Śmiechom i drwinom nie było końca, kiedy miesiąc temu „Daily Mail” podał wiadomość, że „skład BBC obsługujący XXX Igrzyska Olimpijskie w Londynie będzie znacznie większy niż cała reprezentacja brytyjska wszystkich 26 konkurencji razem wziętych”!
Proporcje dają do myślenia: prawie 800 do 550 ludzi. Trzeba jednak przyznać, że zadanie przed tymi 800 dziennikarzami i techniką olbrzymie: pełne serwisy informacyjne, wywiady i transmisje na żywo, codziennie, od 27 lipca do 12 sierpnia, plus 11 dni Paraolimpiady. 33 godziny na dobę we wszystkich stacjach radiowych, na niemal wszystkich 9 kanałach telewizyjnych Korporacji, no i on-line. 800 osób, to o 55 procent więcej niż BBC-owska „drużyna” na Olimpiadzie w Pekinie 4 lata temu. Ale dyrektor sztabu Korporacji na London Olimpics Roger Mosey broni tej decyzji: „Wzrost liczby fachowców obsługujących Igrzyska spowodowany jest rozwojem technik przekazu oraz 4 razy większą liczbą kanałów w stosunku do poprzedniej Olimpiady. Będziemy także nadawać pierwszy w historii przekaz Olimpiady w systemie 3D”. A dowcip Daily Maila zbył nieporadnym: „Czy gdyby ekipa sportowców liczyła sobie 1000 osób, a nasza 999, to na pewno byłoby lepiej?” Nie wiadomo, ale jeśli ma się, jak BBC, roczny przychód w wysokości 3,2 mld funtów, to można się nad tym nie zastanawiać.
Nie wiem, co byśmy, nieszczęśni zrobili bez naszych nieocenionych mediów! A tak, prasa i radio i telewizja, bez względu na zapatrywania polityczne oraz stosunek do sportu, od 7 lat, czyli od momentu, kiedy Londyn wygrał z setką miast konkurs na organizację Igrzysk, zasypują Brytyjczyków wieściami „z frontu robot”. A cztery lata temu, kiedy w lud poszła wieść o projekcie Olimpijskiego Stadionu na East Endzie, wypadki uległy wielkiemu przyspieszeniu. Docierały do nas wszystkie informacje dotyczące organizacji Igrzysk, zapewnienia bezpieczeństwa, budowy wioski olimpijskiej na terenie do dziś biednych, choć od dawna nie cocneyowskich a emigranckich, kolorowych dzielnic Hackney i Tower Hamlets. Nawet o przykrótkich łóżkach dla zawodników wysokich jak Usain Bolt z Jamajki. Dostawaliśmy codziennie pełny zestaw zdarzeń, oczywiście ze specjalnym uwzględnieniem wpadek. Od kilku miesięcy newsy olimpijskie coraz bardziej dominowały serwisy informacyjne, choć nie tylko. A to debata radiowa przypominała że „Wielka Brytania świetnie sobie poradzi z organizacją mega-imprezy, bo ma tu duże doświadczenie”. Rzeczywiście, była gospodarzem Igrzysk w 1908 i 1948 roku, po tym jak w 1944 impreza została z powodu wojny odwołana. A to znowu, że „9 mld funtów zostało zainwestowanych w biedny East End, aby ożywić lokalną gospodarkę”, i co działo się potem. Bo po rozpoczęciu budowy Stadionu ceny nieruchomości oraz wynajmu w okolicy tak poszły w górę, że władze miasta zaczęły wysiedlać bezdomnych, ulokowanych w mieszkaniach councilowskich, które opłacały, gdzieś daleko na północ Anglii.
Zrobiło się – oczywiście w mediach – wielkie zamieszania, a konserwatywny mer Londynu Boris Johnson, został oskarżony o „brak wrażliwości społecznej”. Następnie mieszkańcy bloku, na którego dachu umieszczono jedna z 6 w mieście baterii obrony przeciwlotniczej na wypadek terrorystycznego ataku, podali Policję Metropolitalna do sądu „za brak konsultacji w tej sprawie”. Potem przez 2 tygodnie żyliśmy aferą G4S, największej w świecie firmy ochroniarskiej, która choć podpisała kontrakt z organizatorami na dostarczenie 10 tys. wyszkolonych ludzi, a zabezpieczyła jedynie 6,5 tysiąca. Rzecz oparła się nawet o Home Office, a szefowa ministerstwa spraw wewnętrznych Theresa May, która z ramienia rządu Davida Camerona nadzoruje ten segment imprezy, wdała się w burzliwą dyskusję z prezesem G4S Nickiem Bucklesem, który na koniec przyjął odpowiedzialność za wpadkę oraz utratę do 50 mln funtów z gigantycznego kontraktu. W starych demokracjach istnieją takie dziwne zjawiska, u nas fantomy, jak „wina” i „odpowiedzialność”.
Dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się , oczywiście z mediów, że mer stolicy Boris Johnson odwiedził gotową już wioskę olimpijską, którą zaczęto budować w 2008 roku i która pochłonęła 1,1 mld funtów, przeprowadził inspekcję pokojów, przespacerował się po parku i zjadł obiad w kantynie, która niedługo będzie wydawała do 60 tys.posiłków dziennie. W wiosce, która po imprezie zostanie przekazana miastu, zamieszka ok. 30 tys. ludzi, 13-14 tys. to zawodnicy i ich zespoły, oraz 16-17 tys. - ekipy dziennikarskie i technika. Już na 10 dni przed Olimpiadą w wiosce zamieszkał sztab lekarzy i pielęgniarek oraz zespół „opiekunów duchowych” czyli księży katolickich, pastorów, mułłów i rabinów. Wiadomo, „jak trwoga, to do Boga”. Wiele się w mediach mówiło o wczorajszym bankiecie królowej Elżbiety II w pałacu Buckingham dla 100 wybranych sportowców i organizatorów. Już wiemy, że podczas Olimpiady i Paraolimpiady w całym kraju przewidziano „największe igrzyska kulturalne naszych czasów”, wydano 140-stronicowy przewodnik po imprezach, w których wezmą udział artyści reprezentujący różne dziedziny sztuki – od znanego reżysera filmowego Mike’a Leigh, poprzez plastyczkę (jej najbardziej znana praca to „Niezasłane łóżko”) Tracey Emin, „geja dumnego ze swego gejostwa”, wszechobecnego Stephena Frya aż po Rihannę.
Od dawna prasa, programy radiowe i telewizyjne pełne są referencji do Olimpiady: bohaterowie popularnej soap-opery „EastEnders” paradują w koszulkach z pięcioma kółkami, mieliśmy specjalne wydanie kultowej serii „Absolutely Fabulous!”, quizy olimpijskie jak „Mega -konstrukcja: Stadion Olimpijski”, i setki innych. A samą uroczystość inauguracyjną przygotowuje świetny reżyser filmowy, laureat Oscara, Danny Boyle. Ośrodki badań opinii publicznej twierdzą, że „ 7 na 10 ankietowanych sądzi, iż Igrzyska podwyższą morale i stopień optymizmu Brytyjczyków w trudnych czasach kryzysu”. A liberalny „The Observer” - aby konserwatystom, na których konto zostanie zapisany sukces Olimpiady, woda sodowa nie uderzyła do głowy - kręci nosem: „Londyn będzie wyglądał jak miasto podczas stanu wyjątkowego! I podobny stopień niedogodności dla mieszkańców”. Jednak dziś wszystkie przekaźniki, jak jeden mąż zapraszają: „Jeśli masz jakieś plany na piątkowy wieczór, to je zmień! Rozpoczynają się XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie!”
Jak dobrze, że mamy media, bo nic byśmy o tym nie wiedzieli!
Elżbieta Królikowska-Avis
27 lipca 2012
Londyn
