Potwierdzam, Marek Palczewski nie głosował na nominację Tomasza Lisa, redaktora naczelnego Newsweeka, do antynagrody Hiena roku. Nie brał udziału w głosowaniu i oczywiście ma do tego prawo. Uznał także, że powinien się publicznie odciąć od decyzji Zarządu Głównego SDP: "Nie głosowałem, bo jestem przeciwko przyznawaniu Hieny komukolwiek i w ogóle. W głosowaniu – twierdzę – nie można rozstrzygać kwestii etycznych; etyka to kwestia sumienia" - napisał w tekście opublikowanym na portalu SDP.
Nie mogę się zgodzić z przytoczoną argumentacją. Tu Marek się myli - nie rozstrzygaliśmy kwestii etycznych. Rzeczywiście, głosowanie nie ma tu nic do rzeczy. Te zasady już istnieją, opisują je kodeksy etyczne dziennikarzy, które powstały by regulować zasady uprawiania zawodu w sytuacjach nie ujętych przez obowiązujące prawo. Ostrzegają dziennikarzy przed postępowaniem uderzającym w wiarygodność i czytelników (odbiorców) przed szkodliwym postępowaniem dziennikarzy. Mają swoje kodeksy redakcje, mają środowiska lekarzy czy prawników. Hiena jest oceną negatywną działań niezgodnych z kodeksem, jest sprzeciwem wobec relatywizmu, który odrzuca wszystkie ograniczenia. W imię wolności słowa i wypowiedzi dopuszcza się kreowanie debaty w oparciu o dowolne skojarzenia, byle tylko wzbudziły sensację i zainteresowanie.
Nie zgadzam sie na relatywizm, stwierdzenie że wszystko można bo o etyce się nie dyskutuje. De gustibus non est disputandum ale kwestia smaku jest sprawą prywatną. Tekst dziennikarski, czy okładka funkcjonują w przestrzeni publicznej i jako takie podlegają ocenie. Hiena pozwala na ocenę publiczna i głośną. Gdybyśmy milczeli przyjęlibyśmy najgorszy wzorzec korporacyjny: nie wolno się wzajemnie krytykować, bo nie błąd w sztuce ale występowanie przeciw kolegom w zawodzie to grzech najcięższy. Po co kodeksy skoro sami sobie kodeksem jesteśmy.
Nie o dziennikarzy tu tylko chodzi ale o czytelnika… Bronimy standardów zawodu bo sam odbiorca się nie obroni. Utraci wrażliwość, bombardowany ze wszystkich stron agresywnym przekazem w końcu uwierzy, że takie są wyznaczniki nowoczesności i to on się myli.
Jesteśmy zgodni, że mowa nienawiści psuje debatę publiczną, czy wypada przymykać oko gdy w tym procederze uczestniczą dziennikarze? Newsweek przez swoją pozycję na rynku kształtuje granice, w których ta debata się odbywa. Jeżeli dziś uznamy, że wszystko jest w porządku to jaki będzie następny krok, gdzie zostanie postawiona granica?
”I jest dla mnie oczywiste, że żaden dziennikarz nie będzie próbował kneblować innych (choć robią to sądy), tylko będzie dążył do poznania prawdy" - napisał Marek Palczewski. Nikogo nie kneblujemy, nie ma tematów tabu ale są zasady uprawiania dziennikarstwa. A może już ich nie ma? Może przyjmiemy, że wolno wszystko, żeby tylko produkt (gazeta?) sprzedał się w jak największym nakładzie. Wtedy rzeczywiście Hiena nie będzie potrzebna, wszak i tak żyjemy w dżungli medialnej. Biada wtedy dziennikarzom. Biada czytelnikom.
Andrzej Stawiarski
