Weźmiemy się za was, bo jesteście kłamczuchy – powiedziała pewna pani polityczka do reportera.Gdy w podobny sposób wiceprezydent USA Spiro Agnew atakował Washington Post amerykańskie media nie pozostawiły na polityku suchej nitki. W Polsce polityk może obrażać dziennikarzy i korona mu z głowy nie spadnie. Dlaczego? Bo inne media odczuwają schadenfreude. Nie ma dziś solidarności wsród dziennikarzy, bo wielu pracuje w roli propagandzistów partii politycznych. Wystarczy włączyć telewizor, by się o tym przekonać.

„Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z uwagą śledzi przebieg konfliktu politycznego dotyczącego reformy sądownictwa w Polsce i apeluje do wszystkich stron tego konfliktu o udzielenie wsparcia i zapewnienie bezpieczeństwa pracy wszystkim dziennikarzom relacjonującym przyczyny, przebieg i potencjalne skutki tego konfliktu” – czytam słuszne, opublikowane na naszej stronie, oświadczenie ZG SDP. Czy ZG albo CMWP pójdzie krok dalej i napiętnuje konkretnych polityków, którzy atakują dziennikarzy, plują na nich słowami i ubliżają? Czy zwróci uwagę politykom, żeby nie grozili ograniczeniami wolności słowa? („Chamstwu w życiu, należy się przeciwstawiać siłom, i godnościom osobistom" – mówił Jan Kobuszewski do Wiesława Gołasa).A z drugiej strony, czy napiętnuje propagandę polityczną płynącą ściekiem ze stacji telewizyjnych?

Jeszcze niedawno zastanawiałem się w artykule naukowym, czy dziennikarstwo śledcze ma w Polsce przyszłość? Dziś już wiem, że nie ma. Bo dziennikarstwo śledcze, to dziennikarstwo patrzące przede wszystkim na ręce władzy a nie opozycji. To dziennikarstwo samodzielne, nie-zlecone, nie-kwitowe. Kiedy kilka lat temu SDP przyznało nagrodę Watergate za przyniesienie do redakcji taśm z nagraniami rozmów polityków PO i za napisanie książki, która niczego nie wyjaśniała, to pomyślałem, że ktoś się pomylił, że nie zrozumiał w jakiej kategorii przyznał nagrodę. Że nie zna definicji dziennikarstwa śledczego, nie czytał nagrodzonej książki, że nie odróżnia dziennikarstwa śledczego od kwitowego. Ale mimo wszystko nadal tamte teksty dotyczyły afery w kręgach władzy.

Dziś, kiedy oglądam TVP, to widzę świetnie skrojone ataki na opozycję, natomiast władza jest krystaliczna. Tak zwane śledztwa, nazwę je pół-śledczymi (bo dotyczą wyłącznie opozycji) drążą, badają, dokładają oczywiście wyłącznie politykom wrogim obozowi władzy. Po zmianie ustroju sądowego w Polsce dziennikarze-pół-śledczy będą mogli liczyć na jeszcze większe branie, bo na pewno sądy dostarczą im wystarczająco dużo materiałów na przeciwników politycznych obecnej władzy. Będzie to oznaczało złoty okres polskiego dziennikarstwa pół-śledczego.

Marek Palczewski

21 lipca 2017

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl