Niespełna 3,4 tys. zł brutto. Tyle zarabiają średnio dziennikarze w Polsce. Taki wniosek – w dużym uproszczeniu i uogólnieniu – płynie z raportu znanej firmy doradczej, która regularnie prześwietla zarobki w różnych branżach.
Na rękę wychodzi ok. 2,4 tys. zł. Można przeżyć. Ale trzeba zaznaczyć, że to pewna średnia, która nijak się ma do codzienności wielu dziennikarzy pracujących poza stolicą. W dodatku założenie badawcze było takie, że chodzi o dziennikarzy etatowych. I to, moim zdaniem, duży błąd tego badania. Dziennikarzy na etatach nie ma znowu tak dużo, jak się wielu wydaje.
Wystarczy rzucić okiem na ogłoszenia o pracę na branżowych portalach. Zwykle anonse dla dziennikarzy zawierają informacje o umowach cywilno-prawnych. Praca na umowę o dzieło to, jeśli nie dominująca, to na pewno duża część branży dziennikarskiej. I to nie dlatego, że bycie freelancerem jest takie atrakcyjne. Dla wielu dziennikarzy zgoda na permanentną dorywczość, to nie wybór, ale konieczność. Takie czasy.
Inna sprawa, że sami dziennikarze szukają różnych sposobów by po pierwsze mieć pracę, a po drugie zarobić na niej jak najwięcej. Stąd – przy dopingu wydawców – szukają sposobów na uniknięcie dodatkowych obciążeń podatkowych. Nikt nie chce bowiem płacić „zusów”, a realną wartość ma kwota „na rękę”. I pewnie dlatego mam wielu znajomych dziennikarzy, którzy w systemach ubezpieczeniowych figurują jako rolnicy.
Oczywiście pieniądze to nie wszystko, a pełniejszą ocenę stanu, także ekonomicznego, polskiego dziennikarstwa poznamy przy okazji raportu dotyczącego sytuacji zawodowej dziennikarzy, nad którym pracuje SDP.
Warto jednak o pieniądzach w dziennikarstwie mówić. Obalać mity gwiazdorskich kontraktach i cudownym życiu wolnego strzelca, który dziś prędzej czeka na spóźniony przelew niż wydaje na egzotyczne podróże, z których przywiezie ekscytujące materiały, o które będą się biły redakcje.
Trzeba to robić nie tylko przy okazji takich raportów jak wspomniane wyżej. Ale także przy okazji transferów poza dziennikarstwo, tak jak to właśnie ogłosił Michał Majewski. Nie wiem, czy to pieniądze były motywem, ale – jak przecież każdy z nas - znam też wielu świetnych dziennikarzy, także lokalnych, przez lata ujawniających nieprawidłowości, którzy nie byli wstanie znieść ciągłego zaciskania pasa. Finansowego, motywacyjnego, zawodowego w ogóle. Dziennikarstwo bowiem stało się w dużej mierze wyłączenie produktem. Tanim produktem. Jak w markecie.
Tomasz Nieśpiał
