- Tu się sprzedaje, tu się kupuje – odejdź maleńki, bo cię opluję!

    Właściciel warzywniaka zrywa się bladym świtem, ustawia skrzynki, poleruje owoce, klientów już jak na lekarstwo, ale on jednak w gotowości czeka. Pamiętam w pewnym małym miasteczku „ryzykantka” założyła ciekawy salon odzieżowy. Jeździło się tam dość daleko, by wybierać nietuzinkowe garnitury i koszule. Oczywiście po kilku latach zniszczyła ją konkurencja molocha. Pomysł na destrukcję był prosty – obniżać ceny tak, aż mały padnie. Potem ceny zostaną podniesione. W takich sklepach był i rabacik, świetna obsługa, no i ludzie dzielnie walczący o przetrwanie. Niestety na ogół im to się nie udało.

    Dziubolą teraz „mali” grosz do grosza. I tak jak w ’89-tym znowu mogą liczyć tylko na stragany, łóżka polowe i szczęki. Do Polski wpuszczono giganty handlowe, które systematycznie zżerają wszystko.

    Rzecz najbardziej intratna, najbardziej przynosząca zyski – handel, to od zawsze łatwe bogactwo narodów – przehandlowano go. Właśnie oddano za darmo w obce ręce. To lepkie ręce pozbawiły nas handlu. Teraz ptasie móżdżki próbują coś odzyskać, opodatkować ale idzie to jak krew z nosa. Błąd za błędem, nieporadność, szarpanina legislacyjna areopagu tyleż dużego co skłóconego i nie dostrzegającego gdzie dobro wspólne. To jest obraz Anno Domini 2016!

    Pośrednik zabiera zysk rolnikowi, rybakowi, zysk źródeł mineralnych i kopalni. Nie sieje, nie orze, nie mieli a kręci sobie młynka i składa w kupki szmal.  Wszyscy to wiedzą, widzą wszyscy, tak jak ja – narzekają, ale rozbój w biały dzień trwa.

    Ludzie ludziom zgotowali ten los. A teraz „nadludzie” gadają, jeżdżą za cudze do Brukseli i nic z tego nie wynika. Poza pęcznieniem biurokratycznych kadr i mnożeniem przepisów, które się drukuje choć nie sposób nawet tego przeczytać.

    Sędziwy już starzec - może z małą i wątpliwą satysfakcją powiedzieć: a nie mówiłem. Tak ostrzegał premier krótko wówczas rządzący. Jednak sprzedawcy Polski go nie słuchali. Naród też zachwycał się kolorowymi blachami wielkich gmachów i neonami przyciągającymi uwagę. Likwidowano miejsca pracy – zakłady przemysłowe, fabryki, kopalnie a na ich miejscach wyrastały – i wyrastają nadal – mikroprzemysłowe sklepy, dziś symbol wyzysku pracowników, jeden z powodów exodusu za chlebem To wątpliwa dekoracja kraju nad Wisłą, gdzie zachodnie marki krzyczą obcymi symbolami i głosami.

    Firmy doradcze wiedzą o Polsce wszystko. Leży przed nimi rozłożona na łopatki. Tylko dziobać wybierając najlepsze kąski. „Brukselczycy” bezczelnie fotografują się grupowo by protestować przeciwko zmianie, która zmiany wprowadza. Wszyscy oglądamy te twarze tak jak i KOD-owców, którzy ośmielają się protestować nawet na pogrzebach narodowych bohaterów. Jak długo ta hucpa trwać będzie jeszcze bezkarnie?

    Polska nie wstanie z kolan jeśli ludzie będą zatrudniać się przy szorowaniu podłóg obcych targowisk. Nie zarobią, bo zyski odprowadzane są precz, za granicę.

    „Białe kołnierzyki”, importowani doradcy nic nie wyprodukują, nic nie wyhodują – to pasożyty, które się wykluły w ekstremalnych ilościach, wykorzystujący naiwność i indolencję rządzących. Lęgnie to się wszędzie, gdzie wyczuwa słabą i korupcyjną władzę.

    Gdy przyjeżdżali do Polski – lepiej ubrani, wykształceni z hasłami pomocy naród witał ich chlebem i solą. Ale oni – nawet Polonusi - głęboko mieli to wszystko co „tu i teraz”. I wypatrywali, gdzie by co załapać i potem z zyskiem sprzedać. To sprzedawczyki Polski, którzy zupełnie już nie swój naród potraktowali – i nadal traktują - jak dojną krowę.

    Przestańmy im czapkować! Przestańmy wierzyć, że ktokolwiek coś nam za darmo da. Przeciwnie odbierze to co nam zostało zagrabione.

    A przecież nie ma takiego wyroku od którego nie można się odwołać. Ale trzeba to robić! Już, a właśnie dopiero!

         31.08.2016         Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl