Turniej EURO 2012 zakończony, czas na podsumowania. Także metod obrony przed niesprawiedliwymi, tendencyjnym opiniami niechętnych nam mediów, które jak BBC kierują się „by its own political agenda”. A trzeba przyznać, że trochę dowodów na podobną opinię w międzyczasie się uzbierało.
Już 6 czerwca, tuż przed rozpoczęciem rozgrywek, „The Economist” powołał się na program BBC „Stadiony nienawiści”, choć rozsądnie równoważył to informacją z ambasady Zjednoczonego Królestwa w Warszawie o braku przypadków ksenofobii w stosunku do obywateli brytyjskich oraz wywiadem z polskim czarnoskórym posłem Johnem Godsonem, który wystawiał Polsce opinię kraju otwartego i tolerancyjnego. Następnie „The Economist” zacytował wypowiedź dyrektora krakowskiego Centrum Kultury Żydowskiej Jonathana Ornsteina, który w swoim liście do tygodnika stwierdził, że „program BBC był tendencyjny” i „wykorzystywał jedynie negatywne opinie na temat Polski” , i że „ jego wypowiedzi użyto dla zmanipulowania do własnych celów tak poważnego problemu jak antysemityzm”. Dodał jeszcze, „że zachęcał BBC, aby porozmawiała o tym z dwoma izraelskimi zawodnikami, którzy grają dla Wisły Kraków, którzy potwierdzą jego opinie”. Dalej „The Economist” informuje, że BBC odrzuciła krytyczny komentarz Orsteina twierdząc, że „wywiad z nim został zrobiony w kontekście rasistowskich i antysemickich przypadków w Polsce, więc uwzględniono określone materiały”, i że nie skorzysta z oferty wywiadu z izraelskimi zawodnikami Wisły Kraków, bo „nie pasuje do story”. Trudno zaprzeczyć, że mogła nie pasować do tezy, z którą Chris Rogers startował z Heathrow do Kijowa, aby nakręcić swój dokument.
Tego samego 6 czerwca „The Guardian” opublikował tekst Luke’a Hardinga, którego już tytuł mówił wszystko: „Panorama atakowana za próby usensacyjnienia programu za oskarżenie Polski i Ukrainy, gospodarzy Euro 2012, o rasizm i antysemityzm”. Dalej Harding cytuje znany już list Jonathana Ornsteina dla „The Economist”, w którym ten skarży się na „tendencyjność programu BBC oraz manipulację jego wypowiedziami”. Potem jest jeszcze ciekawiej: oto „Guardian” cytuje wypowiedż lidera brytyjskich kibiców zrzeszonych w London England Fans’ Group, Marka Perrymana, który w imieniu swoim i kolegów stwierdził: „Naszym zdaniem ten kontrowersyjny dokument nie pomaga sprawie, bo daje mylne przeświadczenie, że rasizm na Ukrainie jest powszechny”. I dalej : „Bez wątpienia rasizm na Ukrainie pośród kibiców istnieje, ale jest raczej związany z rozgrywkami międzyklubowymi i nie ma charakteru narodowego”. Perryman zauważył także, że kiedy w 2009 roku Wielka Brytania grała mecz z Ukrainą, nie zanotowano żadnych gorszących zajść, jak również podczas ostatnich rozgrywek brytyjskiej Premier Leage na Ukrainie. „The Guardian” zacytował także ukraińskiego dziennikarza sportowego, mieszkającego w Wielkiej Brytanii, Yuri Bendera. „Ujęcia ze spotkań FC Mentalist Club, pokazane przez BBC są dość szokujące. Szkoda tylko, że BBC nie dodała, że sprawcy tych zajść zostali aresztowani i otrzymali zakazy stadionowe”. „I jeszcze jedno – dodaje Bender – Mam żonę Afro-Karajbkę i dwoje mieszanych dzieci, bywam na Ukrainie, i nigdy nie spotkała nas żadna niemiła przygoda, co też o czymś świadczy”. I trudno temu zaprzeczyć.
Po zakończeniu EURO 2012 nastąpił istny wysyp komentarzy na temat samego turnieju oraz skandalu wokół BBC. Oto próbki z brytyjskiej prasy, od lewa do prawa. Ostatni „The Observer”, niedzielny magazyn opinii o profilu liberalnym, w materiale „EURO 2012: 10 rzeczy, których nauczyliśmy się podczas turnieju”, w punkcie 7 punkt donosi: „Rasizm nie jest w Polsce i na Ukrainie zjawiskiem powszechnym. Turniej zaczął się od ostrzeżenia Panoramy, że gościom i zawodnikom grożą tam rasistowskie wybryki chuliganów, ale oba kraje udowodniły, że są przyjaznymi i gościnnymi gospodarzami. Rzadkie przypadki rasizmu, jakie zanotowano, były wywołane przez kibiców – gości”. Chciałabym dodać, że autorami tego tekstu są Sachim Nakrami i Jacob Steinberg.
Interesujący jest felieton Olivera Holta, zamieszczony w „The Mirror” z 26 czerwca, gdzie już w zajawce czytamy: „Nieobecność rasizmu na Ukrainie dowodzi, że zanim zabierzemy się do pouczania innych, powinniśmy załatwić sprawy na własnym podwórku”. Holt cytuje kolegę, wieloletniego korespondenta sportowego Reutera Mike’a Colletta, który powiedział: „Od 20 lat jeżdżę na imprezy sportowe i nigdy nie spotkałem takiej atmosfery jak na Ukrainie. Najbardziej przyjaźni ludzie na świecie, gościnni i chętni do pomocy, kiedy taka pomoc była potrzebna”. W podobnym duchu wypowiadał się dla Mirrora były strzelec brytyjskiej drużyny Stan Collymore: bardzo chwalił ukraińską gościnność, a nawet „szczodrość” (?). I w tym miejscu felietonista zaczyna się zastanawiać: „Powiedzmy sobie jasno: żaden angielski kibic „nie wrócił w trumnie”, żaden nie był tropiony przez hordy neo-nazistów, zero przypadków rasizmu, prócz tych, które zafundowali nam kibice hiszpańscy i chorwaccy, czyli z państwa położonych bardziej na zachód niż Ukraina. Czy przypadkiem nie jesteśmy winni Ukraińcom przeprosin? A może choćby Michelowi Platiniemu?”. „Tak – snuje dalej swoje rozważania Holt - Panorama pokazała, że w Polsce i na Ukrainie podczas rozgrywek klubowych istnieje problem rasizmu. Ale doświadczenia EURO 2012 przyniosły jedynie dowody gościnności i przyjażni”. I dalej wylicza, że to hiszpańscy i chorwaccy kibice rzucali rasistowskie okrzyki w stronę czarnoskórego włoskiego futbolisty Mario Balotellego. Ze to rosyjscy kibice napadli czarnego czeskiego obrońcę Theodora Gabre Selassie. Przytacza bluzgi angielskich kibiców, obrażające Ashleya Younga i Ashleya Cole’a, oraz opinię Collymore’a, który przebywając 3 tygodnie na Ukrainie nie miał problemów z rasizmem, ale nie uniknął go na Twitterze, od brytyjskich kibiców. I jeszcze zabawny koniec felietonu: „Jeśli istnieje jakaś ukraińska Panorama, pewnie już pakuje sprzęt przed wyjazdem do Londynu. Żeby zrobić program podobny do Panoramy BBC, i pokazać go tuż przed Olimpiadą”.
I ostatnia próbka, datowana 1 lipca, tym razem ze strony internetowej „101 Great Goals”. Tytuł: „Zanotowano zero rasizmu!” A dalej autor pisze: „Kończy się Euro 2012, BBC jest wciąż oskarżana o wywoływanie strachu i psucie dziennikarstwa. Ale liczbę przykrych incydentów można policzyć na palcach u jednej ręki”. „Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek – czytamy dalej - po tym jak czarni zawodnicy Holandii Nigel de Jong i Gregory van der Wiel wysłuchali rasistowskich piosenek od krakowskich kibiców, Polska musiała się uporać z negatywną prasą. Potem była uliczna bijatyka między rosyjskimi i polskimi kibicami, po której aresztowano 200 chuliganów, z obu stron konfliktu. Jednak kładąc na szali oba te zdarzenia, trzeba przyznać, że jeśli idzie o stan bezpieczeństwa, turniej był dużym sukcesem. I jak teraz wygląda BBC i Sol Campbell z ich ponurymi prognozami i czarnowidztwem? Jedna z polskich modelek Natalia Siwiec, zamanifestowała swoje uczucia zakładając podkoszulek z napisem „B/ad, B/boy/ C/Campbell”, a ćwierkacze na Twitterze - zestawiając propagandowe ujęcia z Panoramy z meczami, jakie naprawdę odbyły się podczas turnieju.”
W tej prasówce uderzają dwie sprawy: i „The Mirror” i strona internetowa „101 Great Goals” powtarzają dawno już zdementowany news o rasistowskich wybrykach krakowskich kibiców, których nie było. Bulwersują też wnioski tekstu w internecie, bez żadnego związku przyczynowo-skutkowego z materiałem . „Nie znaczy to – brzmi konkluzja - że cały szum wokół rasizmu w Polsce i na Ukrainie jest wymysłem. I nikt nie kwestionuje prawdziwości zdjęć z Panoramy. Ciesząc się więc, że tego lata nie zanotowano przykrych incydentów, należy czujnie obserwować czy do Europy Wschodniej rasizm nie powróci po Euro 2012 ”. Co dla nas może być sygnałem, że atak może się powtórzyć, na co polskie media będą już – mam nadzieję – lepiej przygotowane. W razie czego służę listą rasistowskich wybryków na brytyjskich stadionach, a polskie przysłowie „przyganiał kocioł garnkowi” w angielskiej wersji brzmi: „it’s not the pot that calls the kettle black”.
Elżbieta Królikowska-Avis
6 lipca 2012
