Już sam powyższy tytuł potwierdza o jaki haniebny absurd tu chodzi. I to wszystko na podstawie prawa? Niestety tak.
Na pomniku w Ploermel we Francji z piękną postacią Świętego Jana Pawła II, łukiem nad nim i krzyżem powyżej, oczywiście górującym i wznoszącym się prosto ku niebu, na dole jest napis: „Nie lękajcie się” (N’Ayez Pas Peur). Te słowa wypowiedział podczas mszy pontyfikalnej 22 października 1978 r. (stąd Dzień Patronacki Jana Pawła II obchodzony obecnie). Mamy nie lękać się Chrystusa. I otworzyć mu szeroko drzwi.
Wielu wówczas przyjęło to do swoich serc. Co się stało, że nie tylko chcemy o tym zapomnieć, ale jeszcze usunąć krzyż z przestrzeni publicznej. Po 39 latach od tamtego pamiętnego wydarzenia związanego z papieżem Polakiem?
I w dodatku dziennikarze nie potrafią dokładnie napisać o co chodzi. Informują, z przekazanymi, a nie sprawdzonymi przez nich informacjami, o zapisach ustawy z 9 grudnia 1905 roku o rozdziale kościołów i państwa (la loi de séparation des Églises et de l'État) jako o przyczynie. Mają rację, ale nie do końca. Rozdział rozdziałem, ale w tym konkretnym przypadku chodzi o zapis o gruntach i konieczności przekazania ich państwu. I to jest osią tego sporu.
Art. 5. Wyżej wymienionej ustawy brzmi tak:
„Zostaną zwrócone Państwu te z określonych w poprzednim artykule dóbr, które pochodzą od Państwa, a które nie są obciążone pobożnym zapisem uczynionym później niż ustawa z 18 germinala roku X.
Przekazania dóbr będą mogły być dokonane przez zakłady kościelne jedynie w okresie jednego miesiąca po ogłoszeniu przepisów administracji publicznej przewidzianych w artykule 43. W przeciwnym razie każda zainteresowana strona lub prokuratoria będą mogły wystąpić do sądu cywilnego o ich zwrot...
Dobra rewindykowane przez Państwo, departamenty lub gminy nie będą mogły być zbywane, przekształcane ani zmieniane aż do wydania przez kompetentne sądy postanowienia w tej sprawie”.
Tak naprawdę, to chodzi o to by nie było krzyża na ziemi, która należy do państwa. Jak się ktoś chce zabawiać prawem i jego fałszywą interpretacją, to przykładem jest postępowanie sądowe we Francji w tej sprawie. Bezpośrednią przyczyną dyskusji na ten temat i oburzenia wiernych-katolików, nie tylko we Francji stało się ostateczne przeczenie Rady Stanu, czyli najwyższego organu sądownictwa administracyjnego. potwierdziła ona werdykt sądu w Rennes z 2015 r. Powołał się on, właśnie na tę ustawę z 1905 r. I wywnioskował, że zgodnie z zapisem wspomnianego wyżej art. 5, że krzyż z pomnika, nad Janem Pawłem II, należy usunąć. Takie jest formalne uzasadnienie sędziów, i w niższych, i w najwyższej instancji sądowej „pierwszej córy Kościoła”, jak mawiał Jan Paweł II odwiedzając ten kraj.
Za chwilę o tym, jaki to straszny formalizm dyktuje takie bezmyślne (bezmyślne tu świetnie pasuje!) wyroki. Przede wszystkim należy się odnieść do samego pomnika jako artystycznego dzieła. A gdzie wolna i nieskrępowana wola artysty? Dlaczego sąd, który-jak się można domyślać, chce się kierować, wolnością jako taką, w tym wolnością sumienia-chce ograniczać wolną wolę artysty? Z jakiego powodu? Czy nie świadczy to od razu o chęci sędziów (być może sami sobie tego nie uświadomili) o występowaniu przeciwko podstawowej zasadzie w Unii Europejskiej: wolności, w tym wolności słowa i myśli oraz wolności tworzenia. Czy tylko dlatego, że pomnik stoi na państwowej, francuskiej ziemi, ma zniknąć krzyż? Bo jest rozdział Kościoła od państwa? Czy komuś się coś kompletnie nie pomieszało? Zabierać wolność (artyście!) w imię innej wolności. A kto ustawił hierarchię wolności, czy wartości. Przecież sądy nie są od tego! Sądy mają wykonywać prawo, ale także w ramach doświadczenia życiowego sędziów oraz ich mądrości życiowej. No właśnie. Wyroki mają być mądre i zrozumiałe dla każdego. A nie waleniem pięścią w stół, i „jak rozdział, to rozdział”, bez względu na konsekwencje? Czy sądy we Francji nie posunęły się za daleko? Czy nie są to (wszystkie) polityczne orzeczenia? Owszem, poprawnie polityczne, ale jednak mające uzasadnienie liberalno-lewicowe? „Wywalić” krzyż z życia publicznego, z takiej przestrzeni? Bać się nauki Chrystusa? Czy lękać się jej? Czy chrześcijanie ze względu na fałszywie pojmowaną świeckość, mają znów, jak przed wiekami, zejść do katakumb? Chować się by unikać liberalnej, i to aż nadto, opinii publicznej?
Czy to normalne wręcz, by z wizji artysty, łączącego postać Świętego Jana Pawła II z krzyżem, usuwać właśnie krzyż? A samą postać, która przecież w sposób jednoznaczny z nim jest związana, zostawić. Napisałem na początku o absurdzie? Ale czy to nie graniczy wręcz...należy napisać odważnie: ze zwykłą głupotą. I lekceważeniem społeczeństwa francuskiego? Czy liberalno-lewicowe poglądy mają się stać nhową religią zalewającą Europę. Wypada powtórzyć za byłą już panią Premier Beatą Szydło: Europo, dokąd zmierzasz? I to w momencie, gdy zalewa nas islam. Nikt tego, żadne europejskie partie tego nie widzą? Ma to nam być obojętne? Aż tak obojętne?
Dlatego Beata Szydło już dawno zaproponowała pogubionym Francuzom przeniesienie pomnika do Polski! Jak na razie, nie ma oficjalnej odpowiedzi. Pojawiły się także inicjatywy społeczne. Pani Alina i Alfred Prusik, przedsiębiorcy z Olsztyna także złożyli ofertę by pomnik w całości stanął na ich prywatnej nieruchomości w Prenessaye w Bretanii. Małżeństwo to organizowało już we Francji wiele spotkań poświęconych kontaktom Polaków i Francuzów jak pierwsze Dni Polski w 2009 r. Mają 2 ha, nieruchomość jest położona niedaleko autostrady. Mówią, że Francuzi sa głęboko podzielonym narodem! Ale żeby aż tak!
Krzyż i pomnik będzie widoczny dla przejeżdżających kierowców. Przecież tego nie można zabronić? Ale czy nie świadczy to o absurdzie wyroku francuskich sądów. Krzyż na państwowym gruncie nie, ale na prywatnym jak najbardziej. I wszyscy mogą go oglądać. Czy to znowu nie fałszywa od samego początku prawna interpretacja?
Czy to orzeczenie Rady Stanu nie jest sprzeczne, i to w oczywisty sposób, z francuską Konstytucją?
Warto przypomnieć, że katolicka społeczność francuska potrafiła bronić swoich praw. W ustawie zagwarantowano wolność kultu, ale republika miała stać się w zupełności laicka i nie ingerować w sprawy religii. Natomiast Kościół przestawał pełnić odtąd funkcje publiczne (dotąd, od czasów Rewolucji Francuskiej, kiedy skonfiskowano majątek kościelny, księża dostawali pensję jako urzędnicy państwowi). Wyłomem w tej ustawie była możliwość powierzenia kościołów, seminariów, domów parafialnych itp. "stowarzyszeniom wyznaniowym". Chodziło tu o grupy złożone z wyznawców danej religii, co zostało szybko wykorzystane zwłaszcza przez protestantów i żydów. W przypadku katolików nie doszło jednak do tego z powodu silnego oporu wiernych, inspirowanych przez ówczesnego papieża, Piusa X, który potępił rozdział Kościoła od państwa w encyklice Vehementer nos. A także opowiedzeniu się po stronie Kościoła znacznej części prawicy francuskiej.
Czy liberalno-lewicowo zapatrywania mają dalej niepodzielnie „rządzić” w Europie? I narzucać nam co prawe (czytaj zgodne z prawem), a co nie?
Będziemy wracali do tej sprawy na łamach sdp.pl, bo pokazuje znacznie szersze stanowisko zlaicyzowanego społeczeństwa. I do czego jest zdolne się posunąć!
Andrzej Dramiński
