W tym tygodniu w świecie mediów publicznych miały miejsce dwa ciekawe wydarzenia. Jedno powszechnie dostrzeżone, czyli wybór nowego/starego prezesa TVP i drugie prawie niezauważone, czyli nadanie wszystkim mediom publicznym nowych statutów.

Prezesem został Jacek Kurski, którego wcześniej Rada Mediów Narodowych odwołała ze stanowiska, by w kilka godzin później odwołać swoje odwołanie. O wyborze Kurskiego na szefa TVP zdecydowały osoby, które wcześniej nie tylko głosowały za jego odwołaniem, ale także Joanna Lichocka, która o to odwołanie wnioskowała. Wniosek złożyła krótko po tym jak ukazał się z nią wywiad, w którym prezesa… chwaliła. Ponieważ odwołanie odwołania prezesa odbyło się po konsultacjach z innym prezesem komentatorzy uznali to (a także ponowny wybór prezesa) za dowód na zależność RMN od tego ważniejszego prezesa.

Otóż absolutnie się z tym nie zgadzam. Historia, którą przytoczyłem świadczy o pełnej niezależności Rady Mediów, choć rzeczywiście co najmniej część jej członków jest niezależna od tego co sami wcześniej zrobili lub powiedzieli. Póki co taka właśnie niezależność musi nam wystarczyć, bo jest to niezależność na miarę naszych czasów.

Rada wybrała prezesa TVP w konkursie na czteroletnią kadencję. Co ciekawe nie musiała organizować konkursu (nie ma takiego ustawowego obowiązku) i nie musiała wyznaczać długości kadencji (z tego samego powodu). Konkurs wymyśliła chyba sama. Kadencje chyba też i zapisała je w owych nowo nadanych statutach dla medialnych spółek publicznych. Kadencyjność rad nadzorczych (3 lata) i zarządów (4 lata) ma gwarantować stabilność i pewną niezależność władzom spółek. Tyle tylko, że owe statuty zawierają i inne zapisy. Na przykład minister skarbu państwa może odwołać, a RMN może odwołać i powołać w dowolny momencie i rady nadzorcze i zarządy. Trochę się to kłóci z ową ideą stabilności i niezależności władz spółek, ale proszę zauważyć, że wiernie trzyma się ducha niezależności Rady Mediów Narodowych od jej poprzednich decyzji.

Prawie na koniec jeszcze jedna anegdotka. Po wyborze nowego/starego prezesa telewizji przewodniczący Rady Krzysztof Czabański pochwalił jego „dynamiczność” i wyraził nadzieję, że owa dynamiczność pozwoli mu na osiągnięcie najważniejszego celu czyli poprawę ściągalności abonamentu. Tak oto dowiedzieliśmy się, że główny zadaniem szefa TVP nie jest rozsądne wydawanie środków z abonamentu na misyjny program, ale tych środków zbieranie. Przewodniczący Czabański wygłosił tę teorię zupełnie niezależnie od tego, że niedawno to on – jako wiceminister kultury – odpowiadał za uregulowanie kwestii opłat na media publiczne i z tego zadania się nie wywiązał.

No to teraz już zupełnie na koniec zwyczajowo przypomnę, że uważam, iż reklamy z mediów publicznych powinny być  usunięte!

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl