- Chciałbym, żeby napisał Pan coś życzliwego o premierze, bo zbliża się trzecia rocznica jego rządów. Tekst nie musi być długi, ale mocny, żeby premier wiedział po której stronie się opowiadamy – mówił naczelny gazety do swojego czołowego komentatora politycznego.

- Szefie, nie ma mowy żebym napisał taki tekst, bo się ośmieszę. To jeden z najfatalniejszych premierów jakiego mamy od zdobycia niepodległości a pan chce – przepraszam za wyrażenie – żebym mu lizał pewną część ciała – odparł szefowi publicysta.

Co kraj to obyczaj. Taki dialog przytoczył mi mój znajomy, który niedawno wrócił z Afryki. Był tam na miesięcznym stypendiów dziennikarskim, wysłany przez Fundację Mediów Zależnych. Jest to niewielki kraj o nazwie Republika Żyrafy, który uzyskał niepodległość około dwudziestu lat temu i gdzie - jak twierdzi kolega stypendysta - media odgrywają istotną rolę w raczkującej tam demokracji. Opowiadał rzeczy zadziwiające. Mnie to się nie mieści wprost w głowie. Jeszcze bardziej interesująca była dalsza część wymiany zdań między dziennikarzem a szefem gazety.

- Pal sześć premiera – powiedział naczelny. - Zarząd firmy przekazał mi informację, że pochlebny tekst jest warunkiem dostania dużych pieniędzy za rządowe reklamy.

- Ja nie pracuję w firmie reklamowej, tylko w zwykłej gazecie – odparł dziennikarz.

Inni dziennikarze siedzący w newsroomie, którzy słyszeli tę rozmowę, podeszli do swojego kolegi, mówiąc: Ja-kumba (tak nazywał się właśnie ów publicysta) jesteśmy z tobą! Nie będą nami rządziły pieniądze. - Musimy walić prawdę jaka by nie była – dorzucił jeden z nich.

Kolega, który mi to wszystko opowiadał był załamany. Ja też. - Dokąd ten sympatyczny kraj taka postawa dziennikarzy zaprowadzi - ubolewał. Ja też. Buntować się można, ale trzeba wiedzieć kiedy. Po pierwsze, nie rozumiem jak w ogóle można nie wspierać swego rządu. Po wtóre, postawa którą reprezentują dziennikarze Republiki Żyrafy grozi wyrzuceniem z pracy. Nikt rozsądny kto ma ambicje urządzić się jako tako nie może ryzykować. Odwaga jest zaletą, ale trzeba wiedzieć kiedy. Tym bardziej, że za drzwiami może stać już długa kolejka chętnych, do wskoczenia na nasze miejsce. Zgodziłem się całkowicie z kolegą, że u nas na szczęście panują inne wzory w mediach. Ktoś złośliwy może to nazwać tchórzostwem. Jednak życzliwy stosunek do władzy, która przeżywa kłopoty i której nie wszystkie obietnice dało się zrealizować, jest prawdziwą odwagą.

 

Jerzy Jachowicz

15 sierpnia 2012

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl