Ucieszyłem się niezmiernie. W ubiegły piątek biegając nocą po kanałach telewizyjnych wpadłem na TVN-owski. I cóż widzę. Oto zmasowany atak na ministra Antoniego Macierewicza. Wszystko źle! Toż to diabeł wcielony. I taki gość - słyszę – chce mieć teraz jeszcze własną armię. Zgroza!

    Dzięki ci Panie Boże. Najwyraźniej wreszcie zdrajcy, łobuzy kogoś naprawdę się boją. Byli, czyli uprzednio zarządzający MON-owscy wice, zapluwają się teraz od nienawiści. Już nie ukrywają i nie maskują się. Już nie są to przemówienia intelektualne i eleganckie. Chłopcy na emeryturze są wreszcie sobą, mówią: „Macierewicz to niebezpieczny facet, chce dysponować siłą zbrojna, to …”.

    Zbudowanie obrony terytorialnej jest najpilniejszą koniecznością. I to właśnie dzięki zdecydowaniu ministra jest czynione. I będzie zrobione. Można jeszcze dyskutować o podległości, liczebności, a potem o zasadach szkolenia i rozmieszczeniu. Niech mówią o tym – Romuald Szeremietiew, generałowie obecnie decydujący i generałowie bywszy - ale ci niezacietrzewieni. Otwarte studia telewizyjne mogą temu służyć. Działać trzeba szybko. Niechby te 50 tysięcy żołnierzy na początek było już pod bronią. Oczywiście nie ma mowy na łapu capu.  Trzeba działać mądrze i fachowo. A jakby nie było, misje zagraniczne spowodowały, iż mamy już niezłą kadrę prawdziwych żołnierzy.

    Odsunięci od władzy pyskacze mają do dyspozycji TVN-owskie kamery i studia, „wyborcze” łamy i jeszcze wielu ludzi niechętnych własnemu krajowi.

    Ale jest dobrze. Widać, że całe to piątokolumnowe towarzystwo zaczyna się bać. Pyskować każdy może. Niech tam. Zresztą, gdy otwiera się szeroko buzię pokazują się spróchniałe zęby. Wyleniałe lwy nie są już groźne. Lawina ruszyła. Animatorzy dobrej zmiany oczywiście jeszcze niejeden raz się potkną. Nikt jednak już lawiny nie powstrzyma.

    Trzech smętnych dziadków zasiada przed kamerami Polsatu. Rozmowę prowadzi zasłużona redaktor Gawryluk. Czy to jej wybór, czy szef kazał? Oto obywatel Komorowski eksprezydent, który chce wrócić, siada obok Millera i Pawlaka. Wczoraj Pan były prezydent namawiał – lać w łeb cepem. Teraz jest bardzo grzeczny. Był i to bardzo długo. I niestety nadal nie rozumie, że tamten czas już się skończył. Bronisław Komorowski jest klinicznym przykładem faceta, który nie może pogodzić się z myślą, że przegrał. I to na własne życzenie. „Polityka” stroiła go w szaty i ordery Mościckiego. Prezydenci już tak mają, że łatwo skłonni są uwierzyć  we własna charyzmę. Ale słoma z butów zawsze w końcu wylezie. Dla ludu lepiej, gdy szybciej to zauważy. Niestety jest  jak w legendzie o angielskim królu: „on jest nagi” – ktoś krzyknął i dopiero wtedy wszyscy zobaczyli gołą królewską dupę.

    U nas ten proces trwał długo. Antoni Macierewicz przyspiesza rozpoznanie. Niech sobie podskakują różne byłe wice. Najwyraźniej się boją o to, że na wierzch wyjdą przekręty i kombinacje. A wyjdą na pewno. Zaczęliśmy od przeglądu prokuratorów. Wprawdzie dotknęła ich zbiorowa amnezja. Ale pomału być może sobie przypomną co się działo w Gdańsku ostatnimi laty. Prawda wychodzi na wierzch. Wychodzi jak czerwonoarmiści z Legnicy, jak zawłaszczenia i kombinacje w Warszawie. Ośmioletni plan szkodzenia Polsce zakończony. Śmieszne gdy ci, którzy niszczyli przemysł stoczniowy w ogóle wypowiadają się teraz o odradzających się w kraju państwowych i prywatnych stoczniach. Niedawno jeszcze płaszczyli się przed unijnym babolem, która przyjechała do Polski, by zamknąć branżę. Teraz po latach dowiadujemy się, że kręciła na tym prywatne lody. Panie Nitras. Siedź Pan cicho i wstydu oszczędź. Warto tu przytoczyć ukochanego pisarza: jak się nie będą bali – to będą się śmiali.

    I zaczynają się rzeczywiście bać. Widać dociera świadomość przegranej.

    Koleżanka G. i inne mają jeszcze wiele grup do usadzenia w studiu. Niech pojawiają się przed kamerami Polsatu, tak jak ostatnio, „trojaczki” – czekoladowy orzeł, niezmordowany uwodziciel i wspaniały strażak. Proponuje następne tercety: Kwaśniewski – Marcinkiewicz – Zych, Wałęsa – Suchocka – Kalisz itd. Itd. Chętnych nie zabraknie.

        28.11.2016             Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl