„Newsweek” królem mediów. Nie pamiętam sytuacji, aby dwóch dziennikarzy z tej samej redakcji w jednym roku zostali wysunięci do hańbiącego tytułu „Hieny roku”. Przed kilkoma dniami do tego kompromitującego wyróżnienia wytypowano Tomasza Lisa, redaktora naczelnego „Newsweeka”, za doprawdy ohydną okładkę, będącą w istocie brutalną napaścią na polskie duchowieństwo. Wcześniej kandydatem do tej samej anty nagrody został Cezary Łazarewicz, dziennikarz tego tygodnika, napisał plugawy tekst o nieżyjącym od wielu lat ojcu braci Kaczyńskich. Prawdziwą intencją tego paszkwilu było podkopywanie politycznej pozycji Jarosława Kaczyńskiego. Można więc powiedzieć, że będzie to bratobójczy bój.
W świecie zwierzęcym hiena wyróżnia się tym, że żywi się padliną. Coś z tego zostało przeniesione do naszego świata – hieną jest ten, który gotowy jest grzebać się w jakichś brudach, odpadach. Dlatego czasami o takim człowieku mówi się pogardliwie ścierwo, oś ohydnego, odpychającego. Człowiek określony tym mianem nie budzi sympatii, ale też współczucia, bo sam zapracował sobie na takie traktowanie. Przenośne znaczenie słowa „hiena”, używane głównie w literaturze, oznacza człowieka działającego bez skrupułów, bezwzględnego, czerpiącego zyski z nieszczęścia innych. Jego postawa często nasycona jest okrucieństwem, co oznacza też niewrażliwość na cierpienia, jakie zadaje innym. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich od lat przyznaje tytuł „Hieny Roku”, najgłośniejszą anty nagrodę. Intencje tego przedsięwzięcia są oczywiste. Są przede wszystkim próbą publicznego potępienia tego, kto w sposób drastyczny sprzeniewierzył się podstawowym regułom zawodu dziennikarza - rzetelności, uczciwości, obiektywizmowi. Zamiast tego mamy do czynienia z manipulacją faktami, tendencyjnym ich przedstawieniem a nawet z zafałszowywaniem. Zwykle po to, wykreować obraz zdarzeń bądź bohatera zgodnie z założoną tezą. Dla autorów nie ma znaczenia, że ich materiał jest niesprawiedliwy i krzywdzący. Ważne jest jedynie osiągnięcie założonego celu. Raz dopuszczenie się odstępstwa od zasad może to być podyktowane osiągnięciem komercyjnego sukcesu, innym realizacją politycznego zapotrzebowania. Motywy te najczęściej nie są jednoznaczne i stanowią pewną mieszankę. Pierwszorzędnym celem nadawania tytułu „Hieny” jest próba jeśli nie całkowitej eliminacji zwyrodnienia mediów, to przynajmniej ograniczenia choroby nękającej nasze środowisko, przeżywające dość innych kłopotów, które uzasadniają tezę o kryzysie polskiego dziennikarstwa.
Paradoksalnie, o upadku świadczy opinia honorowego prezesa SDP Stefana Bratkowskiego, który twierdzi, że nominacja dla Lisa jest elementem walki politycznej. To najlepszy dowód, jak zaangażowanie polityczne wpływa na brak właściwego dystansu.
Aleksander Wierzejski
