Rzeczywiście, nabijałem się z wyboru Jacka Kurskiego w konkursie na prezesa TVP. Ale teraz zmieniam zdanie. Spowodował to Pan Bogdan Czajkowski (piszą o nim publicysta i reżyser), który zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa: ponoć „Kura” spóźnił się o 20 minut składając konkursowe dokumenty.
Aj waj! Straszne. Na dodatek wciągają w tę zabawę naszego (SDP) prezesa Krzysztofa Skowrońskiego, który ma świadczyć jak było.
Prokuraturo, Krzysiu – olejcie to. Nie ośmieszajcie sądownictwa polskiego jeszcze bardziej. Bo tak jak jest to już naprawdę wystarczy. Panie Czajkowski, kto Pana podpuścił? I to Pan chciał być prezesem najważniejszego medium opinii publicznej w Polsce?
Są czy nie ma granic głupoty? Jeśli nie ma to zaprocesujmy się na śmierć: za obstrukcję po kolacji na Foksal, za spóźnienia tramwajowe, kolejowe no i oczywiście lotnicze. Za zły wybór konkubiny i zbuki wśród reklamowanych ściółkowych jaj.
Niedawno wyjeżdżałem tyłem, samochodem z bramy. Tak samo, w tym samym czasie czyniła pewna niewiasta. Wyjeżdżała z sąsiedniej posesji. No i buch. Za późno zauważyłem. Ona też. Mój hak samochodowy dotknął dekielka na kole tej Pani. Próbowałem dać wizytówkę, mówiłem, że tu właśnie pracuję i jestem Sekretarzem Generalnym instytucji. Niestety obywatelka zawołała policję. Przyjechali nawet dość szybko. Policjant popatrzył i powiedział, że oboje jesteśmy winni i poprosił każdego z nas o 500 PLN jako, że interweniowała w zajściu policja no i dla każdego z nas po 6 pkt. karnych. Pani ocknęła się i zdumiona mówi – nie! Więc policjant skierował sprawę do sądu i teraz będziemy się sądzić.
Gdyby głupota umiała fruwać latało by dookoła dużo gołębi. To jest porównanie z pewnego czeskiego serialu. Tak stwierdził jeden z lekarzy szpitala, o którym był film wobec durnowatej pielęgniarki.
Ja powiem tylko: litości!
Niech już prezesem będzie Pan Jacek Kurski.
Nawet forever. Bo inaczej nie daj Boże – będziemy mieli czajkowskich a wówczas chyba nie wytrzyma nawet Maciej Szczepański. Wykopie wieko od trumny i wróci na Woronicza.
Nie przejmuj się Pan, Panie Jacku. Najwyżej niech bogaci pracownicy Telewizji Polskiej kupią Panu zegarek. Najlepiej Pateka. Zresztą już był w telewizji wiceszefem ktoś o zbliżonym nazwisku – mianowicie Patyk. Ten sprytny człowiek wyasfaltował sobie dróżkę przed letniskowym domkiem na koszt podatnika. No i wywalili. Ale Panu, Panie Jacku na pewno nic takiego nie przyjdzie do głowy. Pan jest uczciwy i przedsiębiorczy. Tak uważam.
Proszę więc zabrać się ostro do roboty. Damy radę. A jeśli nie ja to Pan na pewno. Dobrze, że to Pana wybrali.
