Właśnie byliśmy świadkiem kolejnej odsłony dramatu pt. „Seksizm i ageizm w BBC”. Jak się okazuje, nie tylko stacje komercyjne jak ITV, ale i liberalne, jak BBC czy jeszcze bardziej zideologizowany Channel 4, oskarżane bywają o popełnianie tych grzeszków.
Już w 2006 roku znana prezenterka dziennika BBC1 Anna Ford, po przekroczeniu 62 roku życia, została zwolniona z pracy. Strony rozstały się w otwartym konflikcie. Jeszcze w rok później Ford w wywiadzie dla konserwatywnego Daily Telegraph krytykowała BBC za agizm i dyskryminowanie kobiet po 60. „Choć dinozaurom rodzaju męskiego jak David Dimbleby – mówiła z goryczą – wciąż oferuje się milionowe kontrakty, kobiet w podobnym wieku w BBC po prostu nie ma”. I rzeczywiście, wystarczy spojrzeć na ekrany brytyjskich telewizorów, aby się upewnić jak bardzo Anna Ford miała rację. Oto Jeremy Paxman z BBC2, Jonathan Dimbleby BBC1, zresztą brat Davida, Jon Snow, prezenter Channel 4 News, John Humphreys i wielu innych, wszyscy „po tej gorszej stronie 60.” Ale to nie był koniec sporu. Kiedy niedawno dyrektor generalny BBC Mark Thompson w swoim artykule dla konserwatywnego Daily Mail ubolewał nad zbyt małą liczbą starszych prezenterek w telewizji, zwłaszcza w renomowanych programach i dobrym czasie emisyjnym, Anna Ford odezwała się jeszcze raz. I w bardzo popularnej audycji BBC 4 „Desert Island Disc” przyłożyła Thompsonowi pałą hipokryzji. „Ten żal wydaje mi się mocno spóźniony. Thompson jest dyrektorem generalnym od wielu lat, prawda? I co zrobił, żeby zmienić sytuację?”
Jednak prawdziwym prztykiem w nos BBC, liberalnej stacji telewizyjnej, która w swojej policy ma wpisane przestrzeganie standardów równouprawnienia, także bez względu na płeć, była sprawa dzielnej prezenterki programu turystycznego Countryfile, Miriam O’Reilly. Oto w 2006 roku, na kilka miesięcy przed zapowiadanym przeniesieniem audycji na niedzielę wieczór czyli w prime time, jej szef Dean James, pozwolił sobie na niefortunną uwagę, „aby uważała na swoje zmarszczki, bo nadchodzi epoka obrazu o wysokiej rozdzielczości, i jej zmarszczki będą bardziej widoczne”. Niedługo potem 53-letnia prezenterka została zwolniona, a razem z nią Michaela Strachan, lat 42 i Juliet Morris, lat 55. A gospodarz programu, 68-letni John Craver, dostał do pomocy 36-letnią Julie Bradbury i 32-letniego Matta Barkera. No i rozpętała się burza! „Uwagi mojego szefa – komentowała 0’Reilly wypowiedż Jamesa – są tylko wypadkową spojrzenia BBC na kobiety w telewizji, które po prostu muszą wyglądać młodo!” „Mój protest, to skarga przeciw wykluczanie kobiet z procesu twórczego z powodu wieku, co jest złe. Nie mogę też zaakceptować sytuacji, kiedy kobiety w telewizji, które przekroczyły 50. mogą zostać wyłączone z zasad, które obowiązują w innych zawodach”. Wniosła sprawę do sądu pracy o dyskryminację z powodu wieku, i w trzy lata później proces wygrała. Dyrektor artystyczny BBC Alan Yentob – słyszałam na własne uszy – przeprosił O’Reilly w najlepszym czasie antenowym, potwierdził odszkodowanie za utratę pracy i zarobków w wysokości 150 tys. funtów oraz złożył propozycję powrotu do pracy. Miriam O’Reilly podpisała 3-letni kontrakt na prowadzenie „Crimewatch Roadshow”, ale po dwóch latach, w styczniu tego roku zrezygnowała, aby „zająć się kilkoma własnymi projektami, min. organizacją charytatywną „Women’s Equality Network”.
Zaraz potem konserwatywna posłanka do Izby Gmin Nadine Dorries upomniała się „o reformę seksistowskiej BBC”. „Tylko jedna na dziesięć kobiet pracujących w telewizji ma powyżej 50 lat. A patrząc na niektóre programy, czuję się naprawdę niekomfortowo. Wydaje się, że bossowie telewizyjni myślą, że publiczność chce oglądać jedynie starszych prezenterów - mężczyzn, którym towarzyszą młode, ładne blondynki. Proszę, oto lista: Forsyth i Daly w Strictly Come Dancing, Chiles i Bleakley, Schofield i Willoughty, Cowell i Holden. Starsi panowie i młode panie, to odwieczna seksistowska formuła, powtarzająca stare obyczajowe stereotypy. A przecież telewizja publiczna powinna z podobnymi stereotypami walczyć! Panowie posłowie nie podejmują tego tematu z BBC, bo boją się, że przestaną być tam zapraszani. A ja jestem żywym dowodem na tę teorię. Ale jest to postawa tchórzliwa” – zakończyła dzielna posłanka. I wezwała Izbę Gmin do powołania parlamentarnej komisji, która zbadałaby problem seksizmu i ageizmu (dyskryminacja ze względu na wiek – red.) w BBC, w telewizji w ogóle.
Następnie został upubliczniony wynik sondażu, przeprowadzonego przez Creative Diversity Network. Stwierdza się wprawdzie, że tylko 17 proc. respondentów nie jest zadowolonych ze sposobu, w jaki media radzą sobie z wiekiem swoich pracowników, ale generalnie dowodzi, że „telewidzowie lubią szerszą gamę wiekową prezenterów, bo w ten sposób program wydaje się adresowany do wszystkich”. Raport potwierdził także, że „wiek prowadzących jest mniej ważny od poziomu programu”. Jednak „słychać było sporo głosów, które wyrażały zaniepokojenie z nieobecności kobiet w wielu średnim w programach telewizyjnych”. Natychmiast potem odezwał się Mark Thompson i skwitował raport po swojemu: „To jest lekcja dla BBC i wszystkich brytyjskich nadawców. Powinniśmy zwracać uwagę na opinie wyrażone przez starszą część widowni, która jest coraz liczniejsza, abyśmy w telewizji mieli większą grupę starszych prezenterek”. Ale nie radziłabym liczyć na jakieś rychłe i rewolucyjne zmiany. Bo po pierwsze, dyrektor Mark Thompson odchodzi przy końcu tego roku, więc jego komentarz jest mało zobowiązujący. Po drugie – BBC wciąż powtarza ten sam trick: bije się w piersi, przyrzeka poprawę i … nic się nie zmienia. I ten bierny opór nie ma nic wspólnego ze szlachetnością doktryny biernego oporu Mahatmy Gandhiego. Bo o komercjalizację i populizm oskarża się Korporację już od lat. Podobnie jak prywatne stacje komercyjne, w pogoni za telewidzem, BBC nie spuszcza oka ze „słupków”, gwiżdże na swoje własne zasady, dalej zwalnia starsze prezenterki, i powiela wszystkie grzechy prywatnych stacji komercyjnych. Jednak pretensje do BBC możemy mieć większe, bo jest nadawcą misyjnym, który ma wobec widzów pewne zobowiązania. Ponieważ korzysta z pieniędzy z abonamentów i jest to olbrzymia kwota 3.2 mld funtów rocznie. No i wreszcie szyld świetnej firmy, który dziś Korporacja wydaje się mieć w nosie. Widać coraz wyraźniej jak BBC coraz bardziej pogrąża się w „czarną dziurę” komercjalizmu oraz populizmu, które – jak twierdzą sondaże - nie mają nic wspólnego z oczekiwaniami widzów.
Elżbieta Królikowska-Avis
13 lipca 2012
Londyn
