Czterdzieści lat temu robiłem reportażyk dla telewizji z odsłonięcia pomnika Bolesława Prusa na Krakowskim Przedmieściu, tuż obok Bristolu. Stoi tam oczywiście nadal nieco cofnięty od ulicy. Autorka pomnika, rzeźbiarka Anna Kamińska-Łapińska tłumaczyła uczestnikom uroczystości, że forma jaka wybrała to dlatego, bo „już nie rzeźbi się pomników całkowicie realistycznych”. I stąd płaszcz pisarza jest trochę chropowaty, jakby szpachlą nakładana była wierzchnia warstwa. Dyskutowano o tym. Pamiętam, że obecni byli popularni pisarze, autorzy popularnego wówczas serialu Matysiakowie, no bo w końcu Prus to pisarz bardzo warszawski.
Z zainteresowaniem przeczytałem więc ostatni felieton kolegi z naszej SDP-owskiej strony internetowej. Wojciech Piotr Kwiatek-„Bratek” postanowił wystąpić z przypomnieniem zasług Prusa-Głowackiego. A „Bratek” to dlatego, że sam siebie tak nazwał będąc autorem świetnego słuchowiska o Radiu Wnet, emitowanego jeszcze niedawno właśnie na jego antenie.
Przeczytajcie ten pouczający felieton. Niby wszystko wiemy o szacownym koledze piszącym ważne teksty w warszawskich „Kronikach tygodniowych”, a jednak Prus jest trochę w cieniu naszych noblistów. Pisarza charakteryzuje jego zachowanie w czasie odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza, w pobliżu miejsca gdzie sam teraz stoi. A stoi nie na cokole ale na ziemi. Wówczas to w czasie ogromnej patriotycznej manifestacji na Krakowskim Przedmieściu relacje pisali m.in. właśnie Sienkiewicz i Prus. I bardzo różniły się te relacje. Zupełnie inne podejście było obu Panów.
Henryk Sienkiewicz oglądał wszystko z wieży kościoła Św. Krzyża. Natomiast Bolesław Prus poszedł Krakowskim Przedmieściem razem z wielotysięcznym pochodem. Był tak jak zawsze bliżej ziemi, wśród zwykłych mieszkańców stolicy.
Dziś Traktem Królewskim podążają również zwykli ludzie pamiętający dziesiąty dzień kwietnia 2010 roku. Każdego miesiąca wspominają śmierć naszego Prezydenta, jego Małżonki i wielu niezwykle ważnych Polaków.
Niestety ciągle nie ma jeszcze pomnika 96 ofiar. Mijają lata. Inne miasta maja już pomniki pamięci prezydenckiej pary. Warszawa zwleka. Właściwie nie Warszawa ale władze Warszawy. Teraz pojawiają się nawet w czasie tych pochodów grupki ludzi hańbiących krzykami pamięć tych, którzy zginęli.
Pomnik smoleński stanie jednak na pewno w Warszawie. Powinien być usytułowany na Krakowskim Przedmieściu. Pisałem już o tym kilkakrotnie, że jest miejsce godne i dostępne. Znajduje się miedzy pomnikiem Adama Mickiewicza i Kolumną Zygmunta. To rejon w pobliżu kościoła Św. Anny. Już najwyższy czas. Nie wolno nadal odkładać, czekać. Trzeba wznieść ten monument.
20.01.2017 Stefan Truszczyński
