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny- taka wiadomość obiegła polskie media. Kto by nie chciał obchodzić czegokolwiek w towarzystwie atrakcyjnych kobiet, a tu jeszcze w dodatku dzień urodzin takiego wabiącego tytułu, który niczym magnes przyciąga najbardziej urodziwe panie z całej okolicy. A nuż zaproponują rozkładówkę! Mężczyznom bliźniak w wersji męskiej. Panowie obydwaj urodziwi, przystojni. Sami w sobie są atrakcją. Kolorowe media takich uwielbiają. Z nich żyją. Ja też chciałbym, aby każdy mój krok, na przykład wyjazd do Otwocka, był nagradzany serią zdjęć w rubryce „Z życia gwiazd”. Na to trzeba sobie zasłużyć. Jak nasi dwaj bohaterowie. 

        
Wielki świat. Ogrody Pałacu Zamojskich w Warszawie, stolicy kraju. Samym sercu naszego prowincjonalnego show-biznesu. Kogo więc tam nie ma. Nie może zabraknąć nikogo, kto się liczy. Są więc wszyscy. Najlepsi. Najbardziej znani i podziwiani. Słowem śmietanka. Celebryci bez dwóch zdań. Wszyscy, którzy sami błyszczą i dlatego dodają blasku uroczystości rocznicy 20- lecia polskiej wersji „Playboya”.

A wśród nich odbywa się pasowanie na celebrytów naszych dwóch piłkarzy. Bardzo znanych, bardzo utalentowanych, o średnim jednakże jak do tej pory dorobku sportowym. Jeden zdobył dwukrotnie mistrzostwo Niemiec, grając w świetnej drużynie. Drugi, jeszcze prawie gołowąs, zdobył przebojem na stałe miejsce w bramce czołowej drużynie Anglii. Przed obydwoma otwierają się drogi do wielkiej kariery. Na razie są na jej początku. Sporo obydwom brakuje do dobrej klasy europejskiej, nie mówiąc już o światowej. Częściowym wykładnikiem ich obecnych umiejętności jest to, co pokazali na  turnieju Euro 2012. Delikatnie mówiąc, furory nie zrobili. A nawet wręcz odwrotnie. Czy to takie ważne? Ich sława jest już tak wielka, że jednym susem przeskoczyli ze środowiska sportu do wielkiego świata celebrytów. Ich zdjęcia wraz z osobistymi narzeczonymi, w obecności gwiazd telewizyjnych ekranów, estrady, wybiegów na pokazach mody i czegoś tam jeszcze, pojawią się w większości portali i pism kolorowych poświęconych życiu ludzi świata pop-kultury.

Do rocznicy „Playboya” Lewandowski i Szczęsny byli tylko piłkarzami. Od teraz są czymś więcej. Nie będąc sportowymi emerytami, zachowali się jak ludzie, którzy w sporcie osiągnęli już wszystko. Media im pomogą rozwijać i utrwalać to złudzenie. Zadbają o wywiady, sesje zdjęciowe. Z narzeczonymi, bez, w smokingach, garniturach, kapeluszach na głowie i bejsbolówkach, na plaży, na nartach, podczas pływania na jachcie. Nie podejrzewam media o złe intencje. Robią to, bo taki ich biznes. Czasami nawet są przekonane, że działają na korzyść młodych sportowców. W istocie, często wyrządzają im krzywdę. Z drugiej jednak strony, naszych piłkarzy nikt do tego nie zmusza. Najlepszy piłkarz świata, Lionel Messi, którego karierę śledzę od lat, nigdy by nie poszedł na jubileusz „Playboya” nie tylko w wersji hiszpańskiej czy argentyńskiej, ale nawet amerykańskiego. Nie chadza też na otwarcie salonu Mercedesa, pokazy mody domu Christiana Diora, Versace lub na turniej snookera dla VIP-ów. Pewnie dlatego jest tak świetnym piłkarzem.   

 



Jerzy Jachowicz

23 czerwca 2012

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl