Jest to doprawdy porażające! Jak osoby, których pierwszym obowiązkiem zawodowym jest nie tylko znajomość prawa, ale przestrzeganie go i przede wszystkim objaśnianie go działają wbrew temu! A jeszcze co gorsze, poprzez swoje wystąpienia pokazują jak nie należy włączać się (a dokładnie mieszać się) w walkę polityczną i właśnie naginać (czy raczej działać wyraźnie wbrew prawu) by realizować wybrane przez siebie cele! Zaczęło się od czarnowidztwa, iż w Polsce nastanie dyktatura. Były to wypowiedzi bardzo prominentnych osób, z pierwszych stron gazet, ba profesorów! Chylimy czoła przed osobami z takimi tytułami, szanujemy ich dorobek naukowych, ale mamy pełne prawo oceniać ich wypowiedzi. Na tym właśnie polega demokracja, że nie tylko możemy się odnieść do profesorskich wypowiedzi. Bo idźmy jeszcze dalej! To jest właśnie wolność słowa. Czy samo mówienie o dyktaturze nie jest działaniem wprost zwalczającym demokrację? No bo jak „zamykanie gęby” innym, to swoboda wypowiedzi „załatwiona odmownie”. Macie myśleć taka jak wam nakazuje dyktatorska władza i koniec. Bo to jest właśnie dyktatura. Aż trudno w to uwierzyć, że w demokratycznym kraju jest grupa poważnych osób, która już od kilku miesięcy trąbi o dyktaturze? Jakie stare duchy stare się powyciągać z szaf? Kogo i dlaczego i w imię czego chce ta dyktatura straszyć? Pisałem już o tym w sześciu felietonach na stronie „sdp.pl”: KOD fałszowania demokracji 28-02-2016, KOD antydemokracji i anarchii na ulicach 20-03-2016, Co robi Konstytucja RP w kiosku ? 08-04-2016, Czary mary będzie dyktatura! 26-05-2016, KOD bycia wieszczem i walenia w demokrację 12-07-2016, Znów duch dyktatury na horyzoncie?! 21-08-2016. Otóż według prominentnych wypowiedzi dyktatura miała nastać w sierpniu, a najdalej we wrześniu? No i co? Sierpnia już dawno nie ma, wrzesień prawie zakończony, a gdzie ta dyktatura?
Czy to po prostu nie śmieszne? Może nawet i nie śmieszne, co tragiczne, gdy weźmie się pod uwagę, że tacy uczeni powinni od razu wskazać na przepisy, które zostały naruszone przez rządzących? I wskazujące na dyktaturę? Nie, tego nie ma do tej pory! A może jak wybory wygrała większością jedna partia (co jest normalne i właściwe dla demokracji), to właśnie ten fakt oznacza dyktaturę. Ale jak i gdzie ? I na jakiej podstawie? Jak można normalne dla większości parlamentarnej procedury głosowania większością głosów w Sejmie, przyjmować za przejawy dyktatury? Nawet osoba nie koniecznie rozeznana w procedurach regulujących ustrój państwa łatwo może stwierdzić, że tu nie ma żadnego przejawu dyktatury! Chyba, że na siłę takiego przejawu się szuka?
A może właśnie o to chodzi? Jak zwalczyć demokratyczne postanowienia poprzez wymyślanie zarzutów, gdy rzeczywistość temu wyraźnie przeczy? Czyli powołujemy się na bezzasadne zarzuty, by poprzez te zarzuty wykazać, że demokracja, to nie jest demokracja?
Należy tu jeszcze koniecznie wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ci różni znawcy nie biorą pod uwagę tego, że za 3 lata są nowe wybory parlamentarne. I „układanka” w Sejmie może się zmienić. Być może, że zupełnie inna partia będzie miała zdecydowaną większość i sama utworzy rząd. Niemożliwe? Właśnie, że możliwe! I co wtedy! Znowu podniesie się „smętne larum” o tym, że dyktatura tuż, tuż... I co ? i stale w demokracji będziemy mieli dyktaturę? Pomieszanie z poplątaniem. Te wszystkie twierdzenia o dyktaturze, te dyktatorskie zapędy są nic nie warte. Zwiększają jedynie frustrację i brak rzetelnej oceny sytuacji.
Zresztą mrzonki o dyktaturze same padły (dosłownie!) po wypowiedzi (a dokładnie wpisie na twitterze) jednego z sędziów. I cóż to za odnoszenie do polskiego polityka, stojącego na czele partii politycznej najczarniejszego zwrotu w historii ludzkości, najczarniejszej dyktatury, największej zbrodni w dziejach-Holokaustu. A odpowiedzialni za Holokaust, za wymyślenie tej idei, za jej realizowanie i dokładne wykonywanie w niemieckich obozach koncentracyjnych odpowiedzialni są tylko i wyłącznie Niemcy, naród niemiecki. Tu nie ma co sprawy owijać w bawełnę. I w Polsce należy to powtarzać bez przerwy, bo Niemcy w swej najnowszej narracji polityki historycznej chcą się nią podzielić z innymi, właśnie odpowiedzialnością za Holokaust. I w przestrzeni publicznej narodu, który poniósł tak przeogromne i do dziś nie wypłacone (tak nikt nie zapłacił Polakom do dziś za Warszawę i jej morze ruin, bezwzględne mordowanie cywilów w czasie Powstania Warszawskiego, Auschwitz, gdzie ginęli Polacy i inne niemieckie obozy koncetracyjne) ani nie wyleczone krzywdy! I teraz, w obecnej sytuacji politycznej podnosić: ein Volk, ein Reich, ein Fuehrer!
I co to ma znaczyć? Rozwaliliśmy demokrację i mamy dyktaturę? Już tak szybko? Wystarczy kilka wypowiedzi prominentnych osób, by gwałtownie zmienić w demokratycznej Polsce ustrój polityczno-społeczny? Tu nie wystarczą same przeprosiny. Kara w demokratycznym społeczeństwie powinna być dużo sroższa! Bo demokracja także powinna umieć się obronić i już!
Oczywiście, można się tak zabawiać bardzo długo i na różne sposoby, ale gdzie szacunek dla przeszłości, tak tragicznej, własnego narodu? A czy demokracji faktycznie trzeba bronić na ulicach? Czy to jest właściwy kod obrony demokracji, czy raczej kod obalania demokracji?
Należy koniecznie zauważyć, że rozwalaniem demokracji zajmuje się w sumie niewielka grupka, i tych „widzących już dyktaturę w Polsce” i tych maszerujących po ulicach pod sztandarami KOD. Jest ich bardzo mało, wobec całej potęgi demokracji. Ale za to szumu robią, co niemiara. Teraz, dodajmy z przekąsem, „zabierają się” do Święta Niepodległości 11 listopada.
I od razu uprzedźmy ich zakusy! Dyktatura marnych protestów nie zasłoni prawdziwej wolności, prawdziwej demokracji i tego, że w wolnym kraju mamy prawo być wolnymi Polakami.
A co potem? Co znowu wymyślą „wizjonerzy dyktatury”?
Andrzej Dramiński
