„Wiem co po śmierci zrobię. Z Wami na zawsze zostanę” - pisał ksiądz Jan Twardowski. Ale nie. Tak się nie dzieje. Chciał być wśród swych ptaszków, figurek i obrazków, wśród drzewek w podkampinowskich Laskach. Ale złożono jego ciało w betonie zimnej świątyni. Nie mógł temu zapobiec.

         Teraz też nie da rady zapobiec temu co stanie się z dawnym skwerem, parkiem zielonym w sąsiedztwie Kościoła Wizytek. Drzewa będą ścięte, miast zieleni - martwa płyta. Stanie tu obiekt pt. mauzoleum, smoleńskie. Kamienna bryła. Wysoka na siedem metrów i symboliczny dół śmierci. Jak w Katyniu. To trap samolotowy jak droga do wnętrza maszyny – trumny. Dla pasażerów – jak się okazało - tylko w jedną stronę.

         Nikt ofiar smoleńskich nie zapyta czy podoba im się taki właśnie monument ku pamięci ich śmierci. 96 – to cyfry odwrócone do siebie tyłem. A przecież oni ginęli w śmiertelnym uścisku, w ogniu, który nie ich ale winnych powinien spalić.

         Za księdza poetę zadecydowali hierarchowie, za wspaniałych ludzi naszej ojczyzny – akademiccy profesorowie od sztuki. Opinii publicznej nikt nie zapytał o zdanie. Cały proces konkursowy przeprowadzono przy zasłoniętej kurtynie. To zupełnie niezrozumiałe. Jest już po wszystkim. Nie ma czego się bać. Ale akademicy tak robią zawsze. Oni są sami dla siebie. Cóż obchodzi ich niekompetentny plebs. Czy wśród tych uczonych był choćby jeden prawdziwy artysta, rzeźbiarz, który potrafiłby stworzyć np. rękę. Nie mówiąc już o głowie. Akademie stoją studentami, którzy nie bardzo mają na kim się wzorować. Bo jest z nimi tak samo jak z krytykami muzycznymi: pełno ich, a jakoby nikogo nie było. Owszem, skorzy są do drwiny. Ale taki prześmiewca to nawet kilku nutek do kupy nie zwiąże. Podobnie jest w plastyce. Beztalencia z aspiracjami na recenzentów. Kto nie da się rady być muzykiem, to już na krytyka i owszem nadaje się. Przy filmie, w telewizji, jest jeszcze gorzej - bo nie tylko słychać „mądrości”, ale jeszcze widać personę.

         Ksiądz pisze wierszyk, bo ptaszki śpiewają i trawka się zieleni. Chciał zostać, ale go zabetonowano bezdyskusyjnie. Pomnik postawią, Prusa wywalą choć już się utrwalił w tym miejscu przez 40 lat.

         Lepiej byłoby nie poganiać. Albo wymyślić bardzo dobrze, albo jeszcze poczekać. Aż przyjdzie taki pomysł, że wszyscy się zachwycą. Nie spieszmy się. Jedna miesięcznica mniej, jedna więcej.

         Pisał poeta: „Niech się wielbią, kochają i słyszą”, ale źle z tym gdy tłumi betonowa zalewa.

 

         15 XI 2017                                       Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl