Kim był właściwie Wojciech Jaruzelski? Dlaczego jego droga życiowa była pełna meandrów? I zawsze mu się udawało, bo spadał na cztery łapy. I jeszcze jedno: nigdy się nie rozliczył przed narodem z tego, co zrobił! W tą straszną, mroźną noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. 36 lat temu. Gdy skrycie i z innymi generałami „ludowego wojska polskiego” zrobił coś dokładnie przeciwko temu ludowi. Gdy nadzieja i wiara w lepsze jutro, a może nawet odrzucenie wrogiego ustroju przyniesionego na sowieckich bagnetach, została brutalnie zniszczona przez członków komunistycznej partii i komunistycznej armii.
„Na drodze do stanu wojennego: nad biografią Wojciecha Jaruzelskiego-anatomia sprawcy”, w ramach cyklu wydarzeń „Akademia Niepodległości” w Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim odbyła się konferencja zorganizowana przez IPN. Przy mocnym wsparciu prezesa Władysława Kałudzińskiego ze Stowarzyszenia Represjonowanych w stanie wojennym Warmii i Mazur „Pro Patria”
Agnieszka Warakomska-Poczobutt, dyrektor Biura Wojewody witając zebranych
w imieniu Artura Chjeckiego, a szczególnie licznie zebraną młodzież z wielu szkół, odwołała się do tego, że tej tragicznej nocy rozpoczęła się wojna polsko-jaruzelska. A mówiąc do młodych ludzi życzyła im tylko dobrych wydarzeń w przyszłości.
Główny referat wygłosił dr Piotr Gontarczyk, pracownik Biura Badań Historycznych IPN.
-To dosyć marna postać-stwierdził na początku. -I jego losy splecione z historią Polaków fatalnie zapisały się dla tych ostatnich.
P. Gontarczyk znany jest szeroko ze wspólnej pracy ze innym uznanym historykiem Sławomirem Cenckiewiczem, m.in. książki na temat L. Wałęsy. Teraz samotnie zmaga się z materiałami i dokumentami dotyczącymi W. Jaruzelskiego. Chce wydać książkę.
-Należy odpowiedzieć na pytanie jaką drogę on przeszedł i to wszystko, co zrobił, a szczególnie przed i po wprowadzeniu stanu wojennego nie było dziełem przypadku-powiedział.
Wokół W. Jaruzelskiego narosło wiele kłamliwych mitów, jak to, że był „zagubionym patriotą, a prowadził stan wojenny z powodu groźby sowieckiej inwazji”.
Wiele o tym kim był naprawdę świadczy odpowiedź P. Gontarczyka na pytanie dziennikarza Adama Sochy: czy wojsko polskie polonizowało się wraz z upływem czasu? Naukowiec odpowiedział:
-Tak nie było i nie mogło być. Wszyscy generałowie wiedzieli kim są, pod jakimi wpływami się znajdują, czyli Moskwy. O jakiej polonizacji tu mowa?
Czy generał, który stał na czele polskiej armii mógł myśleć o tym by rzeczywiście dyskutować z robotnikami? I dawać im poczucie jakiejkolwiek wolności? Oni byli zorientowani tylko w jednym kierunku-na wschód. I tak musiało być.
Jego biografia, układana na nowo w czasie jego rządów, nie wytrzymała jednak próby czasu. Za wiele tam nieprawdy i kłamstw, dopisywania, czy zatajania wielu faktów. Na pewno pochodził z bardzo katolickiej rodziny. Dziadkowi przypisywano udział w Powstaniu Styczniowym w 1863 r. Ojcu generała Władysławowi próbowano także zmienić biografię. Ale prawda była taka, że studiując w Czechosłowacji strasznie rozrabiał z kolegami, mocno dokuczając Czechom. I za to wylano go z pierwszego roku z uczelni. A o tym zdarzeniu ukazało się wiele publikacji w tamtejszej prasie. Sławy temu nazwisku na pewno nie przyniósł.
Jaruzelscy zaczęli uciekać w 1939 r. przed nadciągającą Armią Czerwoną na wschód, w stronę Grodna. Aż dotarli do niepodległej jeszcze wówczas Litwy. Tam sami, to znaczy rodzina Jaruzelskich przygotowała sobie drogę na Syberię. Najpierw opowiadali o tym jaką to byli bogatą rodziną, jaki to mieli majątek. Gdy już w sowieckiej Litwie mieli oświadczyć, czy chcą zrezygnować z polskiego obywatelstwa i przyjąć sowieckie, cała rodzina odpowiedziała pozytywnie. I wtedy NKWD zajrzała to ich papierów. A ponieważ sami powiedzieli o sobie jako o bogaczach, to zgodnie z sowiecką ideologią należało ich wysłać na Syberię. I tu ten niezwykły przypadek. Wysłano ich 20 czerwca 1941 r. Na 2 dni przed atakiem Hitlera na sowiecką Rosję. Te 2 dni mogły zadecydować o ich odmiennych losach.
W 1943 r. W. Jaruzelski trafił do tworzącego się polskiego wojska. P. Gontarczyk mówi, że „bujdą” jest, iż jakoby spóźnił się do armii generała W. Andersa. Tak nie było.
Dlaczego trafił w końcu na stałe do wojska, gdzie zaczął robić karierę? P. Gontarczyk odpowiedział, że był właściwie bez zawodu. W. Jaruzelski otrzymał „drugi krzyż” za walkę z niepodległościowym podziemiem. A potem zaczął je „sowietyzować”. Okrągłe czapki zamiast rogatywek. Był wyraźnym pupilem w Polsce sowieckiego generała Stanisława Popławskiego. W latach 1960-1965 stał na czele Głównego Zarządu politycznego armii. I miał bezpośredni wpływ na zmiany w armii.
-Czyli funkcji ściśle partyjnej i mającej na celu indoktrynację żołnierzy-podkreślał naukowiec z IPN.
Generał w 1968 r. odpowiadał za antysemicką czystkę w wojsku. W 1970 r. był szefem wojska, które w Trójmieście strzelało do robotników. Nie zajmował się-jak widać-obroną kraju,. ale realizacją przyszłego ataku na kraje Europy Zachodniej.
Jednym z najciekawszych fragmentów była wypowiedź P. Gontarczyka, czy możliwe były zmiany polityczne już w 1981 r. Według niego tak! Rosjanie mieli „na plecach” przegraną wojnę w Afganistanie i jej skutki. Gospodarka była w fatalnym stanie. Ta błędna i obłędna polityka gospodarcza zaczęła się już w 1976 r. Czyli za Gierka i Jaroszewicza. Jaruzelski wcale nie ratował polskiego życia gospodarczego, które było już „od kilku lat na plecach”. I to nie „Solidarność”, czy strajki do tego doprowadziły. A na początku lat 80-tych dochody ludności spadły o 30 do 40 procent. Winna była poprzednia ekipa. Generałowie nie mieli pojęcia jak ratować polską ekonomię. P. Gontarczyk podał wyraziste przykłady. W czasie, gdy we wszystkich sklepach świeciły puste półki i stał tylko ocet, magazyny z bublami pękały w szwach. Panowie generałowie chcieli zapełnić nimi (tak: bublami, bezwartościowymi towarami!) sklepy. I tak było wiadomo, że nikt ich nie kupi. Ale za to jak dobrze to wyglądało z politycznego punktu widzenia. Podobno „rządzący generałowie” chcieli by skrócić kolejki w ten sposób, by ta właściwa była minimalna, a pozostałych ludzi upchać do sąsiednich i tak pustych sklepów i stopniowo ludzi wypuszczać do tej pierwszej. To wygląda na żart, ale skąd indoktrynowani „promoskiewsko” generałowie mieli mieć orientację jak zarządzać gospodarką.
Naukowiec podkreślał, że dezorganizacja i upadek systemu był spowodowany wyłącznie komunistyczną polityką gospodarczą. Stan wojenny wcale tych tendencji nie zatrzymał.
P. Gontarczyk twierdzi, że W. Jaruzelski miał w 1988 r. i 1989 r. orientację w prawdziwych danych statystycznych, że poziom życia w Polsce obniżył się o 50-60 procent i dalej „leci” w dół. Oddanie władzy było koniecznością, by się wszystko nie zawaliło. I to był główny motyw przekazania władzy stronie „solidarnościowej”.
A wszystko zaczęło się od tego, że on żyjący bezpiecznie w dworku przed wojną, uległ po 1945 r. nowym, czerwonym panom. Dla nich zostawił religię i Boga, z ojca zrobił niezgodnie z prawdą „pracującego inteligenta” (ojciec był w pewnej części ziemianinem i zarządcą).
Propaganda wytworzyła w Polsce fałszywy obraz generała. P. Gontarczyk powiedział, że wyglądał na człowieka z kulturą, ale tej nie miał. W czasie dyskusji miał powiedzieć, że dlatego w Polsce brakuje mieszkań, a przede wszystkim żłobków i przedszkoli, bo „w Polsce było za mało skrobanek” (?).
Piotr Gontarczyk ma wszystkie kopie szkolnych dokumentów W. Jaruzelskiego. Uzasadniona jest opinia, że źle się uczył i księży Marianów na Bielanach, miał wiele dwój i trójek. Według znalezionej opinii był W. Jaruzelski był „leniwy i niezorganizowany”. Koniunkturalistą i człowiekiem, który płynął z prądem. Jak podkreślił P. Gontarczyk z jego listów do rodziny w II poł. Lat 40-tych, że za wszelką cenę chciał błyszczeć, miał kompleks prymusa i to on pchał go przez całe życie do kariery.
Taki oto generał wydał wojnę narodowi polskiemu w 1981 r.
Warto wspomnieć, że Akademia Niepodległości to rozpoczęty właśnie a obliczony na 4 lata, cykl spotkań. Pracownicy IPN oraz zaproszeni naukowcy przedstawią w formie popularnych wykładów drogę Polski do niepodległości, poczynając od pierwszej dekady dwudziestego stulecia i pierwszej wojny światowej.
Andrzej Dramiński
