Na początek kilka oczywistości, niekoniecznie oczywistych dla wszystkich dziennikarzy i odbiorców mediów, o tym, czym jest news. News nie jest tym samym, co wydarzenie. Wydarzenie jako takie nie istnieje w mediach. W mediach istnieje konstrukcja wydarzenia, ta konstrukcja jest nazywana newsem. Oczywiście sam news może stać się wydarzeniem, wtedy jest „wydarzeniem medialnym”, z kolei wydarzenie, które jest podstawą konstrukcji newsa nazywane jest „news event” czyli „wydarzeniem newsowym”. News zatem jest konstruktem. Nie jest – powtórzę – relacją o rzeczywistości, lecz jest konstruktem, konstrukcją rzeczywistości. Konstrukcją społeczną, ekonomiczną, polityczną, filozoficzną, itd. U podłoża tej konstrukcji leżą różne założenia ontologiczne, epistemologiczne, etyczne, takie jak realność istniejącego świata, możliwości jego poznania, wiedza oparta na faktach i ich sposobach weryfikacji, itp.
Jasne? Myślę, że wciąż nie bardzo. Bo złożoność problematyki newsa anglosaska literatura naukowa opisuje w tysiącach pozycji na milionach stron. W tym miejscu chodzi mi tylko o to, żeby uświadomić, że news jest produktem o charakterze społecznym, politycznym, komercyjnym, i że nie istnieje w mediach samo w sobie „wydarzenie”. „Wydarzenie” jest fikcją medialną. I jest odwrotnie niż twierdzą niektórzy znawcy, że to fakty medialne są fikcją. One są jak najbardziej realne, mimo, że są konstruktem. Bo „prawdziwe” w mediach są tylko właśnie owe konstrukty. Niklas Luhmann, niemiecki filozof i socjolog, pisał, że rzeczywistość znamy z mediów. Oczywiście, to jest pewnego rodzaju ekstrapolacja, albowiem dużą część rzeczywistości znamy z naszej bezpośredniej obserwacji, ale jeśli chodzi o ważne wiadomości ze świata, to wiemy o nich tylko lub prawie tylko z mediów. Kto nie przeżył pewnych sytuacji, nie brał udziału w pewnych „wydarzeniach”, ten musi zaufać innym ludziom (źródłom informacji) i mediom. Ja mam ten luksus, że narodziny Solidarności obserwowałem na własne oczy. Byłem świadkiem wydarzeń z 1980 i 1981 roku oraz następnych lat. Byłem na manifestacjach w Łodzi, Gdańsku, uczestniczyłem w strajku studenckim i widziałem naprawdę odsłonięcie Pomnika Stoczniowców w Gdańsku. Stałem tam, gdy Daniel Olbrychski czytał Apel Poległych. Wiem, kto był wtedy ważny i mniej ważny, kto zasłużył się w tamtym okresie, a kto dziś przypisuje sobie większe niż mu się należy znaczenie. I obserwuję, kto i jak konstruuje newsy. I napiszę otwarcie: niezależnie od oskarżeń pod adresem Lecha Wałęsy, niezależnie od tego, czy wcześniej był TW Bolkiem czy nie, w moich oczach w tamtym czasie Wałęsa był (i pozostanie dla mnie) bohaterem narodowym. Pisanie historii na nowo ma sens, gdy ją trzeba odkłamywać, nie może być pisana na nowo, by ją zakłamywać. Nie pamiętam, żeby komukolwiek przeszkadzała wtedy przeszłość Lecha Wałęsy, mimo, że w środowisku gdańskich opozycjonistów była – przynajmniej w formie aluzji i podejrzeń – znana.
Niedawno została wydana książka Marka Hendrykowskiego News. Antropologia. Po(etyka). Kultura (szersze jej omówienie znajdzie się w najnowszym wydaniu „Forum”). Autor pisze: „Nikczemność społecznego dezinformowania zniekształca i podrabia prawdę”. Propaganda, faktoidy, fake newsy zniekształcają rzeczywistość. Ich twórcy powinni ponosić odpowiedzialność moralną, a w pewnych przypadkach finansową, a nawet karną. Jeżeli słusznie domagamy się zaprzestania pisania na Zachodzie o „polskich obozach śmierci”, to nie wolno też na przykład powtarzać bezmyślnie fake newsów o rzekomym domu publicznym dla zoofilów w Danii (na portalach m.in. wolna-polska.pl, wsedno.pl, wolnosc24.pl). Obrzydliwy atak na Danię utrzymuje się na tych stronach od kilku dni i nikt nie zdejmuje tych rzekomych „newsów”, mimo że łatwo sprawdzić, że są to fałszywe informacje propagowane chyba tylko dlatego, żeby na nich zarobić i po to, żeby dezawuować wartości Zachodu i liberalnej demokracji. W tym przypadku wolność mediów nie oznacza więcej pluralistycznych informacji, lecz haniebną dezinformację i szkalowanie innych.
Ruch wielkiej Solidarności, tamtej Solidarności z lat 1980-1981 walczył, aby media nie kłamały i nie deformowały wiedzy o poza-medialnej rzeczywistości. Zatem, przyjmijmy, że mimo, iż każdy news jest konstruktem, to ten konstrukt musi być oparty na naocznej, zewnętrznej wobec nas rzeczywistości, a nie zrodzony z chorej wyobraźni i patologicznych uprzedzeń.
Marek Palczewski
31 sierpnia 2017
