Równolegle z rozwojem technologii i technik medialnych, rośnie liczba manipulacji. Ze względu na to, że sterowanie odbiorcą oparte jest na badaniach naukowych oraz zaawansowanych technologiach, wpływ mediów w tej dziedzinie staje się zagrożeniem niemal tak groźnym jak klasyczna wojna. Wyniszcza bowiem obszary mentalne jednostek i społeczeństw, pozbawia własnego osądu sytuacji – powoduje bezkrytyczny odbiór informacji, które coraz częściej stają się substytutem rzeczywistości. Stąd potrzeba wprowadzenia systemowej edukacji medialnej dedykowanej dzieciom i młodzieży. Potrzebę taką dostrzegano w kraju już w latach 90-tych, oraz artykułowano ją w kolejnych latach
Jako pierwsza, edukację medialną do szkół wprowadziła Wielka Brytania jeszcze w latach 30-tych XX wieku. To właśnie tam rodziły się pierwsze inicjatywy ochrony odbiorców przed negatywnym wpływem środków przekazu. Współcześnie w tej dziedzinie przoduje Australia, Kanada, Południowa Afryka oraz kraje skandynawskie.
W Polsce zajęcia z „wychowania do mediów” wprowadzono reformą edukacji w roku 1999. Niestety, stał się to zapis martwy, którego realizacja nigdy nie przyjęła formy systemowej.
Sprawą manipulacji medialnej zajmowały się ważne krajowe ośrodki akademickie oraz organizacje pozarządowe. Powstawały kolejne, trafne analizy i wskazówki, jak chociażby we fragmencie, ta cytowana poniżej, która ukazała się w „Folia Litteralia Polonica”:
- Przygotowanie uczniów do właściwego odbioru przekazów medialnych służy zrozumieniu intensywnie rozwijającego się świata, gdyż wiąże się z umiejętnością selekcji odbieranych treści, dokonywania samodzielnego i świadomego wyboru informacji napływających z różnych źródeł, jak również wyszukiwania, przygotowywania i prezentowania informacji medialnych. Umiejętność aktywnej percepcji medialnej wymaga zarówno wrażliwości emocjonalnej, jak i estetycznej. Wykorzystywane w edukacji humanistycznej techniki medialne z jednej strony wzbogacają proces kształcenia o nieliterackie teksty kultury, co prowadzi do pożądanej różnorodności treści, nauczania polisensorycznego, wprowadzania na zajęcia przekładu intersemiotycznego oraz dyskursu interkulturowego.
Z drugiej strony dostrzec można poważne zagrożenie, gdyż rośnie nowe pokolenie sprawnie klikające myszką we właściwe ikonki już od trzeciego roku życia, dla którego wybranie właściwego przycisku nie stanowi problemu, natomiast jest nim odnalezienie i wykorzystanie właściwej, wiarygodnej i aktualnej informacji w lawinowo narastającym jej gąszczu.
Biskup Adam Lepa, specjalista w dziedzinie badania manipulacji medialnych, już w roku 1992 przestrzegał przed niebezpieczeństwami jakie dla jednostek, społeczeństwa a pośrednio dla państwa niosą ze sobą działania mediów nieuczciwie kreujących potrzeby i zachowania odbiorców:
- Wychowanie i manipulacja są ważnymi sposobami wywierania wpływu społecznego. Dotyczą oddziaływania na innych ludzi, zmierzającego do określonej zmiany ich postaw i zachowania, odpowiadających zamierzeniom tego, który takie oddziaływanie podejmuje. Zmiany te osiągnąć można w różny sposób; przez oddziaływanie wzorów i modeli (na skutek naśladownictwa i modelowania) przez nakazy i zakazy, perswazję (co zachodzi w wychowaniu) lub też przez posługiwanie się środkami (metodami), których działanie ma być przed odbiorcą tych wpływów całkowicie lub częściowo zatajone, co występuje w procesie manipulacji.
Powstawało i powstaje nadal wiele opracowań i publikacji wskazujących na potrzebę edukacji medialnej w szkołach. Sporadycznie takie działania są podejmowane. W jednej ze szkół na lubelszczyźnie powstał nawet scenariusz lekcji wychowawczej, w którym głównym założeniem jest przeciwdziałanie negatywnemu wpływowi mediów na rozwój człowieka, oraz kształtowanie selektywnej i krytycznej postawy wobec medialnych przekazów. Na Podkarpaciu, kilku dziennikarzy z własnej inicjatywy od czasu do czasu prowadzi zajęcia dla młodzieży poświęcone zagrożeniom związanym z manipulacją.
Być może w innych regionach kraju mają miejsce podobne lub skuteczniejsze próby edukacji medialnej dla dzieci i młodzieży. Ale nadal pozostają one jedynie sporadycznymi, „wyspowymi” inicjatywami.
Podczas Forum przemysłowego w Karpaczu, na początku grudnia, miałem okazję krótko porozmawiać na ten temat z Panią Elżbietą Witek, ministrem w kancelarii prezesa Rady Ministrów. Temat wywołał, prowadzący panel medialny, Igor Janke. Pani minister obiecywała zaraz po powrocie zasygnalizować ministrowi edukacji potrzebę wprowadzenia do szkół systemowego nauczania o mediach i związanych z nimi zagrożeniach.
Jak dobrze sobie przypominam, padło nawet takie zdanie ze strony Pani Minister: „Powinniśmy natychmiast wprowadzić takie lekcje do polskich szkół”!
Namawiając polityków i ministerstwa do podjęcia systemowych działań edukacyjnych, związanych z ochroną dzieci i młodzieży przed manipulacją, chciałbym przestrzec przed pośpiechem, który również w tym temacie nie jest najlepszym doradcą.
Istnieje potrzeba stworzenia specjalnego programu nauczania opartego o dotychczasowe prace naukowe wsparte praktycznym doświadczeniem dziennikarzy. Wypracowanie takiego programu powinno iść w parze z przygotowaniem kursów specjalistycznych dla nauczycieli i być może wolontariuszy. Jestem przekonany, że wykształcenie takiej specjalistycznej kadry musi trwać co najmniej dwa lata i powinno się kończyć wydaniem certyfikatu, który można by było cofnąć, jeśli kandydat w praktyce okazywałby się osobą naruszającą wdrażany program.
Andrzej Klimczak
