Podczas pierwszych, po wakacyjnych warsztatach dziennikarskich, przeznaczonych wyłącznie dla redaktorów naczelnych dzienników i tygodników, zaprezentowano zapis autentycznej rozmowy.
Oto jej przebieg, bez żadnych skrótów:
- Halo, mówi Jerzy Gościuk z gabinetu szefa Kancelarii Premiera, asystent pan Tomasza Arabskiego. Czy mogę rozmawiać z redaktorem naczelnym?
- (sekretarka) Coś nam przerywa. Z redaktorem Waldemarem Posłusznym?
- Tak. Tak.
- Łączę.
- Halo… Jerzy Gościuk z tej strony. Od ministra Arabskiego. Panie redaktorze, czy pan mnie słyszy? To dobrze. Sam pan widzi, ważny urząd i nie możemy się doczekać przyzwoitej łączności ze światem. Będę próbował łączyć z panem Arabskim. Na razie pali się czerwona lampka, co znaczy, że mój szef jest zajęty. Dopiero dziś przekazałem ministrowi notatkę służbową z naszej wczorajszej rozmowy. Jak pan pamięta rozmawialiśmy o wstrzymaniu publikacji i o spotkaniu z panem premierem.
- Oczywiście, pamiętam.
- To dobrze, bo są rzeczy, o których warto pamiętać. To tylko tak na marginesie. Premier jeszcze przed publikacją bardzo chce odbyć spotkanie z panem. Nie chcielibyśmy jednak, żeby to było rozumiane w ten sposób, że były jakieś naciski z Kancelarii Premiera. Pan rozumie? Prawda?
- Absolutnie rozumiem. To mój obowiązek.
-Tym bardziej, że dotyczy delikatnej sprawy z tego, co do nas dotarło. Nie muszę pana przekonywać, że dziś sprawą Amber Gold żyje cała Polska. Szkoda byłoby, gdyby opinia publiczna była karmiona fałszywymi informacjami. Szczególnie, że w tle przewija się syn pana premiera. Jest wielu, którzy chcieliby panu premierowi zaszkodzić. Ale pan przecież do nich nie należy?
- Ależ.
-Tak myślałem. Przepraszam, to znaczy tak myślą panowie Arabski i Tusk. Może pan ich o tym zapewnić. Najlepiej, osobiście. Problem tylko kiedy. Chodzi o to, że wszystko dzieje się tak naprędce. Czy ma pan już termin publikacji? Dobrze byłoby przed.
- Zawsze mogę trochę opóźnić.
- Cały dzień dziś rozmawia o tym premier z ministrem Arabskim. Nie chciałbym, broń Boże, wtykać nosa w wewnętrzne sprawy redakcji. Zapytam pana jedynie, czy autor tego opracowania jest godny zaufania?
- Dotychczas nigdy nas nie zawiódł.
- Kiedyś musi to nastąpić. A propos, czy jacyś redaktorzy, prawdziwi fachowcy czytali już materiał? Nie wymaga uściśleń? A może eliminacji niektórych wątków?
- Właśnie o tym chciałbym porozmawiać z premierem. Najlepiej języka zasięgać u źródła. Mógłbym też pana premiera powiadomić o kilku innych sprawach, które mamy na warsztacie.
- Czy są podobnie drażliwe dla nas, jak Amber Gold i OLT?
- Proszę się nie martwić, tak bym powiedział. Dziennikarskie powinności wypełniam jak należy. Do materiału, o którym mówimy, wyznaczyłem dwójkę doświadczonych redaktorów. Renatę Mik i Władysława Kydałę. Jak się mówi, z niejednego już pieca… Pan premier może liczyć na nasz pełen profesjonalizm i rzetelność.
- Dobrze, dobrze. Ostrożności nigdy za wiele. To co, ustalamy wizytę przed. Prawda? Pan premier jest bardzo zajęty. Prosił jednak, żeby spotkanie z panem było priorytetem. Jaki termin panu odpowiada?
- Dostosuje się do kalendarza pana premiera.
- Sprawia pan ministrowi Arabskiemu prawdziwą radość. Tak nie znosi zmiany terminów w kalendarzu spotkań. To podobno plaga w Kancelarii Prezydenta. Ale to proszę zachować dla siebie. O, zapaliła się zielona. Sprawdzę, może już pan Arabski jest wolny. Proszę się nie rozłączać. ( Po dłuższej chwili) Niestety, do pana ministra w tej chwili wszedł kolejny interesant. Nie wiem, czemu taki spocony i na głowie jakby zmierzwiony. To oczywiście nie ma nic do rzeczy, gdy idzie o naszą rozmowę. Czy minister Arabski może zadzwonić do pana o swojej ulubionej porze, po całodziennym młynie? Kiedy jest już spokojny i łagodny.
- Cały czas mam komórkę włączoną.
- Dziękuję za rozmowę. Proszę czekać na dalsze instrukcje.
W ramach zajęć, żaden z siódemki kursantów nie odgadł prawidłowo redakcji, z którą urzędnik Kancelarii Premiera odbył zarejestrowana rozmowę.
Na trzech czytelników, którzy jako pierwsi nadeślą prawidłową odpowiedź, czekają cenne nagrody. Wręczy je osobiście asystent dyrektora po wakacyjnego kursu - Jerzy Jachowicz.
7 października 2012
nowy.jpg)
