Grunwald jest dla nas bardzo ważny. Nie trzeba o tym nikogo przekonywać. I pomnik grunwaldzki w Krakowie zbudowany w 500 rocznicę tego Wielkiego Słowiańskiego Zwycięstwa w 1910 r., zburzony przez Niemców i odbudowany miał ważną wymowę.  Dlatego  głazy z tego pomnika zwieziono w pobliże  ścieżki, która prowadzi do obecnego pomnika z masztami. Ma przypominać, że  tego symbolu, nam Polakom, nie wolno zabierać, ani niszczyć.

Niestety sami sobie  strzelamy w kolano. Dotychczasowy  pawilon wystawienniczy, nie tylko, że ukryty poprzez skarpę nad nim, to ma zaledwie powierzchnię 275 m².  Czyli ciut, ciut na tak Wielką Historię (oczywiście pisane dużą literą).  Ale  wydaje się, że  to koniec z  dotychczasową  niemrawą  prezentacją  bardzo ważnych wydarzeń historycznych.

Niedawno w Olsztynie zaprezentowano plany budowy i projekt wykonawczy nowego całorocznego (uwaga: c a ł o r o c z n e g o) muzeum. Nowy budynek powstanie przy drodze między Grunwaldem a Stębarkiem. Marszałek województwa Gustaw Marek Brzezin podkreślił, że „Grunwald to marka, która jest bardzo istotna dla regionu ale ważna także dla Polski i Europy”.

Nie  wolno nam przegapić tego tym razem.  Wielokrotnie  podkreślano  jakie to ważne, a  potem...nic z tego.  Pisałem o tym nie  tak dawno w  artykule na sdp.pl „Wciąż przegrywamy pod Grunwaldem?”, opublikowanym 29-07-2016 r.  Okazuje się, że  wcześniej można było zrobić dużo  dobrego, ale na pustym gadaniu się kończyło.  Dlatego wcale może nie dziwić  wypowiedź w Radiu Olsztyn radnej sejmiku województwa z Prawa i Sprawiedliwości: Bożenna Ulewicz. Jestem zarazem rzeczniczką wojewody Artura Chojeckiego.

Bożenna Ulewicz:

-„Muzeum Grunwaldzkie ma swoją historię. To bardzo dobra informacja, że Muzeum Grunwaldzkie straci status miejsca sezonowego i za kilkanaście miesięcy będziemy mogli odwiedzać muzeum całoroczne. Sukces ma wielu ojców, a klęska tylko jednego. Nie można zapomnieć, że w pierwszym okresie finansowania RPO ze środków unijnych na Warmii i Mazurach był już zamysł wybudowania Muzeum Grunwaldzkiego. Działo się to w kadencji 2006-2010, kiedy zasiadałam w sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego. Niestety doszło wówczas do pewnego tąpnięcia i zrezygnowano z tego pomysłu. Za tą pewnego rodzaju klęską stał ówczesny wicemarszałek Piotr Żuchowski, który później został wiceministrem kultury. To nie jest moje oskarżenie. W 2008 roku ogólnopolskie gazety „Rzeczpospolita” i „Wprost” pisały, że „w gruzach legła przebudowa Grunwaldu” i „wiceminister przegrał pod Grunwaldem”. Dlaczego przegrał? Okazało się, że będąc wicemarszałkiem województwa nie dopilnował projektu i nie doszacował kosztów inwestycji. W pewnym momencie projekt wartości 10 milionów euro, z których miano zagospodarować Pola Grunwaldzkie i wybudować muzeum, został podzielony na dwa etapy. Na 2010 rok zrealizowano etap pierwszy i zagospodarowano pola”.

I Patryk Kozłowski, także  radny PiS, a  zarazem obecnie pracownik tego muzeum:

-„Radnym sejmiku zostałem w 2010 roku i od tamtej pory na różne sposoby próbowałem ponownie zainteresować władze samorządowe dokończeniem Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Wydawało się, że będzie to możliwe w 2011 lub 2012 roku. Okazało się jednak, że nie ma takich pieniędzy. W kolejnych latach pojawiła się informacja, że nie będzie też środków na unijnych z drugiej perspektywy. Wszystko zmieniło się w roku 2015 kiedy PiS wygrał wybory. Podjęliśmy wtedy kolejne kroki, żeby muzeum powstało. Było to z dzisiejszym wicewojewodą Sławomirem Sadowskim, który był wówczas przewodniczącym komisji kultury. Po raz kolejny zainteresowaliśmy samorząd województwa, udaliśmy się do wiceministra kultury Jarosława Sellina i usłyszeliśmy zapewnienie, że te pieniądze się znajdą. Warunek: projekt ponownie musi się znaleźć w kontrakcie terytorialnym”

 

Tak, tym razem projekt budowy muzeum całorocznego w Grunwaldzie został wpisany do Kontraktu Terytorialnego. Jest wstępnie pozytywnie oceniony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa narodowego.

I ponownie Bożenna Ulewicz:

-„Można mieć pretensję, że zmarnowano parę lat. Ma to być nowoczesne muzeum. Będzie to profesjonalna placówka jej koszt to 21 milionów złotych, z czego ponad 15 milionów to unijne dofinansowanie”.

Właśnie to marnowanie lat.  Nie  jest to pierwsza  tak ważna inwestycja, nie  tylko przecież dla samego województwa  warmińsko-mazurskiego.  Bo ma znaczenie  europejskie, jeśli jeszcze nie szersze.  Chodzi też o to by nie kojarzyć Warmii i Mazur  tylko i wyłącznie z  jeziorami, lasami, grzybami. I tym, że  pod koniec sierpnia nie ma tu po co przyjeżdżać.  Na przykład  Kopernikiem możemy się chwalić  cały rok w  Olsztynie, Lidzbarku Warmińskim i  Fromborku.  To też niezwykła  marka  tutejszych ziem, o czym niestety  gospodarzom zdarza się zapomnieć.

Bo  ci  gospodarze  często  szkodzili Warmii i Mazurom.  Obecnie  znacznie zwiększenie  ruchu na  lotniskach w Polsce  dowodzi, że w  tę  dziedzinę  powinniśmy  inwestować,  rozbudowywać  już znacznie wcześniej.  Tymczasem  już  kilkanaście lat temu  sejmik województwa  warmińsko-mazurskiego  podjął  uchwałę  o  zasileniu ówczesnej spółki zarządzającej lotniskiem kwotą 1 mln zł.  Uchwały tej nigdy nie wykonano  (ciekawe jak później uzasadniono, że pieniędzy tych nigdy nie przekazano), a  głównym powodem  były  partyjno-kolesiowskie układy.  Po prostu prezes  ówczesnej spółki PORTY LOTNICZE  „MAZURY-SZCZYTNO” SPÓŁKA Z O.O. nie był lubiany, a może i  szanowany  przez ówczesnych przedstawicieli  obecnej totalnej opozycji.  Być może, że powodów było i więcej, ale  ten był  decydujący. I najważniejszy: „nie, bo nie”.  Jak to wówczas  tłumaczono owe  1  mln  zł jest przeznaczone  na spółkę  obsługującą  lotnisko, ale  to nie chodzi o tę  spółkę.  Czyli tę, którą  tu wyżej wymieniłem.  A  o jaką.  To  jest  właśnie  ta  bezczelna ignorancja władzy. Bowiem innej spółki  wówczas po prostu nie było.  Czy były to partyjne  zagrywki?  Oczywiście, że  tak.  Ale  by  gubić  interes  społeczny i województwa  właśnie w ten sposób?  To jakiś  kompletny idiotyzm.  

Ale  tak ta nasza  „w a d z a” (jak niektórzy wymawiają „władza”, a kiedyś  sekretarze komunistyczni), a  dzisiejsza  totalna  opozycja się zachowywała.  I to chodzi o nazwiska, które do dziś przewijają  się w wojewódzkich dyskusjach. I wszystkim są  doskonale znane. Nikt z nich nigdy w żaden sposób za to nie odpowiedział, nie poniósł żadnej konsekwencji „swojej prywaty”.

Wszyscy się cieszą z  sukcesu  obecnego Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury (ktoś  przytomnie  dodał „Olsztyn”, bo Szczytno pod którym leży jest mało rozpoznawalne, a  tu wskazano jednocześnie na  „Warmię” (bo Olsztyn) i Mazury, gdyż tak powszechnie używane dla  naszego regionu, ale  ten milion sprzed kilkunastu lat  już  by nam się dawno zwrócił.

Zważajmy  by nie przegapić  nowej inwestycji pod  Grunwaldem. By nie utonął w kolesiowskich  zagrywkach.  Zresztą nie pierwszy to raz w Polsce samorząd:  czy wojewódzki, ale  także  powiatowy , czy gminny  zajmuje się  czymś  innym:  układami i układzikami, nie bacząc  na to, co najważniejsze dla  rozwoju regionu, którym ma jak najbardziej sprawnie zarządzać!

 

                            Andrzej Dramiński



 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl