Pewnie nie ma na świecie kraju, który nie borykałby się z problemami rynku medialnego, wspólnymi - jak ofensywa Internetu i zmniejszanie się czytelnictwa, zwłaszcza gazet codziennych – i własnymi, lokalnymi. W Polsce jest to brak pluralizmu rynku, zbyt bliskie, co wcale nie znaczy partnerskie, stosunki mainstreamu z władzą, wymachiwanie art. 212 kk przed nosem niepokornych dziennikarzy, korupcyjne układy w terenie. Wielka Brytania ma swój „ból głowy” – o czym bardzo ciekawie opowiadał niedawno przed komisją parlamentarną lorda Levesona najpotężniejszy bodaj na świecie magnat prasowy, Rupert Murdoch.

 

    Mówię „bodaj”, bo nie ma takiego mądrali, który  podjąłby się dziś wyjaśnienia stosunków własnościowych na rynkach medialnych i udziału w nich już to kapitału rosyjskich oligarchów, już, na Dalekim Wschodzie, chińskiej czerwonej burżuazji.  Imperium Murdocha rozsiane jest po całym świecie, magnat ogarnia spojrzeniem cały glob, toteż z uwagą słuchano jego uwag na temat Chin, gdzie notuje się gwałtowny  rozwój urbanizacyjny – średniej wielkości chińskie miasta mają już po 10 mln mieszkańców - i nowych elektronicznych środków przekazu, i w dodatku nikt nie ma pojęcia, w którą stronę to wszystko zmierza. Dla nas to po prostu science fiction! Ale nawet na Murdocha „przyszła kryska”, bo najpierw musiał zamknąć najlepiej sprzedającą się gazetę niedzielną świata „News of the World” (3.2 mln nakładu), która broniła swego miejsca na rynku stosując podejrzane metody zbierania informacji. A potem przyszły inne kłopoty.


     Mimo, że sztab  jego znakomitych marketingowców pracuje pełną parą, nakład „Timesa”, najbardziej opiniotwórczego brytyjskiego dziennika z 227-letnim stażem, jeszcze kilka lat temu 500 tys. egzemplarzy, zjechał do 400, a tabloidu „Sun”, jeszcze wczoraj 3.2 mln  dziennie – do zaledwie 2.6  mln. Oczywiście, dla nas to i tak  nakłady ogromne, ale Murdoch od dawna wie, że nie dzieje się dobrze. Błyskawiczny rozwój czytelnictwa online, a zarazem spadek prasy tradycyjnej, coraz częstsze  korzystanie z iPadów, smartfonów, etc. Podczas przesłuchania w Izbie Gmin przepowiadał: „Oczywiście, i ja i wielu tu obecnych wolimy tę niezwykłą, tradycyjną formę obcowania z gazetą lub książką, ale to już nie ma znaczenia. Przez najbliższych 10 lat, a niektórzy twierdzą, że 5  obie formy, papierowa i elektroniczna,  będą pewnie żyć równolegle,  a potem tradycyjna prasa zniknie. Ja myślę optymistycznie, że dopiero za 20 lat, ale przy bardzo ograniczonych nakładach”. Ciekawy był koniec jego wywodów: „Uczciwie wierzę, że prasa, gazety i wszystko co się z tym wiąże, plusy i minusy, stanowiły dla społeczeństwa wielką korzyść. Bo pluralistyczna prasa gwarantuje demokrację. A przecież chcemy mieć raczej demokrację niż autokrację, prawda?”. I tutaj akurat nie upatrywałabym podstępu, bo pamiętam jak Murdoch wspierał propozycję tutejszego Stowarzyszenia Dziennikarzy (National Union of Journalists) wprowadzenia do kontraktu rodzaju „klauzuli sumienia”, która zabrania karania dziennikarza, który odmówi wykonania polecenia służbowego jeśli uzna je za sprzeczne z  etyką.


    Podczas tych 7 godzin w Izbie Gmin przed komisją Levesona, Murdoch miał szansę popisać się swoim 50-letnim zawodowym doświadczeniem, wiedzą o prawach rynku, zmieniających się warunkach czytelnictwa i niesamowitą intuicją co do kierunku zmian. Poświęcił też sporo czasu gazetom lokalnym. I tu ciekawostka: o ile w Polsce lokalnej prasie najbardziej zagraża Internet i miejscowe układy korupcyjne, uwikłania władzy, prokuratury i sądów oraz policji, brytyjskie lokalne gazety  zabija Internet oraz …BBC!  Otóż od kilku lat lokalne gazety redukują zespoły, zwalniają dziennikarzy, dzienniki przechodzą w tygodniki. I jest to niestety zjawisko masowe. Np. od przyszłego miesiąca kolejnych 5 dzienników – „The Scarborough Evening News”, „Halifax Courier”, „Northampton Chronicle & Echo”, „Peterborough Evening Telegraph” i „Northamptonshire Evening Telegraph” –  zamieni się w tygodniki. Kurczenie się prasy lokalnej ma w Wielkiej Brytanii dodatkowy minus. Jeszcze do niedawna tradycją było, że najlepsi brytyjscy dziennikarze zaczynali pracę  i zdobywali zawodowe szlify właśnie w gazetach lokalnych. Teraz i ten łańcuch zostaje przerwany. Ale do tradycyjnego „seryjnego mordercy” prasy miejscowej, jakim jest  Internet, magnat medialny dodał także BBC.  Sprawdziłam, rzeczywiście, prawda. Wystarczy wcisnąć BBC Red Button albo kliknąć na BBC Local, żeby uzyskać  regionalny serwis - newsy, komentarze, sport i pogoda - dla każdego hrabstwa oddzielnie! I jak ma nie upadać prasa terenowa?


   Już w 2008 roku OFCOM, tutejszy kontroler i  regulator rynku medialnego, storpedował kolejny plan BBC, uruchomienia za 68 mln funtów, sieci internetowych lokalnych newsów z wkładką video, argumentując, że „taki projekt miałby znacząco negatywny wpływ na lokalne media komercyjne”. Jeszcze jak negatywny!  Nic dziwnego, że kiedy Murdoch walił w parlamencie w BBC jak w bęben, choć wątpię czy zupełnie bezinteresownie, rzecznik BBC  zrobił unik, twierdząc, że do końca prac komisji nie zdąży przygotować odpowiedzi na zarzuty.  Wtedy odezwała się dyrektor ds. komunikacji Stowarzyszenia Prasy (The Newspaper Society) Lynne Anderson i … poparła Murdocha, co jest zdarzeniem bez precedensu, bo Murdoch jest tu traktowany jak wróg nr 1 pluralizmu medialnego i  wrzód na zdrowym ciele brytyjskiego organizmu. I „wyrażając wiarę w siłę przetrwania prasy lokalnej”, zaapelowała o „więcej ograniczeń  dla BBC, która powinna okiełznać swoje terenowe ambicje, gdy tymczasem konkuruje z 1100 lokalnymi gazetami i ich stronami internetowymi”. Jak  więc widać, apetytom Firmy nie widać końca. No, ale jeśli na konto bankowe wpływa rocznie 4.741  mld funtów, jest się nie tylko poza kontrolą rządu i parlamentu, co jest OK, ale i abonamentowiczów, co już OK nie jest, można robić co nam się podoba. A „biednemu zawsze wiatr w oczy”. Bo nawet jeśli brytyjska prasa lokalna obroni się przed przepychanką z BBC, nie obroni się przed inwazją elektronicznych środków przekazu  informacji, i jako konsekwencji, spadkiem czytelnictwa gazet terenowych.  I to już, niestety, sprawa przesądzona.  


Elżbieta Królikowska-Avis 
Londyn 18 sierpnia

PS. Wiadomość z ostatniej chwili: mimo wielu zabiegów jak płatny serwis online „Timesa”, zniżkowe pakiety na prenumeratę wersji gazet papierowych i elektronicznych, w ciągu ostatniego roku NewsCorp stracił miliard funtów, a Murdoch zapowiedział właśnie generalne oddzielenie sektora prasowego od wciąż bardziej intratnego telewizyjnego i filmowego.                                  
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl