Szanowny Panie  Profesorze, Senatorze, ze zdumieniem zobaczyłem Pana pojawiającego się 15 sierpnia niczym błysk flesza w „Wiadomościach” telewizyjnych i jeszcze bardziej zbulwersowało mnie to, co Pan powiedział.            Domyślam się, że poprosił Pana o tę wypowiedź ktoś z kierownictwa TVP1, może sam prezes Jacek Kurski. Wiedział Pan, że był to serwis informacyjny i publicystyczny niezwykły: emitowany w dniu, kiedy Polacy czczą dwa święta - religijne i narodowe; oba zrosły się nierozdzielnie dzięki Pańskiemu poprzednikowi ideologicznemu, Stanisławowi Strońskiemu. Też był profesorem, też publicystą, też człowiekiem mądrym i też nie lubił (bardzo) osoby, którą Pan w swych dokonaniach publicystycznych postponuje. I żeby zwycięstwo nad bolszewikami, o skutkach dla Europy wprost   niewyobrażalnych, nie przypisywać wyłącznie Marszałkowi, wymyślił, że zatrzymanie ich u wrót Warszawy było cudem Matki Boskiej. Pan wie lepiej ode mnie, że  ów „Cud nad Wisłą” był  chwytem propagandowym, mającym pomniejszać znaczenie Marszałka, a ponieważ kult NMP jest w naszym narodzie od wieków nader silny, kulturotwórczy, to ogół społeczeństwa łatwo uwierzyło w metaforę Strońskiego i wierzy do dziś, lecz dziś wbrew intencjom Strońskiego osobliwie łączy tę wiarę, myślę tu o zdrowych i olbrzymich kręgach narodu, o całej nieskażonej ideologicznie Polsce, z przekonaniem, że fizycznie doszło do zwycięstwa dzięki Marszałkowi.

            Moja wiedza historyczna w odniesieniu do Pańskiej i śp. Strońskiego jest żałośnie mała. Toteż wstydziłbym się z Panem polemizować, czy plan strategiczny ostatecznej fazy bitwy, ściślej: przejścia z defensywy do kontrataku, opracował „w całości”, jak był się Pan wyraził przed całą Polską w „Wiadomościach”, gen. Tadeusz Rozwadowski czy  Józef Piłsudski lub wspólnie cały sztab, łączeni z doradcą Weygandem. Jednakże wydaje mi się, że w tym dniu uroczystym nie powinien Pan tak niefrasobliwie, skrótowo i jeśli mogę powiedzieć: „migawkowo”, stwierdzić, nie wskazawszy przesłanek; nie powinien, ponieważ dla wspomnianej części narodu taka konstatacja „migawkowa”, w tym miejscu i tym czasie była nietaktem. W tych samych „Wiadomościach” po Pańskiej „migawkowej” wypowiedzi podano zresztą informację, że przywódcy naszego państwa złożyli wieniec pod pomnikiem Marszałka. Bo właśnie jego kult trwa nieprzerwanie  od 1918 r., natomiast wiedza o gen. Rozwadowskim jest więcej niż znikoma. Pan nie uszanował tej świadomości znakomitej części narodu. Czy to uczciwe, Panie Profesorze Senatorze?

Przez 45 lat byliśmy spowici komunizmem, teraz zanosi się, że zostaniemy usidleni endeckością. Byłaby to z mojej strony niedelikatność, gdybym tu, w liści otwartym do Pana Profesora historii, opisywał szkody, jakie Narodowa Demokracja (przynajmniej jej część) wyrządziła Polsce przed wojną i po wojnie w swoistym sojuszu z PPR/PZPR.

Toteż wzywam Pana do ekspiacji, bez której nie ma przebaczenia winy również w eschatologii publicystycznej, do zaproponowania prezesowi Jackowi Kurskiemu, by znalazł czas  na antenie TVP1  i zorganizował dyskurs Pana z prof. Andrzejem Nowakiem i dr Bogdanem Urbankowskim o antecedencjach zwycięstwa w wojnie z bolszewikami w 1920 r. Mógłby Pan wtedy udowodnić,  że gen. Rozwadowskim był głównym wykonawcą woli Sił Najwyższych i  s a m o d z i e l n i e opracował mistrzowski plan zwycięskiej kontrofensywy. Wtedy za rok, 15 sierpnia, emitowano by „Wiadomości” w nieco odmiennej aksjologii; może do tego czasu Parlament zatwierdziłby projekt postawienia w Warszawie pomnika gen. Tadeusza Rozwadowskiego.

Chyba że prezes Kurski nie jest bezstronny i nie przyjmie przedstawionej przez Pana  propozycji owej telewizyjne debaty trzech wybitnych historyków.

Jacek Wegner

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl