Czytam wzdłuż i wszerz książkę Remigiusza Grzeli o dwóch reporterkach – Orianie Fallaci i Teresie Torańskiej – i natrafiam na kawałek o niezwykłym znalezisku. To jedna strona maszynopisu o tytule „Karta dziennikarza według Oriany Fallaci” znaleziona przez jej siostrzeńca Edoardo Perrazziego w jej nowojorskim domu.

Warto wiedzieć, co chciała przekazać dziennikarzom Fallaci w swoim zawodowym „testamencie”. Kiedy dziś mówimy tak wiele o obiektywizmie i prawdzie w dziennikarstwie, przeczytajmy, co na ten temat pisała…

Po pierwsze, „Prawda absolutna nie istnieje. Prawda jest wynikiem wielu prawd, często ze sobą sprzecznych. Jedyną prawdą, jaką dziennikarz może zaproponować pod osąd czytelnika, jest prawda tego, że widział, słyszał, nagrał, przemyślał, odczuł w zgodzie ze swoim sumieniem i w zgodzie ze swoją uczciwością”. Nie jesteśmy więc, jako dziennikarze, depozytariuszami czy właścicielami prawdy o wydarzeniu. Skromnie mówiąc, jesteśmy przede wszystkim przekazicielami informacji od źródła do odbiorców. Mylenie ról i myślenie o sobie jako demiurgach rzeczywistości jest tylko wyrazem dziennikarskiej megalomanii.

Po drugie, „Nie istnieje informacja obiektywna, z wyjątkiem, może, tej z aparatu fotograficznego i magnetofonu. Te same wiadomości, obiektywne, zmieniają się przekazywane od dziennikarza do dziennikarza”. Fallaci nie wierzy zatem w obiektywizm informacji, lecz jest przekonana o ich subiektywizacji przez dziennikarza. Można by dodać, że wiara Reporterki w obiektywizm aparatu fotograficznego i magnetofonu też jest przesadzona. Zdjęcie można, jak i taśmę magnetofonową poddać takiej obróbce, nawet podczas procesu rejestracji, że ostateczny kształt nie będzie miał nic wspólnego z tzw. rzeczywistością.

Po trzecie, „Żaden dziennikarz, który ma choćby minimalną inteligencję i uczciwość, nie może udawać, że wierzy prawdzie. Musi być pewien, poddając to własnemu sumieniu, że przekazuje prawdę”. Nie istnieje zatem coś, co można by nazwać prawdą materialną, istnieje prawda naszych przekonań o tym, że przekazujemy prawdę. A to spora różnica…

Po czwarte,„Bądź odważny zawsze: przede wszystkim moralnie i fizycznie. Bądź gotowy zaryzykować własne życie, własny spokój, własną reputację, własne pieniądze, aby napisać to, co czujesz i w co wierzysz”. To wielkie wymagania wobec dziennikarzy – by zaryzykowali własne życie. Może zbyt wielkie, ale nie dla Fallaci. Wystarczyłoby, żeby dziennikarze stosowali się do drugiej części tego przykazania. Ale w praktyce to i tak za duże chciejstwo, bo kto chce ryzykować reputację, pozycję zawodową, pieniądze, itd., by napisać to, w co naprawdę wierzy? Chyba naprawdę niewielu.

Po piąte, „Nigdy nie bądź demagogiem. Nigdy nie bądź retoryczny. Nigdy nie wykorzystuj wiadomości dla interesu własnego, partii czy przyjaciół”. Fallaci jest bardzo rygorystyczna. Aż korci, żeby zapytać, czy zawsze taka była? Czy dotrzymywała tej zasady, kiedy związała się z greckim rewolucjonistą Aleksandrosem Panagoulisem?

Po szóste, „Nie bądź leniwy, i pracuj nawet podczas snu.Nie bądź ignorantem, szukaj informacji, czytając […] Nie dopuszczaj do siebie faszystowskiego przekonania, że wiesz wszystko”. No tak, niby oczywiste, ale nie dla wszystkich. Gazety pełne są felietonów „mędrców”, znających odpowiedzi na wszystkie pytania, nawet te nie zadane. Ja wolę już sokratejskie „wiem, że nic nie wiem”. Przynajmniej jest to bardziej uczciwe.

Po siódme, „Nie zanudzaj nigdy […] Dziennikarzem się nie rodzisz. Stajesz się nim z czasem”. To bardzo ważne, przesłanie, że trening czyni mistrza, że nikt od razu nie jest dziennikarskim geniuszem, choć wielu tak się wydaje. Zasada – odtrutka przeciwko wodzie sodowej w głowie, narcyzmowi i bezkrytycznemu samozadowoleniu.

Po ósme, „Odniesiesz sukces, będąc słuchanym. A jedynie ci, którzy odnoszą sukces, mają znaczenie i nie mijają niezauważeni”. W tym miejscu wypada tylko pozazdrościć Orianie Fallaci jej wielkiego talentu i ogromnych dziennikarskich dokonań. Chcąc być Orianą Fallaci musielibyśmy wziąć na siebie również jej ciężką harówkę przez całe życie, wielokrotne ryzyko śmierci, koszty nieudanego życia prywatnego, skłócenie z całą rodziną i wszystkimi przyjaciółmi, utratę zdrowia i śmierć w samotności. Bardzo wysoka cena za sławę, pieniądze, majątek i wspomnienia, które po sobie zostawiła.

Marek Palczewski

7 grudnia 2017

ps. W felietonie wykorzystano fragmenty książki Remigiusza Grzeli, „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2017, s. 415-416.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl