W poniedziałek poddałem w wątpliwość, że ziści się zapowiedziane przez wiceministra kultury upublicznienie dwóch nowych ustaw dotyczących finansowania mediów publicznych. Miało to nastąpić we wtorek lub w środę no i… nie nastąpiło. Tymczasem znalazłem wywiad z Krzysztofem Czabańskim szefem Rady Mediów Narodowych udzielony wpolityce.pl, w którym twierdzi on, że stosowne ustawy znajdą się w parlamencie w marcu. No to mamy jeszcze 26 dni wolnego od problemu nowego abonamentu, za to media publiczne mają kolejne 26 dni, w których zamiast kasy mają figę i to bez maku.
Rzeczywistość jednak nie znosi próżni i w miejsce przedstawienia nowych ustaw (co nie nastąpiło) mamy przedstawienie związane z wyborem nowej/starej pani prezes Polskiego Radia. To nastąpiło i to nawet w kilku odsłonach.
Przypomnę w skrócie. Rada Mediów Narodowych ogłosiła konkurs na jednoosobowy zarząd PR, czyli tzw. dużego radia. Nie ma takiego ustawowego obowiązku, ale tak zdecydowała. Konkurs się odbył i (nie bez kłopotów) wygrała go dotychczasowa prezes Barbara Stanisławczyk. Stara pani prezes nominację przyjęła i została nową panią prezes. Następnego dnia rano na antenie PR przedstawiła swoje nowe plany na następne lata, a po południu… złożyła rezygnację. Tak na marginesie to tym ostatnim posunięciem kompletnie zaskoczyła swojego mentora z RMN czyli Krzysztofa Czabańskiego.
RMN ustami szefa ogłosiła, że w tej sytuacji wybrany zostanie jeszcze nowszy prezes PR, ale tym razem bez konkursu. Ma to nastąpić 9 marca. (Ciekawe czy nastąpi, czy też będzie jak z abonamentem?) Tymczasem radiowa „Solidarność” napisała do RMN list z apelem o odrzucenie rezygnacji pani prezes i z informacją, że Barbara Stanisławczyk byłaby gotowa (pod pewnymi warunkami) poprowadzić firmę dalej. Niedługo potem stara/nowa „zrezygnowana” pani prezes ogłosiła komunikat, w którym potwierdziła sugestie szefa radiowej „Solidarności”. Lektura oświadczenie nie do końca czyni jasnym co było powodem jej rezygnacji, ale wygląda na to, że prawdę mówiła plotka, iż miało to związek z wyznaczeniem przez RMN na wiceprezesa osoby innej niż Jerzego Kłosińskiego, który jednak w konkursie nie startował. Tak na marginesie. To przypominam, że konkurs miał wyłonić zarząd jednoosobowy, ale w trakcie gry… zasady się zmieniły i wyłonił zarząd dwuosobowy.
Prezes Stanisławczyk stwierdza też w oświadczeniu: „Moja rezygnacja była (…) głosem sprzeciwu wobec łamania standardów funkcjonowania instytucji publicznych i zasad moralnych.” Ten fragment oświadczenia – w powiązaniu z listem „Solidarności” – wydał mi się szczególnie ciekawy. Pani prezes zasłynęła bowiem m.in. dyscyplinarnym zwolnieniem kilku liderów związkowych stających w obronie licznie zwalnianych dziennikarzy, a związek zawodowy mający w nazwie słowo „solidarność” wykazał się solidarnością z pracodawcą, a nie z kolegami związkowcami, choć należącymi do innych związków. Ładny przykład „standardów funkcjonowania instytucji publicznych i zasad moralnych”.
Ten nie najkrótszy skrót wydarzeń jest tak pełen uroku sam w sobie, że podaruje sobie pointę i jedynie zwyczajowo przypomnę, że uważam, iż reklamy z mediów publicznych powinny być usunięte!
