Nie będę się wycofywał z krytycznych uwag i zastrzeżeń wobec prezesa Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego. Ale one są już nieważne. Mogę się posłużyć: "są w Ojczyźnie rachunki krzywd...", "z żywymi na przód iśc, a nie..." itp.

Chodzi o to, że DOBRO NARODOWE, wielka wartość, Telewizja Polska (głównie za to co być z niej powinno), musi stać się z powrotem ważna. Kurski, jaki by nie był - jest młody, silny, chyba odważny i zdecydowany. Pogonił teraz celebrytów nabzdyczonych jak pawiany. Śmieszne dupki zejdą ze sceny szybciej niż myślą. Wystarczy ich po prostu nie pokazywać. Nikt po nich płakać nie będzie. Życie tak szybko biegnie i nie znosi pustki, że pamięć po pseudo idolach trwa krótko. Niech wsiądą na barkę w Opolu razem z prezydentem miasta i niech płyną do ujścia - nomen omen - świńskiego.

Mówią, że blondynki są głupie. Ciągle w to nie wierzę. Ale jedna z nich - kozofilka - jest na pewno.

Wyspiański onegdaj wyciągnął za włosy dobrze zbudowaną kobietę, która topiła się w Wiśle i potem z nią się ożenił. Owa topielica opowiedziała mu o przestępstwach panujących w jej rodzinnej wsi - Gremboszowie koło Tarnowa. I tak powstała polska, ale na wzór greckiej tragedii, "Klątwa".

Mężczyźni wybierając kobiety na ogół nie kierują się rozumem. Ale klątwa wybiera. Dopada głównie wrednych, złych i zawistnych. Trudno zrozumieć dlaczego młodzi, ładni na oko ludzie, w najlepszym okresie swojego życia często są tak wściekli. Nie widzą tego co w ich kraju jest piękne i szlachetne. Szukają gdzieś daleko: teksty nie nasze, reżyserzy obcy. To snobizm i kompleksy. Do tego jeszcze dorabia się entuzjastyczne oceny, że gdzieś tam, że coś tam - jest wspaniałe, światowe.

To jedźcie sobie gdzieś tam po coś tam.

Miliony, które wyjechały, a właściwie zostały wyrzucone za chlebem, to była i jest wielka strata. Tu nad Wisłą trzeba stworzyć warunki pracy i płacy. Dać niskie kredyty, albo bezzwrotne pożyczki. Wtedy wielu wróci, zagospodaruje to co zarobili na obczyźnie i wreszcie kraj na własnych finansach ruszy.

Natomiast miłośnicy profanacji religijnej, wydzielacze uryny na scenach teatralnych, ekshibicjoniści cieleśni i umysłowi niech sobie jadą. Na przykład do Manchesteru. Tam w kilka dni po zamordowaniu i okaleczeniu dziesiątek ludzi przez fanatyka groźnej wiary, jego pobratymcy demonstrują dumnie, publicznie na ulicach swoją obecność w miejscu zbrodni ostentacyjnie spacerując tak jakby nie przejmowali się tym co się stało. Nadal podburzają ich prowodyrzy. Oni już tam są i uważają, że to ich ziemia. Rosną liczebnie w siłę. Oni nie będą mieć skrupułów. Dla nich przewodnikiem jest ich jedyny Bóg i jedyny szariat. Kilka lat temu reporterka Oriana Fallaci to wszystko napisała. Nie popularyzowano specjalnie tej książki.

Zabawne, że największymi obrońcami i miłośnikami uchodźców są u nas ci, którzy demonstrują przeciwko legalnie wybranej władzy. To na ogół ludzie zaradni. Mają znaczne rezerwy mieszkaniowe. Mogą przecież dokonać adopcji również i zagranicznej.

Telewizja Polska - właśnie ta kurska - teraz lepiej informuje niż za poprzednich prezesów. Nawet jeśli odmawia emisji reklamy - jak ostatnio - to odmawia prawicowej gazecie. Ludziom bogatym w gospodarce wolno rynkowej z reguły się nie odmawia. Niech sobie kupią czas antenowy i nadają seriale o sprawach im drogich, o idolach takich jak pan Kijowski (a jest za co, bo zainteresowała się nim prokuratura), pan Schetyna, pan Tusk, długo by wymieniać. Liberałowie mają do dyspozycji bardzo wielu aktorów, zdolnych - do wszystkiego. Począwszy od tych najbardziej żelaznych - Janda, Radziwiłowicz, oba Stuhry. Mają też wielu piosenkarzy i liczne stacje radiowe.

Bojkoty już trenowaliśmy. Najpierw są buńczuczne zapowiedzi i oświadczenia, a potem cichcem - pod byle pretekstem - powroty. Po 13-tym grudnia protest aktorów był rzeczywiście wspaniały. A jednak gdy Jaruzelski i Kiszczak ogłosili koniec stanu wojennego choć nadal trzymali ludzi w więzieniach - wielu ucałowało pańską łapę i uznało, że już można się kabotynić. Tak będzie i teraz.

Może to i szansa dla młodych kompozytorów i wykonawców. "Opole" i discopole bardzo zbliżyły się do siebie. Można puścić jeszcze na historyczne estrady muzykę techno, a żeby ją łatwiej strawić dodać kieliszek wódki po dwa złote i narkotyki po cenie ulgowej. Frekwencja zapewniona. Rezerwacja biletów już w podstawówkach, albo u jednego posła, który rozpija naród piwem.


 

28.05.2017 Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl