W szpitalu w Gdyni jest bosko. Jeśli pacjent chce się tu położyć musi przynieść własną pościel i widelec. Ale dyrekcja już – już to zmieni: za kilka tygodni rozstrzygnięty zostanie przetarg kto dostarczać będzie sztućce i powłoczki. To się nazywa tempo. Zupełnie jak w niedawno odbytym triatlonie.
Odnalazło się największe jakie kiedykolwiek było na wybrzeżu działo. Waliło ono w morze wtedy gdy Niemcy panowali na Półwyspie Helskim. Gdy uciekali armatę zabrali. Teraz w muzeum chętnie odwiedzanym jest kupę szpargałów i wielki dół po gigantycznym dziale. Podobno jednak odnaleziono armatę w Holandii i podobno producenci tulipanów skłonni są ją oddać. Rzecz rozbija się o transport. Nasze obecne tempo rozwoju technicznego i gospodarczego wskazuje, że guzdranie się to nasza narodowa specjalność. Jeśli długo będziemy zwlekać Niderlandczycy się rozmyślą.
Wojewoda pomorski podobnie jak i prezydent Gdańska czekają na przesłuchania sejmowej komisji pod wodzą pięknej blondynki. Wkrótce zobaczymy co młodziutka Wassermann wydusi ze złotobursztynowców. Bardzo fotogeniczni byli gdy ciągnęli po płycie lotniska samolot Amber Gold. Zapewne pomorscy wodzowie mają jeszcze odciski na delikatnych łapkach po zmaganiach z liną. Teraz chyba się cieszą, że wesprze (albo nie wesprze) ich szanowny Pan Tusk, który zapowiedział dostojne przybycie na przesłuchania. Oj, będzie się działo!
Jak już się pogoni tych, którym od dawno się to należało przyjdzie pora na żarłoczne kormorany i foki. Wyjadają tony ryb nawet z rybackich sieci narażając tutejszą populację na postępującą pauperyzację. Brak niestety takiego przywódcy jak Abraham, który by sobie z tym szybko poradził. Poprzedni dyrektor fokarium chciał nad obecnym obiektem dobudować jeszcze piętra. Ale na szczęście tego już Helanie nie strawili. Skutecznie zaobstruktowali. Budowla przysłoniłaby wody zatoki i okoliczne pensjonaty straciłyby klientów. Jednak obłęd budowy wieżowców w tym pięknym (jeszcze!) niegdyś rybackim miasteczku trwa.
Najbardziej brutalna i bezwzględna grupa to oczywiście deweloperzy. Oni z nikim i niczym się nie liczą. Jednych straszą, innych przekupują. Wypracowali sobie w ciągu ostatnich lat sposoby „perswazji” by realizować biznesowe cele.
Panowie Kamiński – Ziobro, kiedy zabierzecie się za tych nieznających umiaru, bezwzględnych, zupełnie nie liczących się z długoletnimi niszczycielskimi konsekwencjami. Deweloperka to najprostszy sposób aby stać się miliarderem – nie ważne są konsekwencje dla przyrody, urbanistyki i ludzi, którym zabiera się parki, lasy i wodne zbiorniki. Dlaczego ci ludzie są ciągle bezkarni? Dlaczego brak determinacji w zwalczaniu tego gangsterstwa w białych rękawiczkach? Na Helu też chcą się wedrzeć aż na kilka hektarów w obszar podlegający dotychczas ochronie. To zalesione prawie na samym cyplu półwyspu działki będące własnością miasta. Nie ważne, że przed laty postanowiono inaczej. Teraz rządzący tu od dwóch lat nowy burmistrz przekonuje, że to będzie dobre dla miasteczka. Ale to jakiś horror. To jakieś przekleństwo Helu. Jak ludzie tutaj wybierają władze?
Poprzedniego burmistrza Helu cała Polska pamięta ze skandalicznej afery „sawickiej”. Upiekło się. Helski rządca rozwozi teraz Coca-colę (osobiście też nie lubię). Nowy burmistrz chwali się swoim przodkiem, który podobno był onegdaj pierwszym helskim burmistrzem. Na pewno tenże ze wstydu przewraca się w grobie „patrząc” co wyrabia teraz wnuczek – prawnuczek. A on dumnie dopisuje sobie doktorski tytuł przed nazwiskiem. Mówią mi, że jest rzeczywiście doktorem ale od fitness. W Niemczech prowadził takowe kluby.
Pani poseł Dorota Arciszewska to kobieta bojowa i odważna. Walczyła dzielnie o dobre imię Polski. Może teraz przepłynie choćby kajakiem z Gdyni gdzie mieszka i zajmie się sprawami Helu. Skandaliczne zapędy żeby budować tu 18-sto metrowe apartamentowce, które przez większość roku i tak będą stały puste, które zniszczą jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce muszą zostać zatrzymane. To nieprawda, że będzie tu pracować wiele ludzi. To lokata mamony dla bogatych. Hel rzeczywiście pustoszeje. Jeszcze niedawno było tu 6 tysięcy mieszkańców, teraz 3. Jeszcze niedawno marynarze mieli tutaj koszary, wspaniałe obiekty, kino „Wicher”. Dziś to wszystko ruiny. 14 lat temu cwaniaczek z Warszawy kupił kino – systematycznie teraz obiekt jest rozwalany. Wszystko co się dało już wykradziono. Pomieszczenia zioną pustką i cuchną. Podobnie jest z wielką stołówką i klubem wojskowym tuż obok. Geniusze z Helu kupili zupełnie nie przydatny na cele mieszkaniowe budynek administracyjny - we wspaniałej zielonej strefie niedaleko od wydm plażowych. Brak planu zagospodarowania terenów, brak jakiejkolwiek myśli urbanistycznej i stagnacja. Kto tu rządzi? Za co bierze pieniądze?
Jeszcze gorzej przedstawiają się obiekty po wielkich niegdyś zakładach przetwórstwa rybnego. W rozbitych i rozkradzionych potężnych halach przemysłowych od kilku lat garażują prywatne samochody. To chyba jeden z najdroższych parkingów na świecie. Marnotrawstwo do potęgi entej. Już nie miesiące a całe lata mijają i nic się nie dzieje. Nie ma nawet pomysłu co z tym wszystkim zrobić. Niestety burmistrz Helu ma w 15-sto osobowej radzie miasta aż 9 popleczników. Warto opublikować listę tych nazwisk.
Warto też znaleźć odpowiedzialnych za zdewastowanie historycznego polskiego portu Marynarki Wojennej. Ludzie, którzy udawali marynarzy, wojskowych, zadecydowali o wyprowadzeniu floty z tego ważnego portu skąd jest najkrótsza droga na Bałtyk. Wymyślili to wizjonerzy Polski morskiej w okresie dwudziestolecia. Niestety kształceni na ruskich uczyliszczach pańszczyźniani tego nie rozumieli. Port nadal niszczeje. Fale rozbijają falochrony a złomiarze i inni złodzieje wyciągają tu resztki złomu i kabli. Obraz nędzy i rozpaczy. Zwykłe dziadostwo. Mówi się, że dowództwo Marynarki Wojennej przed dwoma laty przeniesione z Gdyni do Warszawy - ma wrócić na wybrzeże. Decyzje zapadły ale skutków nadal nie widać.
Publiczne dochodzenie w sprawie Amber Gold pokaże milionom Polaków kto rządził ostatnio na wybrzeżu. Afera Rywina to był mały pryszcz. Stopy wody pod kilem. Ale nie wam – złodzieje.
10 VIII 2016 Stefan Truszczyński
