Dlaczego warto i trzeba wrócić do tej sprawy? Bo pokazuje mechanizmy działania (p)oważnej (o)pozycji. I to jak w ważnych sprawach „gra na nosie” społeczeństwu, a nawet tym, którzy na nią głosowali lub chcieliby głosować. I jak działa wyłącznie w swoim interesie, czyli partyjnym. Czyli „prawdziwie totalnie” myśląc właśnie „totalnie” o sobie. I jeszcze jedno. Spełnił się postulat podnoszony przez (p)oważną (o)pozycję o 1.szybkości działania prawa i 2. skuteczności przepisów. Choć to prawo jako żywo dotknęło spraw i sprawek tejże opozycji i odkryło mechanizmy jej totalnego podejścia do istotnych, społecznych spraw. I z tego powodu nagle zaczęła ona mówić o braku demokracji, łamaniu porządku konstytucyjnego. Ale mówi tak tylko wtedy, gdy odbije się na jej niecnych działaniach.
-Wykonaliśmy kawał dobrej pracy-mówili przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej Patryk Jaki oraz członek komisji Sebastian Kaleta.
-Zgromadziliśmy dokumenty dotyczące nieruchomości przy ul. Twardej nr 8 i nr 10 w Warszawie, których nie udało się zebrać przez lata-dodali. -Komisja przywróciła miastu majątek wart 150 mln zł. Bo komisji dba o ten majątek, czego nie robi pani prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz. Od jutra może tam wrócić szkoła. Odwołanie nie wstrzymuje tej decyzji. Gdyż ma ona rygor natychmiastowej wykonalności.
Co to jest ten rygor natychmiastowej wykonalności? Dosłownie, że decyzję należy natychmiast wykonać. Czyli sprawa jest tak ważna i ma takie znaczenie, iż mimo, że decyzja podlega kontroli sądu administracyjnego w razie odwołania się, ma być realizowana od razy po wydaniu jej. Na Twardej była szkoła. Znane, uznane i zasłużone Gimnazjum nr 42.
Komisja Weryfikacyjna ujawniła kolejne, szokujące informacje i dokumenty, które wskazują, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie tylko wiedziała o szczegółach dotyczących likwidacji i przeniesienia gimnazjum przy Twardej 8/10, ale osobiście podpisywała dokumenty dotyczące decyzji reprywatyzacyjnych Twardej.
I to mimo tego, iż oficjalnie oświadczała, że nie miała z tym nic wspólnego!
Jednocześnie członkowie komisji potwierdzili, że prezydent Warszawy mogła uchylić decyzję w sprawie reprywatyzacji już kilka lat temu. Dlaczego więc tego nie uczyniła?
W trakcie konferencji po wydaniu decyzji przedstawiono cały schemat przekrętu związanego z Twardą 8 i 10. Mianowicie chodziło o roszczenia Macieja M. Skupował on roszczenia do nieruchomości, której przedwojennymi właścicielami byli obywatele RP pochodzenia żydowskiego. Po decyzjach sądów, które m.in. ustanowiły kuratora spadku, zwrócił się do miasta o ustanowienie użytkowania wieczystego, co stało się w lipcu 2014 r. Wcześniej, w związku z roszczeniami M.M., Rada Miasta przeniosła stamtąd gimnazjum. Już po decyzji z lipca 2014 r. odnalazła się pominięta spadkobierczyni Edith S. Okazało się też, że części spadkobiercom wypłacono odszkodowanie. Dlatego Ratusz nie podpisał z M. umowy notarialnej ws. użytkowania działek; on sam pozwał zaś miasto do sądu z żądaniem jego zawarcia. Miasto, które formalnie nadal jest właścicielem działek wszczęło też postępowanie o wznowienie, zawieszone po rozpoczęciu prac komisji.
I już konsekwentnie stronami postępowania przed komisją było miasto i Maciej M. (ma prokuratorskie zarzuty w związku z tą m.in. reprywatyzacją; przebywa w areszcie, gdzie był przesłuchany przez komisję). Tenże Maciej M. wniósł on, by komisja uchyliła obie decyzje reprywatyzacyjne (które były na jego korzyść). Czyli sam najpierw namieszał, a potem „honorowo” starał się jakoś z tego wyjść! Jak czapka gore, to chce się od razu przyznać do winy. No bo jak inaczej potraktować zachowanie Macieja M.?
Pani prezydent też chciała pokazać, że mimo wszystko jest „górą” i napisała na twitterze: "Twarda cały czas pozostaje własnością miasta. To nasze starania zatrzymały jej zwrot. Dziś Komisja Weryfikacyjna spija śmietankę"-napisała.
Czyli miasto i tak chciało dobrze, bo przecież nie doszło do podpisania umowy notarialnej o użytkowanie Twardej nr 8 i nr 10. Widzicie, tak się robi politykę? No, bo po co ta komisja, po co jej starania, jak my od dawna prowadziliśmy już właściwe postępowania, a śmietanka, czyli „sukces” nam się należy.
Jak wszyscy pamiętają Pani prezydent bardzo długi czas utrzymywała, że nic o sprawach działek i „handlu” nimi nie wiedziała. Członkowie komisji przedstawili protokół z posiedzenia Zespołu Koordynującego, który wydał decyzję w sprawie nieruchomości przy Twardej. Na dokumentach znajdują się własnoręczne podpisy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mało tego. Pierwsze prace Komisji Weryfikacyjnej pokazują bardzo smutny obraz ratusza. Podczas przesłuchań urzędnicy mówili, że ośrodek decyzyjny był na samej górze. Jasno pokazywali, że pani prezydent niektórymi sprawami zajmowała się sama.
-Nasza decyzja rozstrzyga losy nieruchomości na przyszłość-mówili członkowie komisji.- Nieruchomość może wrócić do wykonywania funkcji publicznych. Nie ma podstaw do ustanowienia użytkowania wieczystego dla innych osób. Tam może funkcjonować szkoła. Gdy rozpoczęło się postępowanie o przejęcie działek na ul. Twardej rodzice zarzucali:
"Najprawdopodobniej za dwa lata okaże się, że działka nadal należy do Warszawy, stoi na niej niszczejący budynek szkoły, która kiedyś była perłą, a wówczas będzie już tylko wspomnieniem" - pisali w internecie.
Komisja udowodniła, że Hanna Gronkiewicz-Waltz już wcześniej mogła podjąć podobną decyzję do tej, którą podjęli ostatecznie członkowie komisji.
I jeszcze jedno! Dla swoich li tylko racji (p)oważna (o)pozycja chciała realizować postulat „szkoły wyrzucamy z centrum Warszawy!”. I tu także Komisja Weryfikacyjna pokazała, iż taka polityka to kompletne fiasko.
Bo pod tym samym adresem trwają już przygotowania do powrotu nowej szkoły. Aktualne się stało, że zło należy dobrym prawem zwyciężać! I już!
Co ponadto? Konsekwentnie Pani Prezydent M St. Warszawy nie chce się stawić przed Wysoką Komisją, wyjątkowo sprawnie działającą. Jednym z powodów, które podaje sama zainteresowana jest to, że z obrad komisji prowadzone są sprawozdania na żywo. Czyli każde słowo, nawet to powiedziane „pod wąsem”, pod wpływem silnych emocji (teściowa przekrętasa z Amber Gold wręcz zaklęła, widać nie wytrzymała „z nerwów”!) zostanie przekazane opinii publicznej. Czyżby tego bała się Pani Prezydent M St. Warszawy? Ale czy to nie potwierdza ponownie potęgi środków społecznego przekazu! Czy my dziennikarze zdajemy sobie z tego sprawę z mocy jaka w nas tkwi? Czy potrafimy ją jak najlepiej wykorzystać?
A w sprawie kamienic 29 września 2017 r. okazało się, że kamienice zwracano osobom powyżej 120 roku życia, czyli po prostu duchom! Ale to temat na kolejny artykuł.
Andrzej Dramiński
