Oczywiście, każde kolejne pokolenie ma swoje wydarzenia historyczne z którymi się utożsamia. I które są dla niej aktualne. I o nich najlepiej pamięta. Ale są takie chwile w dziejach, które miały takie piętno, w tym wypadku fatalne i tragiczne, o których nie można zapomnieć. Czy komunizm, który „się skończył”-jak ogłosiła aktorka Joanna Szczepkowska w „Dzienniku Telewizyjnym” w dniu pierwszych, częściowo wolnych wyborów w dn. 04 czerwca 1989 r. Aż, czy tylko 28 lat temu? Czy można o tym zapomnieć? O zniewoleniu całego nar odu, o cenzurze, o kontrolowaniu każdego słowa, które nie mogło przeciwstawiać się czerwonej ideologii. Wszyscy mieli wierzyć w jedno. W ideologię socjalistyczną, że dzięki niej w Polsce i krajach ościennych i u Wielkiego Brata zbudujemy jedyny i wyjątkowy ustrój powszechnej szczęśliwości. Przygotowuję się do serii artykułów na temat wprowadzenia stanu wojennego w dn. 13 grudnia 1981 r. Nawet komunistyczny generał Czesław Kiszczak, niegdysiejszy minister spraw wewnętrznych wyznaje w książce...od kiedy przestał wierzyć w to, co czerwone. Porażony był referatem Chruszczowa w lutym 1956 r. (choć i ten nie odkrył wówczas wszystkiego, bo stalinowska rzeczywistość była dużo gorsza i zamordowano więcej osób niż I sekretarz przyznawał!). Dla niego szokiem było, gdy się sam przekonał, że „ta jego władza” po prostu bezczelnie kłamie, że w Katyniu w potylice polskich oficerów nie strzelali sowieccy oprawcy! Wiedział, że służy oszustom, tym, którzy chcą „przekręcić” swój własny naród. Leczy, czy można coś zbudować na bezczelnym kłamstwie? Czy można o tym zapomnieć? Albo jeszcze gorzej. Czy o tym, że żadna z zapowiedzi komunistycznych władców się nie spełniła? I nie dajmy się sami oszukać. Iż dotyczy to także pokojowego przekazania władzy w Polsce w 1989 r. Bo wiemy aż zanadto dobrze, iż było to jej zawłaszczanie. Poprzedni komunizm zastąpił postkomunizm, przejmowanie narodowego majątku, usadawianiem się w bankach, różnych spółkach, gdzie kapitał pochodził z naszej wspólnej własności. Tak, komuna drugi raz w 1989 r. ponownie tak naprawdę nabrała cały naród. I skutki tego odczuwamy do dziś. Niestety!
23 lutego 2017 r. na „sdp.pl” pisałem w artykule: „22 lipca nie komunistyczne, ale świętem Marii Magdaleny” o tym, iż radni Kruklanek w powiecie giżyckim na Mazurach zdecydowali o zmianie nazwy ul. 22 Lipca na brzmiącą tak samo. Uznali, że to teraz święto Marii Magdaleny. Data się zgadza przecież. A radnym nawet może nie chodziło o taką świętą osobę, co...o koszty by na nich maksymalnie zaoszczędzić.
Radni z Kruklanek – nadając ulicy taką samą nazwę jak do tej pory – przyznawali, że pierwotna była związana z tzw. Świętem Odrodzenia Polski, obchodzonym w PRL na pamiątkę rocznicy ogłoszenia manifestu PKWN. Jednak – w ich ocenie – ponieważ takie święto zniesiono w 1990 r., to obecnie nazwa „nie budzi żadnych kontrowersji” w lokalnej społeczności. Przekonywali, że, 22 lipca jest już „wyłącznie datą w kalendarzu”. Przypominali też, że papież Franciszek ustanowił w tym dniu święto Marii Magdaleny.
Zdaniem samorządowców, ich intencją nie było obejście ustawy, a jedynie chęć uniknięcia kosztów i „chaosu” związanego ze zmianą adresów, bo ul. 22 Lipca jest najdłuższą ulicą we wsi i mieści się przy niej m.in. urząd gminy.
Na początku tego roku pisałem:
„Dekomunizacja, której tak naprawdę nigdy w Polsce nie było po 1989 r. jednak ma miejsce. I to w gminach. Radni w miejscowości Kruklanki w województwie warmnińsko-mazurskim, zgodnie z ustawą dekomunizacyjną, zmienili nazwę głównej ulicy z 22 lipca na… 22 lipca. Inne jest tylko uzasadnienie. Teraz będzie to dzień-święto – świętej Marii Magdaleny.
Za czasów komuny było to tak zwane Święto Odrodzenia Narodowego, po ogłoszeniu w 1945 roku przez Moskwę Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.
-W moim rozumieniu nazwa nie budzi żadnych kontrowersji, podobnie sądzi większość radnych - wyjaśniał wójt Kruklanek, Bartłomiej Kłoczko.
Ale jednym z przeciwników tej decyzji był natomiast radny Wojciech Chmielewski, który stwierdził:
-Trzeba się trochę interesować historią, żeby wiedzieć, że to komunistyczne święto. To nie do przyjęcia dla nas mieszkańców tej gminy, podkreślał.
-Ta data upamiętniała wielkie historyczne kłamstwo. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego nie powstał bowiem w żadnych Chełmnie Lubelskim, ani w Lublinie, ale właśnie w Moskwie-stwierdza jednoznacznie dr Waldemar Brenda, naczelnik olsztyńskiej delegatury IPN”.
Koniec końców, Artur Chojecki, warmińsko-mazurski wojewoda uchylił uchwałę, uznając, że była to próba obejścia ustawy, która nałożyła na samorządy obowiązek zmiany nazw propagujących komunizm lub inny system totalitarny. Uwaga! O b o w i ą z e k!
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie niedawno przyznał rację gminie. Tym samym unieważniona została decyzja wojewody, który uchylił uchwałę rady gminy Kruklanki o zmianie nazwy ul. 22 Lipca na taka samą nazwę. W ocenie sądu brak dowodu (Uwaga!), że propaguje ona komunizm. Co więcej WSA w Olsztynie podkreślił, że uznanie przez wojewodę, że nazwa „22 Lipca” ma oczywiste konotacje z komunistyczną rocznicą, jest tak samo wiarygodne jak twierdzenie wójta Kruklanek, że na skutek zmiany pokoleniowej świadomość tej daty się zatarła i mieszkańcy nie kojarzą jej z manifestem PKWN.
Wyrok jest nieprawomocny. Pełnomocnik wojewody mec. Jarosław Rybiński powiedział, że po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia wyroku, najprawdopodobniej złoży skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Napiszę na tych łamach o ostatecznym rozstrzygnięciu Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ale, czy mamy pozwolić na to, by świadomość pokoleniowa komunizmu się zatarła?! Czy sąd nie powinien brać pod uwagę wszystkich przesłanek, także tych związanych z upadkiem komunizmu, może nie do końca, ale jednak, 28 lat temu? I czy nie zwracając uwagi na pozorne koszty, powinniśmy po prostu wykreślić z publicznej przestrzeni ten nieszczęsny 22 lipca?
Andrzej Dramiński
