Gdy nasi sportowcy dostają lanie część kibiców – bo są wierni – pociesza ich i głosi: nic się nie stało.

    Europa chce Tuska, bo on chce Europy, a nie Polski. Tak, to jest przede wszystkim prawdziwy Europejczyk, a potem nie wiadomo kto. Europa, a szczególnie Niemcy nie chcą by Polska była Polską. Polacy powinni rozjechać się za pracą, a u nas ma być mieszanina ras, religii, chorej płciowości na używkach i luzie.

    I tak się niestety dzieje. Oczywiście daleko jeszcze, by było beznadziejnie źle. Europejczyk nr 1 biegnie teraz gdzieś tam, bo mu wszyscy ufają poza polskim rządem. Jednak Polska będzie rosła w siłę, co widać choćby po wzrastającym szybko PKB, ale niestety długo jeszcze żyjący w naszym kraju nie będą żyć dostatnie. Uważamy – zwolennicy obecnej władzy – że jednak damy radę. Najważniejsze jest teraz – i zawsze powinna być – gospodarka, produkcja, rozwój bazy przemysłowej. I tak się to dzieje. Chociaż bardzo powoli. Maszyna ruszyła, ale bardzo ociężale i ciągnie za sobą to wszystko co było już prawie zniszczone. Ten ruch przenosi się z rzeczy na ludzi.

    W czwartek owszem „stało się”! I nie mówmy, że nic się nie stało. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Niech się cieszy GW, TVN i inne antypolskie siedliska. Teraz skończą się przekomarzanki. Dialog oczywiście powinien być, ale musi zacząć się od uznania pryncypiów. Bóg, Honor, Ojczyzna.

    Na gmachu nad frontowymi drzwiami do budynku Urzędu Rady Ministrów w al. Ujazdowskich pozostały tylko dwa wyrazy: Honor-Ojczyzna. Ciekawe kto to uchronił przed wybuchem wielkiego niewypału, który od wojny tkwił w ścianie nad głowami urzędujących tam premierów i ministrów. Gdy kilka lat temu odkryto bombę i wydłubano ze ściany – wszyscy z niedowierzaniem kiwali głowami. Jak to było możliwe, że skorodowany i tyle lat wiszący niewypał nie wybuchł?

    Jak to możliwe, że Europa nie chce uwzględnić racji polskiego rządu. Wybrano PiS, a jednak Bruksela tego nie uznaje. Stalin się nie patyczkował, miał być komunizm wszędzie wiec całe narody ginęły w syberyjskiej głuszy. Nas też sprzedano jak przedmiot. Zwycięzcy wojny tak się umówili. Polak zrobił swoje, Polak może odejść. Teraz był potrzebny hydraulik i budowlaniec więc go sprowadzono. Nie szkodzi, że to magister, inżynier a nawet doktor. Polska kształciła za miliony, a brano jej gotowych wykształconych. Lepiej będzie, gdy będą grzeczni, bo inaczej ich się po prostu wyrzuci, odeśle do kraju albo np. do … Utrata trzech milionów ludzi jest już niepowetowana. Teraz trzeba ratować innych przed pozbawieniem ich pracy. Ale to nie jest zmartwieniem Brukseli. Nikt tam nie będzie ginąć za Gdańsk jak to powiedziano w ‘39 roku ministrowi Beckowi. Nie zgodziliśmy się wtedy na niemiecki szantaż. Teraz nikt nas o zgodę nie pytał. Unia wybrała człowieka, który nie będzie mówić NIE. Powie NEIN, gdy zysk będzie po stronie polskiej.

    Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Tak się mówi. Ci, którzy przeżyli twierdzą, że to prawda. Polacy zawsze się jednoczyli wobec zagrożenia. A takie realne zagrożenie rzeczywiście teraz jest. Są w ojczyźnie rachunki krzywd. Obca dłoń ich nie przekreśli przykre, że obcym pomaga obywatel polskojęzyczny. Ale w końcu języka można się szybko nauczyć. Są ludzie, którzy mówią wieloma, ale myślą w jednym.

Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Tak i będzie! Tylko nie wmawiajmy teraz sobie, że nic się nie stało. Ale to tylko zła chwila. Radość sprzedajna. Schadenfreude wyjdzie na wrogie twarze. Przez to lepiej będą rozpoznawalne. W końcu będzie jasno widać: who is who. Obejdzie się bez Wikipedii.

        10.03.2017       Stefan Truszczyński

   

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl