Oto do polskich mediów wkroczyła „fuck culture” czyli „kultura rynsztoka”. A to za sprawą dwóch, pożal się Boże, broadcasterów, Kuby Wojewódzkiego i Michala Figurskiego, którzy w programie radia Eska Rock, zaserwowali słuchaczom taki oto dialog:
Wojewódzki: A wiesz co ja wczoraj zrobiłem po tym meczu z Ukrainą?
Figurski: No?
W: Zachowałem się jak prawdziwy Polak.
F: Kopnąłeś psa.
W: Nie, wyrzuciłem swoją Ukrainkę…….
F: Powiem ci, że gdyby moja była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ja zgwałcił.
W: E… ja to nie wiem, jak moja wygląda, bo ona ciągle na kolanach”.
Zaprotestowało ukraińskie MSZ i zażądało przeprosin. Prokuratura Rejonowa Warszawa – Praga wszczęła postępowanie sprawdzające czy w tym skandalicznym dialogu doszło do znieważenia Ukraińców, za co grozi do 3 lat więzienia. Oto kolejny sygnał, że Polska istotnie znalazła się w obwodzie zamkniętym z krajami Unii Europejskiej, bo podobne historie zdarzają się na Zachodzie, także w Wielkiej Brytanii od kilku lat. Oto jeden z nich, bodaj najgłośniejszy, z początków 2009 roku.
W październiku 2008 roku gwiazda BBC Jonathan Ross (kontrakt 6 mln funtów rocznie) gościł w programie młodszego kolegi – gospodarza radiowego chat show BBC2 Russella Branda (kontrakt 200 tys. rocznie). W czasie trwania audycji wykonali kilka telefonów do 78-letniego aktora Andrew Sachsa, odtwórcy pamiętnego kelnera Manuela z serii „Hotel Zacisze”. Sachs kiedyś obiecał Brandowi przyjść do programu i opowiedzieć o latach 70., o serialu z Monty-Pythonem Johnem Cleese’em i swojej późniejszej karierze. Nie zastali go w domu, więc zostawili mu kilka wiadomości na sekretarce. A właściwie parę obscenicznych dowcipasów, z których wynikało, że Brand sypiał z wnuczką Sachsa, Georginą Baillie. W message’ach znalazły się takie oto „żarty”. Jonathan Ross: „Andrew, Russell pieprzył twoją wnuczkę”, i dalej „Pieprzył ją, przewieszoną przez kanapę”. A Brand dodał, pewnie żeby było śmieszniej: „Andrew Sachs, powiedziałem publicznie, czego nie powinienem powiedzieć, że uprawiałem seks z pana wnuczką. Ale powiedziałem to z pełnym szacunkiem, wysłałem nawet do niej SMS z propozycją małżeńską”. I zakończył: „Oto wiadomość dnia: wieczorem powiesił się Andrew Sachs”. Program był nagrywany „do puszki”, producentka Leslie Douglas zatelefonowała do Sachsa, pytając czy nie czuje się urażony, ten odpowiedział, że bardzo, dodatkowo agent Sachsa zadzwonił do kontrolera BBC Radio2 z protestem, a po kilku dniach … chat show został wyemitowany!
Po programie rozdzwoniły się telefony. 42 tysiące radiosłuchaczy zaprotestowało przeciw „wulgarnym i obraźliwym telefonom” , „karygodnemu zachowaniu się broadcasterów” oraz „całej fuck culture, która od jakiegoś czasu niszczy dobre imię BBC”. Media, najpierw konserwatywne „Times” i „Daily Mail”, ale zaraz potem „Guardian” i „Independent”, szybko nagłośniły sprawę. I dopiero wtedy BBC zareagowała. Właśnie w wyniku presji mediów obaj dowcipnisie publicznie przeprosili Andrew Sachsa i wysłali mu bukiety kwiatów, jeden na głowę. Oficjalne oświadczenie wystosował także dyrektor generalny Korporacji Mark Thompson, który nazwał zdarzenie „poważnym odstępstwem od dobrego smaku” . Ze swej strony przeprosił Sachsa, jego rodzinę i radiosłuchaczy i obiecał, że „nikt w BBC nie będzie stał ponad prawem”. Niedługo potem chat show Russella Branda został zdjęty z anteny, a oba programy Jonathana Rossa, radiowy i telewizyjny, zawieszone na trzy miesiące. Dodajmy, bezpłatne trzy miesiące, tak więc gwiazdor stracił 1.4 mln funtów. Następnie do dymisji podała się producentka Leslie Douglas, a zaraz potem prezes BBC Trust, szef nie istniejącej już Rady Gubernatorów, sir Michael Lyons. Ale to nie był jeszcze koniec: do protestów dołączył także ówczesny premier Gordon Brown i potępił zachowanie obu radiowców jako „ofensywne i niewłaściwe” oraz szef opozycji David Cameron, który zażądał od BBC wyjaśnień dlaczego, mimo protestów Sachsa, program został wyemitowany? Przeciwnicy luzackich programów w BBC, rojących się od wulgarnych słów i niewybrednych seksualnych odniesień, cieszyli się, że wreszcie któryś z nich został złapany na gorącym uczynku i ukarany.
Dalsza kariera Rossa i Branda, to już temat na kolejne opowiadanie. Jakie wnioski płyną z powyższego wydarzenia? Po pierwsze: mimo zasady zawartej w Akcie Założycielskim z 1922 roku - „W BBC, medium misyjnym, powinny obowiązywać cywilizowane standardy zachowań” - gdyby nie zmasowany atak mediów, polityków oraz radiosłuchaczy, nikt z Korporacji nie kiwnąłby palcem, żeby coś zrobić. Jonathan Ross i Russell Brand to pupile Giganta, zresztą jedni z wielu innych przedstawicieli „fuck culture”, zainteresowanym służę przykładami. Po drugie jest to jeden z kilku przykładów, kolejny to śledztwo w sprawie hackerstwa w imperium Ruperta Murdocha, gdzie sukces został osiągnięty dlatego, że zadziałały mechanizmy demokracji. Wszystkie elementy systemu, politycy, media, społeczeństwo obywatelskie, świadome swoich oczekiwań oraz, że jest w stanie swoją wolę od władz wyegzekwować. I sprawa trzecia: co mają teraz do zrobienia sami „broadcasterzy”, Wojewódzki i Figurski, właściciele radia Eska Rock, obie Komisja Etyki Mediów, SDP, politycy oraz słuchacze niekoniecznie tej stacji, bo przecież zostały złamane nie tylko dobre standardy dziennikarskie, lecz i współżycia społecznego? Wiele, bardzo wiele. Jeśli w Polsce mamy mieć kiedyś demokrację. Nie tę z PR-owskiego baju – raju lub z propagandowych speechów partii rządzącej, lecz choć trochę podobną do prawdziwej.
Elżbieta Królikowska-Avis
29 czerwca 2012
