Piszę ten tekst w przeddzień kolejnej zapowiedzi dobrej zmiany abonamentowej. Wiceminister kultury zapowiedział, że jutro (wtorek 28 lutego) lub najpóźniej w środę poinformuje opinie publiczną o treści dwóch ustaw mających uratować media publiczne od bankructwa. Ciekawe czy coś z tego wyjdzie, czy też wyjdzie jak zwykle.

Z regionalnymi mediami publicznymi jestem związany z przerwami od 27 lat i z tego poziomu obserwuję postępującą zapaść finansową publicznych nadawców oraz obojętność kolejnych ekip rządzących na taki stan rzeczy. O tym, że pewnego dnia któryś z prezesów zapowie – jak to obrazowo nazwał prezes Kurski - ”budżet śmierci” było wiadomo mniej więcej od połowy lat 90. Początkowo spadek dochodów z abonamentu był nieznaczny, ale tendencja była stała. I stała też była reakcja kolejnych rządów, to znaczy… nie było żadnej reakcji. Aż wreszcie – za czasów rządów PO-PSL – nie dało się już dłużej udawać, że nic się nie dzieje i rząd „zareagował”.

Jeszcze w kampanii wyborczej (dwie kadencje temu) dużo było obietnic na temat naprawy finansów mediów publicznych, ale praktyka wyglądała decydowanie inaczej. W sprawie obowiązku płacenia abonamentu wypowiedział się sam premier Tusk. Wypowiedział się tak lekceważąco, że powszechnie uznano to za wezwanie do niepłacenia go. No i obywatele z radością posłuchali szefa rządu. Nieco mniej posłuszny był minister kultury, który kilka razy podawał termin zakończenia prac nad ustawą o opłacie audiowizualnej, ale i te pozorne ruchy sam min. Zdrojewski podsumował stwierdzeniem, że do przyjęcia nowych rozwiązań „brakło woli politycznej”. Potem PO przesiadła się do ław opozycji. Nadszedł czas „dobrej zmiany”.

Czas nadszedł tylko… dobra zmiana nie nadeszła. Naprawa finansów mediów publicznych stała się składową wyborczych obietnic. PiS obiecywał zrobić dokładnie to do czego Platformie z PSL brakło „politycznej woli”, mianowicie wprowadzić powszechną opłatę audiowizualną. Nad dylematem czy owa opłata ma być płacona razem z opłatą za prąd czy z podatkiem PiT pochylano się z troską całą zimę i wiosnę. I wreszcie przypomniano sobie, że takie rozwiązanie wymaga akceptacji Brukseli co może potrwać nawet rok, a sprawa jest pilna, więc zdecydowano się na szybkie prace nad poprawą ściągalności abonamentu. Te szybkie prace trwały… rok. Ten sam rok, w którym Bruksela mogłaby już klepnąć nową opłatę.

Dziś ministerstwo zapowiada wprowadzenie dwóch ustaw. Jednej uszczelniającej ściąganie abonamentu i drugiej wprowadzającej nową opłatę audiowizualną, czyli… znaleźliśmy się dokładnie w punkcie wyjścia. Taki pajęczy las połączony chocholim tańcem.

Platformie w ogóle brakowało woli politycznej. Na dniach zobaczymy ile jej ma PiS.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl