Kierunki dziennikarstwa i komunikacji społecznej wyższych uczelni w Polsce rozpoczęły nabór na nowy rok akademicki. Podobno w Polsce studiuje na nich około 20 tysięcy studentów. Na naszej stronie sdp.pl w pierwszym półroczu tego roku pojawiło się 100 ofert pracy dla dziennikarzy i specjalistów PR. Więcej dziennikarzy odeszło z samych redakcji w Warszawie. Czy warto zatem i jak kształcić przyszłych dziennikarzy?


Rozpoznanie rynku medialnego w Polsce z jednej strony musi budzić niepokój: wielu dziennikarzy w ubiegłym i obecnym roku straciło pracę. Dziennikarze odchodzą nie tylko z mediów lokalnych i prywatnych, ale także zwalniani są z mediów ogólnopolskich i publicznych. Brakuje miejsc pracy dla absolwentów studiów dziennikarskich. Prasa traci na sprzedaży, telewizja na abonamencie, tort reklamowy się kurczy. Ale są też zjawiska pozytywne: rozwija się prasa branżowa, podróżnicza, modowa, zdrowotno-poradnikowa, lifestylowa, czy biznesowa. Coraz więcej osób korzysta z Internetu. Nienajgorszej jest na rynku lokalnej radiofonii.

Czy zatem jest sens studiować dziennikarstwo?  Wielu moich kolegów uważa, że nie. Z dwóch powodów: pierwszy – jak wyżej, drugi  - dlatego, że studia dziennikarskie nie przygotowują do zawodu. Twierdzą oni, że dopiero w pracy w prawdziwej redakcji można się nauczyć tego zawodu, i że praktyka czyni mistrza. To ostatnie to banał, bo tak jest w każdym zawodzie; o naszej pozycji decydują nie tylko wiedza czy umiejętności, ale w bardzo dużym stopniu doświadczenie. Ale nie ma sensu wylewać dziecka z kąpielą i mówić, że te studia są nieprzydatne. Zależy jakie, w jakim celu i gdzie.

Co się zarzuca naszemu systemowi kształcenia przyszłych dziennikarzy:

- złe programy nauczania, nieodpowiadające zmieniającemu się rynkowi pracy lub/i niereagujące na zmiany technologiczne i biznesowe na rynku mediów

- słabą bazę techniczno-warsztatową (brak pracowni radiowych czy telewizyjnych, brak kamer, mikrofonów, dyktafonów, czy  recorderów, nie mówiąc już o kompletnie wyposażonych studiach radiowo-telewizyjnych, stanowiskach lektorskich, montażowych, studiach nagrań, itd.)

- przeteoretyzowanie treści nauczania, w których dominują przedmioty ogólne, humanistyczno-społeczne nad medioznawczymi, a przede wszystkim nad zajęciami praktycznymi

- brak lub niedostatek w kadrze nauczającej osób wykonujących lub posiadających praktykę w zawodzie dziennikarskim.

Zarzuty te są niewątpliwie słuszne w odniesieniu do wielu polskich uczelni, ale nie do wszystkich, bo mógłbym pokazać szereg przykładów kierunków dziennikarskich i nauk społecznych na polskich uczelniach, gdzie: 1) uczelnie reagują na wyzwania rynku, 2) mają bardzo dobrą lub rewelacyjną bazę techniczna (studia rtv, studia nagrań, itp.), 3) praktyka stanowi większą część programu studiów, 4) jest wielu nauczycieli, którzy mają również przygotowanie medioznawcze lub medioznawców pracujących wciąż w zawodzie. Nie będę podawał nazw tych szkół, bo byłaby to kryptoreklama, ale na pewno są takie w Warszawie, Poznaniu, czy we Wrocławiu oraz w innych dużych miastach, i są to zarówno szkoły państwowe, jak i prywatne.

Na naszym portalu cytowaliśmy w ostatnim czasie kilka opinii na temat studiów dziennikarskich w Polsce (prof. T. Sasińskiej – Klas, prof. G. Habrajskiej, J. Halcewicza-Pleskaczewskiego i M. Wąsiewicza). Wszystkie one wskazywały na nowe formy, które są proponowane w edukacji dziennikarskiej. Zatem tworzy się na przykład specjalizacje dziennikarskie odpowiadające nowym wyzwaniom (np. dziennikarstwo online, dziennikarstwo obywatelskie, logistykę mediów, zarządzanie mediami, kształtowanie wizerunku, marketing medialny), po to by przełamać impas tradycyjnego nauczania.

Moje doświadczenie wyniesione z nauczania studentów na 5 uczelniach podpowiada mi, że tam się osiąga najlepsze rezultaty, gdzie teorię medioznawczą umiejętnie łączy się z praktyką zawodu. Skrajne podejścia uważam za błędne i nieskuteczne, bo jakaż korzyść z absolwenta, który opanuje sprawne pisanie informacji, jeżeli nie będzie umiał postawić właściwego pytania, wynikającego z ogólnej wiedzy i zrozumienia kontekstu konkretnego tematu ? No chyba, że chce on pracować w szmatławcu, ale do tego rzeczywiście niepotrzebne są żadne studia, a konieczne są tupet, wulgarny język i wrodzona wścibskość.

Oczywiście, niezbędne są już w czasie studiów praktyki dziennikarskie i to nie tylko w profesjonalnych redakcjach, ale także w mediach przyszkolnych: gazetkach, rozgłośniach czy telewizjach uczelnianych. Za rodzaj takich praktyk można uznać wakacyjne obozy medialno-naukowe (takie po raz pierwszy sam robiłem dla łódzkich studentów w Beskidach). W czasie studiów miałem farta, bo trafiłem do  Akademickiego Centrum Radiowego Kiks przy Uniwersytecie Łódzkim, gdzie przez 5 lat przygotowywałem programy radiowe, a moimi kolegami byli dziennikarze dziś powszechnie znani w Polsce, tacy jak m.in. Roma Leszczyńska, Tomasz Zimoch, Wojciech Barczak, Paweł Nowacki, czy Mirosław Kuliś. Wraz z Wojtkiem Barczakiem i Wojtkiem Słodkowskim, dziennikarzami TVP, organizowałem obozy dziennikarskie dla młodzieży gimnazjalnej i studenckiej. To, co tam powstawało było częstokroć lepsze jakościowo od produkcji lokalnego ośrodka TV, czy lokalnej gazety.

Punktem odniesienia dla polskiego systemu edukacji dziennikarskiej mogłyby być Stany Zjednoczone. Columbia School of Journalism istnieje od 1912 roku. Nauczają tam wybitni amerykańscy dziennikarze, m.in. Walt Bogdanich z „The New York Times” - trzykrotny zdobywca Pulitzera w kategorii dziennikarstwa śledczego, Robert Port z „The Albany Times-Union”, Tom Torok, szef wydawców „The New York Times”, czy jeden z najbardziej znanych medioznawców amerykańskich, były dziennikarz Tom Gitlin. To pokazuje kogo się zatrudnia, a efekty same przychodzą, bo absolwenci dostają pracę m.in. w „The Wall Street Journal”, „The Washington Post”, „The New York Times” i w CNN. Szuka się też nowych rozwiązań programowych. Na przykład w Central Michigan University na kierunku dziennikarskim uczy się m.in. takich przedmiotów jak: photojournalism, freelance writing, researcher, graphic designer, media planner, media buyer, etc. Z kolei w Europie – o czym przekonałem się jeżdżąc z wykładami na Erasmusy – każda, nawet najmniejsza uczelnia oferuje swoim studentów świetnie wyposażone pracownie multimedialne. Warto więc korzystać z tych wzorców!

Chyba zatem – wbrew sceptykom - można nauczyć dziennikarstwa w trakcie studiów, tylko trzeba mieć:
- dobry program – dobrą kadrę fachowców medioznawców i praktyków – sprzęt – pomysł jak umożliwić studentom codzienną praktykę redakcyjną.

Myślę, że absolwenci szkoły spełniającej te kryteria bez trudu znajdą pracę na rynku. Bo są dobrze przygotowani do dziennikarstwa, są młodzi, głodni sukcesu i zdeterminowani, żeby pracować w wymarzonym zawodzi. O ile , rzeczywiście, jest to ich WYMARZONY  zawód…
 


Marek Palczewski

9 sierpnia 2012
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl